fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

George Michael nie żyje

George Michael
AFP
Jedna z największych gwiazd muzyki pop zmarła, mając ledwie 53 lata.

Teraz najczęściej grany w radiach całego świata przebój George’a Michaela „Last Christmas” nie będzie kojarzył się nam wyłącznie z Bożym Narodzeniem, tylko z jego śmiercią. Wers „W ostatnie Boże Narodzenie oddałem ci moje serce” - brzmi jak proroctwo. Artysta zmarł 25 grudnia na niewydolność serca w swojej posiadłość, podobno w czasie snu.

Szanując pamięć o zmarłym trzeba pamiętać, że nie oszczędzał zdrowia. Był muzycznym aniołem, który ciągle musiał wydobywać się z życiowego i muzycznego piekła. Gdy nadużywał narkotyków i szukał szybkiej, przypadkowej miłości w parkach i szaletach - wizerunek eleganckiego geja-estety, otaczającego się topowymi modelkami Lindą Evangelistą, Naomi Campbell i Cindy Crawford - walił się w gruzy. Przypominał scenariusz napisany przez Pedro Almodovara. Ale Michael miał też dystans do siebie. Wpadkę podczas podrywu w toalecie, gdy celem amorów okazał się policjant – uczynił tematem autoironicznej piosenki i teledysku.

W dokumencie „Inny świat" przyznał, że nigdy nie zdobyłby się na odwagę, by dobrowolnie poinformować opinię publiczną o swojej orientacji. Długo czuł się biseksulistą, romansował z kobietami, gdy zrozumiał, że jest gejem - nie mówił o tym z powodu mamy, bo obawiał się, że zrobi jej przykrość.

Georgios Kyriacos Panayiotou, bo tak nazywał się naprawdę, z niechęcią opowiadał o dzieciństwie w robotniczej dzielnicy północnego Londynu, gdzie urodził się w rodzinie greckiego imigranta, małego restauratora. Wspomnienia rodzinnego domu prowokowały go do refleksji nad brzydotą świata, w którym dorastał. Chciał się od niego odbić i stał się symbolem nowoczesnej elegancji. Matka pracowała ciężko, łącząc dwa etaty, żeby utrzymać trójkę dzieci. Nienawidziła zapachu z kuchni, którym przesiąkała, pomagając mężowi w rodzinnej knajpce. Gdy zmarła na raka w 1997 r., Michael się załamał. Zaczął nadużywać narkotyków. W momencie największego uzależnienia wypalał dziennie 25 skrętów, pomimo że obawiał się utraty bądź zmiany głosu. Atakowany przez media, mówił wprost: – Zagrałem setki koncertów i żaden z muzyków nigdy nie miał powodu narzekać na moją formę podczas występu.

To prawda: jego koncerty były popisem perfekcjonizmu i profesjonalizmu, zwłaszcza tournée „25 Live Tour” i „Symphonica”. Mogliśmy to zaobserwować, gdy wystąpił w Polsce w lipcu 2007 roku na służewieckich wyścigach.

Piosenką Michaela „Faith” zachwycał się Freddie Mercury. Podczas koncertu poświęconego jego pamięci, Michael dał niezapomniany wokalny popis. Zaśpiewał „These Are The Days Of Our Lives”. Ale wykonując popisowo „Somebody to Love" - nie myślał wcale o liderze Queen, lecz śmiertelnie chorym kochanku Brazylijczyku Anselmo Feleppa, który potem zmarł na AIDS.

Po długiej żałobie nagrał album „Older", a wydana wtedy piosenka „Jesus to a Child" była hołdem dla ukochanego. Hity Michaela stały się hymnami, ale i marszami żałobnymi pokolenia singli. Teledysk i piosenka „I Want Your Sex” była zabroniona w telewizjach i radiach wielu krajów. „Spinning the Wheel" to gorzka opowieść o zakłamaniu małżeństw tolerujących zdrady i kochanków. „Fast Love" o przygodnym seksie czy „Freedom" to zapisy wolności seksualnej opartej na braku zobowiązań.

Nie było przypadkiem, że stał się największą gwiazdą koncertu dedykowanego Freddiemu Mercury’emu, gdy wystąpił u boku Queen. Wolał jednak swoją własną muzyczną drogę. Jej ukoronowaniem był wydanym w 2014 roku album „Symphonica”. Zaczynał w duecie Wham! (1981-1986). Zasłynął wtedy przebojami „Wake Me Up Before Yo Go-Go”, „Careless Whisper” i „Freedom” oraz koncertem w Chinach w 1985 roku, który rozbił muzyczny mur Państwa Środka. Nie godził się jednak na podtrzymywanie wizerunku słodkiego cherubina, dlatego tak jak Prince walczył o uwolnienie się z niewolniczego kontraktu. Wydany w 1987 roku solowy debiut „Faith” rozszedł się w 25 milionach egzemplarzy. Od tego czasu nie rozpieszczał fanów: łącznie nagrał tylko 5 albumów studyjnych, z czego jeden z coverami. Rozeszły się w 100 mln kopii, a majątek muzyka wart był ponad 100 mln funtów.

Sprawdził się z największymi. Duet z Arethą Franklin „I Knew You Were Waiting" – pozwolił mu rozpocząć solową karierę, pokazać wokalne możliwości i zademonstrować muzyczne fascynacje skierowane w stronę soul. Z sir Paulem McCartneyem zaśpiewał podczas Live 8. Nagrywał także z Eltonem Johnem, Whitney Houston i Mary J.Blige. Najbardziej intrygujące było to, że w czasach, gdy brzmienia taneczne miały charakter komercyjny albo użytkowy, Michael z charakterystycznych elektronicznych beatów, syntezatorowych brzmień i orkiestrowych aranżacji - tworzył muzykę, która mimo upływu czasu absolutnie się nie starzeje, a nabiera klasycznej szlachetności.

To, że za życia oszczędzał nam swoich nagrań, daje nadzieje, że archiwa kryją prawdziwe skarby.

– Mam mnóstwo wspaniałych piosenek, w których wykorzystuję na własnych warunkach temat swojej infamii. Nie wiem tylko: opublikować je czy nie. Nie chcę mówić, jakie to nagrania – mówił tajemniczo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA