fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Budzą się poszukiwacze okazji

Fotorzepa, Jerzy Dudek jd Jerzy Dudek
Są inwestorzy, którzy chcą ulokować kapitał właśnie teraz i właśnie w nieruchomościach. Wielu klientów zawiesza jednak transakcje.

O sytuacji na rynku nieruchomości mówią deweloperzy i pośrednicy.

Marek Tarchalski, spółka deweloperska NDI:

W ostatnich tygodniach odczuwamy zmniejszenie aktywności naszych klientów, co traktujemy jako naturalną konsekwencję sytuacji panującej w kraju. Działamy w segmencie rynku premium i gros naszych klientów skupia uwagę głównie na zapewnieniu bezpieczeństwa swoim bliskim, i pilnuje „swoich biznesów". W perspektywie średnioterminowej nie spodziewamy się jednak istotnego wpływu panującej pandemii na kondycję branży deweloperskiej.

Mamy przecież do czynienia z panującą od kilku lat dobrą koniunkturą na rynku: duże firmy deweloperskie notowały coroczne rekordy sprzedaży, są silne kapitałowo i organizacyjnie. Grupa NDI działająca od trzydziestu lat na rynku budowlanym i inwestycyjnym jest również przygotowana na czasowe zawirowania w gospodarce, tym bardziej że sprzedaż naszej flagowej inwestycji Chlebova Apartamenty wyprzedza założenia budżetowe. Nie notujemy również żadnych zakłóceń w harmonogramie realizacji prac budowlanych. Zgodnie z planem z początkiem kwietnia wybudowany zostanie poziom 0 inwestycji Chlebova w Gdańsku.

Dziś trudno jednak precyzyjnie ocenić, w jaki sposób obecna sytuacja wypłynie na całą gospodarkę w Polsce i zagranicą. Spodziewany dwu-trzymiesięczny zastój w handlu towarami i usługami w mniejszym lub większym stopniu odczują wszystkie branże. Wszystko zależy od tego, jak długo potrwają ograniczenia. Można również pokusić się o tezę, że zachwianie rynku kapitałowego i giełdowego może spowodować zwiększone zainteresowanie inwestorów rynkiem nieruchomości. Śledzimy rozwój wydarzeń, zbieramy informacje i dane, żeby przygotować się na różne scenariusze i móc szybko reagować, wdrażając odpowiednią strategię.

Gerard Schuurman, dyrektora projektu Stocznia Cesarska Development:

Kilkumiesięczne zawirowania nie muszą jeszcze oznaczać kryzysu na podobną skalę jak w 2008 roku. Przypomnijmy, że tamten kryzys wynikał z nieodpowiedzialnej polityki zadłużania, a branża odrobiła lekcję i dziś sytuacja wygląda zdecydowanie inaczej. Kluczowe wydaje się utrzymanie miejsc pracy i szybki powrót do pracy ekip budowlanych. To pozwoli utrzymać wiele rodzin w całym kraju.

Jeżeli inwestycje staną, to tylko tymczasowo, i to ze względu na braki materiałów. Mamy rynek pracownika, więc po okresie przestoju sytuacja powinna się szybko unormować. Choć na razie w ofercie nie mamy jeszcze mieszkań, to nie mamy większych obaw. Trójmiejski rynek nieruchomości zawsze rządził się swoimi prawami i nawet w czasie największych kryzysów był odporny na większe wahania z uwagi na dynamikę rozwoju rynku pracy i turystyki, które wrócą do swojego wcześniejszego poziomu po ustaniu tej wyjątkowej sytuacji.

Sytuacji na pewno nie wolno lekceważyć, jednak skala solidarności, którą wywołała jest ogromna i wierzymy, że znajdzie ona także odzwierciedlenie w naszej branży.

Paweł Zaliaś, pośrednik, szef firmy SalonDomów.pl:

- Rozpoczęte sprawy zostały zawieszone. Nie ma telefonów, umawiania się, nic. Klienci nie podejmują żadnych decyzji, chcą przeczekać. Niepewność, niepokój o pracę to nie jest czas na podejmowanie decyzji. Większość notariuszy obsługuje tylko sprawy już rozpoczęte, personel w domu, oni sami w kancelariach. Wszelkie terminy - dopiero na kwiecień.

Rynek nieruchomości zamarł. Kto nie zabrnął za daleko w transakcję, wycofuje się, zawiesza "temat". Zobaczymy, co się wydarzy, ale wzrost cen mieszkań powinien przejść do historii, kwestia ile mieszkania stanieją. s

Joanna Lebied, pośredniczka, właścicielka biura Lebiedź Nieruchomości:

Prognozy na temat „co będzie z rynkiem nieruchomości po uspokojeniu się pandemii" zaczynają się mnożyć jak króliki w Australii. I jak zwykle w takich sytuacjach każda z opinii jest inna i wieszcząca inne scenariusze. Tymczasem prawda jest taka, że absolutnie nie można jednoznacznie stwierdzić,co będzie, czyli: jak długo rynek pozostanie w zawieszeniu, co będzie z cenami poszczególnych segmentów po wygaszeniu epidemii, oraz kiedy to nastąpi. Czy i do jakiego poziomu spadną ceny, czy klienci będą chcieli sprzedawać, czy może zechcą się od transakcji powstrzymać, i czy kupujący będą w ogóle zainteresowani inwestowaniem w nieruchomości.

To, co możemy zauważyć, to spore zachwianie, czy wręcz załamanie segmentu najmu krótkoterminowego. Jest to absolutnie naturalna konsekwencja wstrzymania ruchu turystycznego, zamknięcia granic niektórych państw objętych epidemią, odgórnie rekomendowanej kwarantanny czy tez zakazu opuszczania miejsca zamieszkania. Geometryczny wzrost zachorowań w poszczególnych krajach uruchomił też spiralę strachu, stąd tak liczne rezygnacje z już zarezerwowanych i zaplanowanych wcześniej urlopów czy wyjazdów. To wszystko znalazło natychmiastowe odbicie właśnie w rynku hotelowym, turystycznym i w tzw. najmach krótkoterminowych. Klienci masowo odwołują wcześniej dokonanych rezerwacji, i dopóki sytuacja zdrowotna nie tylko w Europie, ale na świecie się nie uspokoi, najem krótkoterminowy raczej nie ma szansy na szybką rekonwalescencję.

Rynek sprzedaży działa na zasadzie bezwładności, są się transakcje zainicjowane jeszcze przed wybuchem epidemii. Jest nieco trudniej, ponieważ urzędy są pozamykane, i wydłuża się procedura uzyskania dokumentów niezbędnych do sporządzenia aktu notarialnego. Tym samym wydłużają się terminy finalizacji umów. A jednak te umowy są zawierane. Kancelarie notarialne, z nielicznymi wyjątkami - pracują.

Pojawiają się problemy związane z kredytowaniem zakupu nieruchomości, ponieważ niektóre banki wstrzymały przyjmowanie nowych wniosków kredytowych. To zaś zdaje się być powiązane z zapowiedzią „wakacji kredytowych" dla kredytobiorców już zadłużonych. Miejmy nadzieję, że to chwilowe zawirowanie i że niebawem sytuacja ta się unormuje. Kupujący zaś, jak na razie wciąż interesują się ofertami, zwłaszcza atrakcyjnymi cenowo lub lokalizacyjnie i kontynuują poszukiwania pomimo niezbyt korzystnych, warunków.

Mamy wrażenie, że spora grupa inwestorów zorientowana jest na ulokowanie kapitału właśnie teraz i właśnie w nieruchomościach. To dobry sygnał dla sprzedających, ponieważ oznacza to, że rynek nieruchomości nie zamarł i jakiś czas z pewnością tak pozostanie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA