fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Metale szlachetne

Ten metal drożeje szybciej niż złoto i będzie dalej drożał

Shutterstock
Już dziś za jego uncję trzeba zapłacić o 300 dol. więcej niż za uncję złota. Do końca roku różnica wzrośnie do pół tysiąca. W następnych latach pallad, bo o nim mowa, będzie najbardziej pożądanym metalem świata.

Cena uncji palladu na światowych rynkach idzie w górę w zawrotnym tempie. W minionym roku przegoniła cenę złota, a w tym podskoczyła już o 40 proc. W ciągu ostatnich pięciu lat pallad podrożał o 78 procent. To absolutny rekordzista wśród cennych rynkowo metali.

W tym samym czasie złoto zyskało 1,3 proc., aluminium 6,4 proc., pozostałe potaniały. Najbardziej straciła na wartości platyna - potaniała o 43 proc. Nikiel stracił na wartości 29 proc., srebro 26 proc., a miedź - 15 proc.

Pallad przeciwnie - będzie jeszcze droższy. Dziś kosztuje 1,8 tys. dol. za uncję, a złoto 1,5 dol. Według prognozy analityków dla agencji Nowosti, do końca roku cena palladu przekroczy 2 tys. dol.

- Drożenie palladu jest spowodowane kilkoma podstawowymi czynnikami. Najważniejszy z nich to fakt, że podaż nie jest w stanie zaspokoić wciąż rosnącego popytu ze strony przemysłu motoryzacyjnego Europy i Chin - tłumaczy Ole Hansen szef oddziału strategii surowcowej Saxo Bank.

Do motoryzacji trafia około 80 proc. wydobytego palladu. Ten metal jest niezbędny przy produkcji katalizatorów w silnikach benzynowych. Jest też wykorzystywany w stomatologii, elektronice i jubilerstwie.

Wraz z rozwojem ekologicznych technologii w motoryzacji, popyt na pallad rośnie. Dziś według Metal Focus, deficyt palladu na światowym rynku wynosi 25,5 tony. Wraz z palladem rośnie wartość jego największego producenta - Norylskiego Niklu - rosyjskiego koncernu oligarchów Władimira Potanina i Olega Deripaski. Stąd pochodzi ponad 60 proc. światowego palladu. Pozostałe złoża są w RPA, Zimbabwe i Ameryce Północnej.

Eksperci są zdania, że pallad będzie drożeć tak długo, aż cena nie dosięgnie poziomu, w którym ekonomiczniej będzie użyć innego metalu - tańszego, np. platyny. Inny scenariusz to spowolnienie światowej gospodarki, a co za tym pójdzie spadek popytu na nowe auta.

- Pomimo gorącej polemiki na temat zamiany drogiego palladu na tańszą platyną, na razie się to nie dzieje. Jest to złożony i nie szybki proces technologiczny, do tego bardzo kosztowny - mówi Roman Antonow główny analityk Promswiazbanku.

A Oksana Łukiczwa z Otkrytie Broker dodaje, że nawet uruchomiona w tym roku nowa kopalnia palladu w USA nie odmieniła sytuacji. Wzrost produkcji palladu jest niwelowany przez spadek wydobycia w firmach Vale i Glencore w Kanadzie.

Cała nadzieja w motoryzacji elektrycznej, gdzie palladu w ogóle nie potrzeba. Masowość aut na prąd to jednak pieśń przyszłości. Jeżeli się spełni to miejsce palladu na liście najdroższych metali, zajmie główny składnik akumulatorów - lit.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA