fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzyka

Jazz 2016 w Warszawie. Stella o północy ze skrzypkami

Adam Bałdych
Fotorzepa
Porywający duet skrzypków Jeana-Luc Ponty’ego i Adama Bałdycha był wisienką na torcie wczorajszego koncertu festiwalu Jazz 2016 w Warszawie.

Wielu słuchaczy wypełniających szczelnie Klub Palladium pamięta, jak wielką gwiazdą jazzu był w latach 70. XX wieku francuski skrzypek Jean-Luc Ponty, z jakim trudem zdobywało się jego albumy bijące rekordy popularności za oceanem i z jakim nabożeństwem słuchało. Ci z radością powitali dawne kompozycje skrzypka i docenili nowy repertuar, który jest bardziej wyrafinowany, choć już nie tak melodyjny. Co najważniejsze, brzmienie jego skrzypiec nic nie straciło z blasku, maestrii i wigoru. To ten sam Pony z albumów „Aurora”, „Imaginary Voyage” i „Enigmatic Ocean”. Tylko czasy się zmieniły i nie wypełniłby dziś Torwaru, a tylko Klub Palladium.

Największą atrakcją był zapowiedziany przez Ponty’ego w ekskluzywnej rozmowie z „Rzeczpospolitą” wspólny występ z największym talentem polskich, jazzowych skrzypiec ostatnich lat – Adamem Bałdychem. Adam przygotował własną, intrygującą aranżację kompozycji Ponty’ego, razem zagrali rozbudowaną suitę, a na koniec połączone standardy: „Round Midnight” i „Stalla By Starlight”, w duetach z pianistą Williamem Lecomtem, a następnie w trio. Ostre, chropowate i niezwykle ekspresyjne brzmienie skrzypiec Bałdycha kontrastowało z elegancją i gładkim tonem Ponty’ego. Myślę, że Adam celowo wybrał taki styl gry, choć wiemy, że potrafi zawładnąć sercami słuchaczy w nastrojowych balladach.

Po koncercie skrzypkowie długo rozmawiali, podsłuchałem, że Ponty udzielił kilku rad Bałdychowi, który był zachwycony tym występem. – To genialny muzyk i niezwykły człowiek – powiedział „Rz” po koncercie.

Zadziwiające, że Jean-Luc Ponty dawno w Polsce nie występował, jest przecież największym skrzypkiem w historii jazzu, a ponaddwugodzinny koncert pokazał, że jego muzyka zyskała z czasem ponadczasową klasę i pozostaje atrakcyjna na tle współczesnych produkcji. Ma także coś, co da się zauważyć słuchając starych mistrzów: elegancję i szacunek dla publiczności. Koncert ma być niezapomnianym przeżyciem kontaktu z artysta i jego dziełem na żywo. I ten wczorajszy takim pozostanie w pamięci publiczności, która z uśmiechem na ustach opuszczała Palladium.

Festiwal Jazz 2016 potrwa do niedzieli, dziś koncert polsko-amerykańskiego Janczarski & McCraven Quintet.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA