fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Budownictwo i mieszkaniówka z dużym potencjałem

materiały prasowe
Pozytywnie oceniamy perspektywy rynkowe – mówi Leszek Gołąbiecki, prezes Unibepu.

W raporcie za 2020 r. piszecie, że wartość portfela zamówień w części budowlano-infrastrukturalnej sięga 2,5 mld zł, rok wcześniej było to 1,9 mld zł. Mimo lekkiego spadku przychodów w segmencie ogólnobudowlanym poprawiliście marżę i zysk, a w segmencie infrastruktury utrzymaliście wyniki. Słowem, nie widać wpływu pandemii. Jak ocenia pan perspektywy?

W segmencie kubaturowym zanotowaliśmy jednak spadek przychodów, co było spowodowane wstrzymaniem wielu inwestycji, kiedy zaczął się lockdown, i wielką niepewnością na szeroko rozumianym rynku budowlanym. Potem sytuacja się poprawiła, poradziliśmy sobie, odbudowaliśmy portfel, w samym I kwartale br. podpisaliśmy umowy o wartości ponad 670 mln zł i oczekujemy na kilka dużych kontraktów kubaturowych i infrastrukturalnych, staramy się o więcej. W tym drugim przypadku korzystamy z tego, że Podlasie, Polska północno-wschodnia staje się w końcu największym placem budowy. Kontynuujemy prace na drodze ekspresowej S61, ruszyły przetargi i zostają zawierane umowy na odcinki S19. Podsumowując, perspektywy są dobre.

Dane GUS potwierdzają, że rynek budowlany się kurczy, słychać o większej konkurencji o zlecenia, obserwujemy wzrost cen materiałów – czy to nie zagrożenie dla rentowności?

Wzrost cen stali czy asfaltu na pewno w jakiś sposób odbije się na marżach, ale to nie jest taka sytuacja jak trzy lata temu, kiedy widzieliśmy wzrost cen wszystkich materiałów, a także usług podwykonawców. W tamtych latach nagłych zwyżek poradziliśmy sobie i też pokazaliśmy dobre wyniki finansowe, co pokazuje że potrafimy zarządzać takim ryzykiem.

Szansą jest waloryzacja kontraktów, szczególnie infrastrukturalnych. Oczywiście przy dużym wzroście działanie będzie ograniczone.

Przejdźmy do działalności deweloperskiej. Unidevelopment w 2020 r. zwiększył sprzedaż o 14 proc., do nowego rekordu 819 lokali, i przekazał 770 mieszkań, o 27 proc. więcej rok do roku. Inni deweloperzy już dawno pokazali sprzedaż po I kwartale br., wy każecie czekać inwestorom do publikacji raportów finansowych. Jak Unidevelopment poradził sobie w I kwartale, jak oceniacie rynek?

Niewykluczone, że zaktualizujemy politykę informowania. Mogę powiedzieć, że I kwartał wypadł bardzo udanie, zgodnie z tym, co pokazały inne firmy. W budowie mamy prawie 1,4 tys. lokali, a w przygotowaniu 2,7 tys. W najbliższym czasie wprowadzimy do oferty 672 mieszkania. Perspektywy są bardzo dobre, podjęliśmy strategiczną decyzję o rozszerzeniu działalności poza Warszawę, Poznań i Radom i weszliśmy do Trójmiasta, kupując grunt pod budowę 270 lokali.

Mamy niskie stopy, dużo gotówki na rynku, a więc popyt na mieszkania się utrzymuje i wszyscy chcą z tego skorzystać. Podaż jest niska, szczególnie na największych rynkach, jak Warszawa – jest kłopot z pozyskiwaniem gruntów i uzyskiwaniem decyzji administracyjnych.

W efekcie rosną ceny mieszkań, co przy stabilnych kosztach wykonawstwa oznacza możliwość uzyskania dobrej marży. Dodam, że Unibep jest generalnym wykonawcą inwestycji Unidevelopmentu, przez co grupa dodatkowo zyskuje.

W grudniu podpisaliście z inwestorem z rynku najmu instytucjonalnego mieszkań (PRS) umowę na wybudowanie całego budynku. Co was do tego skłoniło – często słychać, że deweloperzy nie są szczególnie skłonni do takich transakcji, bo fundusze oczekują dyskonta...

Odpowiedź jest prosta: to sposób na szybsze uwolnienie gotówki zainwestowanej w duży teren umożliwiający wieloetapowe projekty. Pierwszą fazę osiedla sprzedaliśmy konsumentom, drugą inwestorowi instytucjonalnemu za 110 mln zł, co pozwoli uruchomić szybciej kolejne fazy.

Widzimy duże zainteresowanie graczy z rynku PRS, a także inwestorów z branży prywatnych akademików. Nie wykluczamy kolejnych tego rodzaju transakcji.

Na koniec – produkcja drewnianych modułów. W 2020 r. przychody wzrosły o 15 proc., do 211 mln zł, ale rok zakończył się 6,4 mln zł straty brutto ze sprzedaży. Zakończyliście przegląd opcji strategicznych i planujecie dalszy rozwój biznesu. Jakie są perspektywy? Pojawia się nowy kontekst – w ostatnim czasie uruchomienie produkcji drewnianych modułów z myślą o sprzedaży głównie w Niemczech zapowiedział Erbud, który uważa, że to żyła złota...

2020 r. był bardzo trudny dla Unihouse'u, co było spowodowane pandemią. 100 proc. modułów wysyłamy na rynki skandynawskie i były bardzo duże ograniczenia z wysyłaniem pracowników. Ponadto pandemia spowodowała sporą niepewność u skandynawskich deweloperów, czy rozpoczynać projekty. Nasza rozbudowana dwa lata temu fabryka może produkować 1,2 tys. modułów rocznie, zapełnienie tych mocy było wyzwaniem. Oczywiście na rentowność niekorzystnie wpływają notowania norweskiej korony.

Wykonaliśmy jednak w zeszłym roku bardzo dużą pracę, powołaliśmy nowe kierownictwo Unihouse'u, opracowaliśmy nową strategię opierającą się na powtarzalności modułów, automatyzacji produkcji.

Jesteśmy na dobrej drodze, pozyskujemy nowe zlecenia, biznes jest rozwojowy. Mamy mocną pozycję w Norwegii, od kilku lat sprzedajemy do Szwecji. Do rozmów o inwestycjach powracają firmy z branży hotelowej w Polsce. Jeśli chodzi o Niemcy, to bardzo atrakcyjny rynek. Tamtejsi inwestorzy mają szansę, korzystając z budownictwa drewnianego, energooszczędnego, uzyskać wysokie dofinansowanie, nawet rzędu 25 proc. Mamy już pierwszy kontrakt o wartości 70 mln zł, rozmawiamy o kolejnych.

Myślę, że praca włożona w Unihouse wkrótce zaprocentuje.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA