fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Nie żyje Charles Aznavour. Wokalista z pomnika

Charles Aznavour
AFP
W wieku 94 lat zmarł Charles Aznavour, symbol francuskiej piosenki i jednocześnie bohater Armenii, a w USA zwycięzca plebiscytu na najwybitniejszego artystę estradowego XX wieku.

Kiedy odchodzi twórca w takim wieku jak on, zazwyczaj o jego dokonaniach mówi się w czasie przeszłym. Stwierdzenie to nie dotyczy wszakże Charlesa Aznavoura, który zachował zadziwiającą aktywność. Mogła się o tym przekonać także polska publiczność, gdy w 2014 roku na swoje 90. urodziny wyruszył w kolejną trasę i dał również znakomity koncert w Warszawie.

- Jestem zdrowy, bo prowadzę bardzo normalne życie. Żadnych szalonych nocy, żadnego karnawału. Wolę życie rodzinne. Po drugie bardzo dużo pracuję, od rana do godziny 18.45, a potem oglądam telewizję. Nie robię nic z tych rzeczy, które można potem oglądać w kolorowych magazynach. Nie jestem kimś z tzw. towarzystwa, jestem poza kręgiem – mówił wtedy w rozmowie, na antenie radiowej Jedynki.

Swoją ostatnią płytę studyjną nagrał w 2011 roku. Zaśpiewał na niej swoje stare i nowe piosenki, zapraszając do współpracy czołówkę francuskich muzyków nowego pokolenia. Albumowi nadał zaś znamienny tytuł „Toujours”, jakby chciał podkreślić, że wciąż i nadal jest w formie. Rzeczywiście zachował swobodę i wdzięk, choć oczywiście jego głos nie miał już wówczas takiej mocy jak dawniej, ale też ten artysta nigdy się nim nie popisywał. Jego śpiew zawsze przecież cechowała naturalność codziennej rozmowy i na tym polegał urok Aznavoura.

Flirt ze współczesną muzyką pop świadczył, że Charles Aznavour uważnie obserwował światowe trendy i chciał za nimi podążać. Tak naprawdę artystyczną długowieczność zawdzięczał jednak temu, że zawsze pozostawał sobą. Mało kto potrafił w sposób tak piękny i jednocześnie prosty śpiewać o miłości, nie popisując się głosem, nie dodając do tekstów efektownych ozdobników. Szczerość i intymność uczyniły z niego niepowtarzalnego wokalistę.

Jego kariera to historia XX-wiecznej muzyki, nie tylko francuskiej. Zwrócił na siebie uwagę w połowie lat 40., gdy do wspólnego tournée zaprosiła go wielka Edith Piaf, która nazywała go „małym gnojkiem geniuszem”, z racji jego niewielkiego wzrostu i olbrzymiego talentu.

W następnej dekadzie był już gwiazdorem występujący na najważniejszych estradach Europy i Ameryki, zaczął też efektowną karierę w filmie. Ma na koncie ponad ponad 60 ekranowych ról, najgłośniejsze w filmach „Nie strzelajcie do pianisty” i „Blaszany bębenek . W latach 60. poznała go cała Polska, przede wszystkim za sprawą Lucjana Kydryńskiego, który potrafił lansować mistrzów francuskiej piosenki. Było na nią zresztą zapotrzebowanie, nie tylko dlatego te utwory przybliżały nam świat Zachodu. Wtedy ceniono u nas utwory, w których subtelna muzyka pięknie łączyła się z poetyckim tekstem. Aznavour potraf tak pisać, dlatego jego „Dwie gitary”, „Isabelle”, „La bohéme” czy „La Mamma” stały się w Polsce przebojami.

W latach 70. piosenką „She” podbił brytyjską liczbę przebojów. Jego angielska wymowa była wprost rozczulająca, z charakterystycznym francuskim „r”, ale może właśnie dlatego to, co śpiewał tym bardziej brzmiało prawdziwie i szczerze. Nagrywał też po niemiecku, po włosku czy hiszpańsku. W 1984 roku dał poruszający recital na festiwalu w Sopocie, ale spora część publiczności uciekała z Opery Leśnej, by zdążyć na kurs ostatniej, trójmiejskiej kolejki. W Polsce zaczęła być modna zupełnie inna muzyka i Charles Aznavour wraz z literacką piosenką francuską odchodził u nas w zapomnienie.

Świat jednak nadal go cenił. W 1998 roku w internetowym głosowaniu prowadzonym przez stację CNN i amerykańską edycję magazynu „Time”, został wybrany artystą estradowym XX wieku, pokonując Elvisa Presley'a i Boba Dylana. Pod koniec pierwszej dekady XXI wieku odbył pożegnalne tournée, ale z estrady jednak nie zszedł, okazjonalnie wciąż na niej się pojawiając i oczywiście nagrywające kolejne piosenki. W sumie skomponował ich około tysiąca. Długa jest też lista artystów, którzy z nim nagrywali lub śpiewali: Fred Astaire, Andrea Boccelli, Bing Crosby, Ray Charles, Bob Dylan, Jose Carreras, Julio Iglesias czy Liza Minelli, o rodakach z Francji nie wspominając.

Tak naprawdę miał drugą ojczyznę Armenię. Jego prawdziwe imię i nazwisko brzmiało Szahnur Waghinak Aznawurian. Jego rodzice postanowili wyemigrować do USA i we Francji musieli czekać na wizę wjazdową. Tam właśnie w Paryżu w maju 1924 urodził się ich syn.

Charles Aznavour nie zapomniał o swoich korzeniach. Po tragicznym trzęsieniu ziemi w Armenii w 1988 roku zorganizował akcję charytatywną „Aznavour for Armenia”. Napisana wraz z Georges’em Garvarentz’em napisał piosenka „Pour toi Arménie” którą nagrał grupą francuskich artystów sprzedana została w ilości ponad miliona egzemplarzy, a Charles Aznavour doczekał się placu własnego imienia w centrum Erywania, a także pomnika w mieście Giumri, które odnotowało największą liczbę ofiar we wspomnianym trzęsieniu ziemi. Od 2008 roku pełnił też funkcję ambasadora Armenii w Szwajcarii.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA