fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Drogie tępienie wirusa

Wspólnoty i spółdzielnie nie dostały żadnych dotacji na dezynfekcję. Radzą sobie we własnym zakresie s
shutterstock
Pandemia nie odpuszcza. Wciąż trzeba więc przeprowadzać dezynfekcje w blokach. A na to nie ma pieniędzy. Są już przypadki, że się z niej rezygnuje.
Koszty dezynfekcji rosną. Coraz więcej spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych nie radzi sobie z nimi. Najbardziej problem dotyka duże spółdzielnie. Nie wiadomo też, co z kontrolami stanu technicznego budynków. Z powodu pandemii część zarządców z nich rezygnuje, ale nie wszyscy.

Skąd na to brać

– Mieszkańcy dzwonią i domagają się częstszej dezynfekcji, a ja bezradnie rozkładam ręce. Nie ma środków zaplanowanych na ten cel, a rada nadzorcza unika rozmów na ten temat. Na dezynfekcję wydaliśmy już bowiem 150 tys. zł – mówi Dariusz Śmierzyński, prezes Spółdzielni Mieszkaniowej „Ruda" w Warszawie.
– Na początku pandemii pryskaliśmy korytarze i klatki schodowe środkami wirusobójczymi, ale już z tego zrezygnowaliśmy. Teraz przecieramy tylko poręcze schodów klamki, przyciski domofonów oraz w windach. Korytarze raz na jakiś myjemy i tyle. Zadałem pytanie sanepidowi, jak często mają być myte korytarze i czy wystarczy do tego celu domestos. Dostałem wymijającą odpowiedź, że mam sanitarnie zabezpieczyć budynek. Ale jednocześnie sanepid przypomniał mi, że ilość zakażeń wzrasta i powinienem brać to pod uwagę, czyli typowa spychologia – dodaje Dariusz Śmierzyński.
Nie najlepiej jest również w Spółdzielni Mieszkaniowej „Górczewska" Warszawie.
– Szkoda słów. Jest coraz gorzej. Liczyliśmy na refundację przynajmniej części kosztów, ale się przeliczyliśmy. Żadnego wsparcia nie ma. Na nic nas już nie stać. Tam, gdzie jest kwarantanna, przecieramy klamki, przyciski i poręcze, w innych budynkach już nie. Do tej pory wydaliśmy na dezynfekcję ponad 200 tys. zł – tłumaczy Józef Bech, prezes SM „Górczewska".
Lepiej sobie radzą wspólnoty mieszkaniowe, gdzież żyje mniej osób. W ich wypadku koszty są znacznie niższe, aniżeli w spółdzielniach.
– Nigdy nie przeprowadzaliśmy ozonowania, ponieważ jest ono zbyt drogie. Decydowali się na nie przede wszystkim zarządcy komercyjnych budynków, a nie mieszkaniowych. Ograniczamy się do prostych sposobów dezynfekcji. Miesięczny koszt to ok. 300 zł na budynek – mówi Zbigniew Gadzyk, prezes spółki Conominium, zarządzającej nieruchomościami.
– Tam, gdzie zarząd wspólnoty na to pozwala, przed wejściem do budynków montujemy pojemniki z płynem dezynfekującym oraz jednorazowymi rękawiczkami – dodaje Gamdzyk.

na jesieni

Wielu zarządców budynków zaplanowało na jesień przeprowadzanie kontroli stanu technicznego budynków.
Prawo budowlane przewiduje, że co roku trzeba przeprowadzić m.in. kontrole kominiarskie i sieci gazowej. A co pięć lat także m.in. instalacji elektrycznej i piorunochronnej. Właścicielowi (lub zarządcy), który nie przeprowadzi kontroli lub nie utrzymuje w należytym stanie technicznym budynku, grozi grzywna, kara ograniczenia wolności oraz pozbawienia wolności.
Problem pojawił się już w marcu. Wówczas Ministerstwo Rozwoju (obecnie Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii) stwierdziło, że kontrole nie muszą być przeprowadzane. Właściciele lub zarządcy budynków mieszkalnych mają cały rok kalendarzowy na to, aby zapewnić ich realizację. Mówi o tym jasno art. 62 ust. 1 pkt 1 prawa budowlanego.
Ministerstwo, biorąc pod uwagę aktualną sytuację związaną z ryzykiem zakażenia koronawirusem, zalecało racjonalne działania. Jego zdaniem między datą kontroli w danym roku a datą kontroli w roku poprzednim nie musi upłynąć równo 365 dni (jeden rok).
– To samo ministerstwo pytaliśmy teraz, co z przeglądami, ale nie dostaliśmy odpowiedzi. Zdecydowaliśmy sami, że robimy przeglądy techniczne. Bezpieczeństwo mieszkańców jest najważniejsze. Musimy sprawdzić kominy i instalację gazową. Kominiarz i gazownik obowiązkowo noszą maseczki i rękawiczki. Prosimy też mieszkańców o założenie maseczek. Na razie nie było problemów, wpuszczają do mieszkań – wyjaśnia Jacek Łapiński, zarządca nieruchomości z Gdańska.
Podobnie myśli Dariusz Śmierzyński, który także chce przeprowadzać przeglądy techniczne budynków.
– Pandemia się rozwija. Nie wiadomo jeszcze, ile potrwa. A bezpieczeństwo jest bardzo ważne. Na przykład na Śląsku i w Krakowie w wielu mieszkaniach znajdują się wciąż w łazienkach piecyki gazowe. Przegląd instalacji gazowej jest więc tam bardzo ważny – mówi Dariusz Śmierzyński.
Nie wszyscy myślą tak samo. – Mieszkańcy nie pozwalają wchodzić do swoich mieszkań. Boją się. I ja to rozumiem. Na razie więc ze względu na pandemię zdecydowaliśmy się nie przeprowadzać przeglądów technicznych w mieszkaniach, czekamy aż liczba zachorowań na Covid-19 zmaleje – wskazuje Szymon Rosiak prezes Legionowskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA