fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Tobias Boldt z firmy Bayer: Polak leczy się sam

123RF
Internet uznawany jest dziś za główne źródło informacji także o zdrowiu. Ale źródło najłatwiej dostępne jest niekoniecznie godne zaufania – mówi szef działu Consumer Health w Bayer Tobias Boldt .

Rzeczpospolita: Czy rzeczywiście wierzymy doktorowi Google'owi?

Tobias Boldt: Wyniki badania „Barometr Bayer" w kwestii zaufania do internetu jako źródła wiedzy skłaniają do przemyśleń. Widziałem inne badania, z których wynika, że internet jest uznawany obecnie za główne źródło informacji jako źródło łatwo dostępne – niektórzy określają je terminem „doktora Google'a". Tyle że, jak wskazuje „Barometr Bayer", źródło najłatwiej dostępne jest niekoniecznie godne zaufania. Poza mnóstwem dobrych treści w internecie znajdziemy mnóstwo informacji błędnych. Kluczowy wniosek dla naszego sektora może być taki, że należy pomagać ludziom w wyszukiwaniu informacji uzasadnionej, wiarygodnej i potwierdzonej medycznie, aby umożliwić im rozszerzenie ich wiedzy oraz lepsze dbanie o zdrowie.

Według „Barometru Bayer", 64 proc. Polaków stosuje leki przepisywane na receptę w ramach samoleczenia. Dlaczego to robią?

Według badania do samoleczenia się respondenci stosują najczęściej naturalne spożywcze produkty lecznicze (85 proc.), a w dalszej kolejności leki wydawane bez recepty (73 proc.) i środki ziołowe (66 proc.). Pewne obawy wzbudza fakt, że ponad 60 proc. Polaków stosuje w ramach samoleczenia leki przepisywane na receptę. Pojawia się kwestia, czy odpowiadając na takie pytanie, respondent miał na myśli konsultowane z lekarzem leczenie polegające na samodzielnym zażywaniu lekarstw zgodnie z jego zaleceniami, czy też leczenie rzeczywiście samodzielne, tj. bez porady lekarza. Jeśli faktycznie leki wydawane na receptę byłyby używane bez porady lekarskiej, np. dzięki zachowywaniu takich leków „na później" po zakończeniu terapii, to takie podejście wymaga dalszych działań edukacyjnych.

Czy Polacy są bardziej czy mniej odpowiedzialni w porównaniu z innymi narodami?

Badanie „Barometr Bayer" zostało przeprowadzone tylko w Polsce, więc nie możemy łatwo porównać jego wyników z innymi krajami. Uważam, że dzisiejsi dorośli pamiętają tradycyjne metody leczenia domowego z czasów dzieciństwa i stąd ich skłonność do samoleczenia. Sądzę, że Polacy rozumieją znaczenie samoopieki i odpowiedzialnego samoleczenia, czego potwierdzeniem jest również inny wynik tego badania – że duży procent ludzi czyta ulotki dołączone do leków i się do nich stosuje. Przedsiębiorstwa i stowarzyszenia branżowe powinny kontynuować działania na rzecz uświadomienia znaczenia odpowiedzialnego używania swoich produktów, czego elementem jest również odpowiedzialna reklama.

W kontekście UE statystyki pokazują, że wydatki ponoszone przez Polaków na samoleczenie (w przeliczeniu na liczbę ludności) są zbliżone do średniej europejskiej, a więc podobne jak na Węgrzech czy w Austrii, wyższe niż w Czechach, Słowacji czy Rumunii, a niższe niż w Niemczech, we Włoszech czy Francji. Oczywiście wpływ na to mają także lokalne różnice w systemie służby zdrowia, np. poziomy refundacji leków na receptę, a także różnice w poziomach dochodów.

Jakie wyzwania stoją przed systemami służby zdrowia w kontekście samoleczenia?

Współcześnie głównym wyzwaniem stojącym przed systemami służby zdrowia w krajach rozwiniętych, w tym w Polsce, nie jest już zapewnienie łatwiejszego dostępu do usług medycznych i lekarstw, lecz raczej zapewnienie trwałych podstaw finansowania systemu. Według zgodnej opinii ONZ, Komisji Europejskiej i wielu think tanków, głównym czynnikiem jest tu zmiana demograficzna. W krajach zachodnich, w tym w Polsce, społeczeństwa gwałtownie się starzeją, co stawia nowe wyzwania wobec systemów służby zdrowia, np. związane z rosnącym udziałem chorób przewlekłych, takich jak choroby układu krążenia, cukrzyca i nowotwory.

Według danych ONZ liczba ludzi w wieku powyżej 60 lat potroiła się w ciągu ostatnich 50 lat i wszystko wskazuje na to, że w ciągu następnych 50 lat ponownie się potroi.

Dla Polski przewiduje się, że do 2050 r. 40 proc. Polaków będzie starszych niż 60 lat. To ogromna zmiana, bo udział procentowy tej grupy wiekowej będzie prawie dwa razy większy niż zaledwie kilka lat temu. Wymaga to zmiany w podejściu do opieki zdrowotnej. I wielu ekspertów uważa, że samoleczenie będzie mieć w tym znaczący udział. Samoleczenie rzeczywiście umożliwia ludziom zadbanie o siebie we własnym zakresie, szczególnie w przypadku drobniejszych dolegliwości, co ułatwia systemowi służby zdrowia skupienie się na bardziej złożonych przypadkach.

Na czym polega różnica pomiędzy samoopieką a samoleczeniem?

Samoleczenie się jest częścią samoopieki, jednak samoopieka ma szerszy zakres, bo dotyczy również zachowań, narzędzi i działań. Umożliwienie szerszego stosowania samoopieki jest częścią wielkiego problemu zwiększenia świadomości społeczeństwa w dziedzinie medycyny. W zasadzie chodzi o to, by konsumenci wiedzieli, jak mają dbać o zdrowie. Obejmuje to takie aspekty, jak żywienie, dieta, styl życia czy aktywność fizyczna. Właściwe żywienie i ćwiczenia fizyczne mają znaczny wpływ na nasze zdrowie, co zostało udokumentowane wieloma badaniami, wobec czego samoopieka obejmuje również tę tematykę. Ponadto samoopieka obejmuje samodzielne stawianie diagnozy, co jest ważną tendencją obserwowaną obecnie w skali światowej. Ludzie chcą mieć możliwość stawiania sobie samemu diagnozy poziomu sprawności i stanu zdrowia w dowolnym czasie i noszą na sobie urządzenia, które mierzą liczbę przebytych kroków, tętno, czas lub jakość snu oraz inne parametry. Będziemy świadkami dalszego rozwoju w dziedzinie pomiarów, gdyż uczeni pracują nad nowymi urządzeniami do noszenia na sobie oraz narzędziami diagnostycznymi wbudowywanymi w telefony komórkowe. Z czasem doprowadzi to do zwiększenia wiedzy ludzi na temat tego, co dzieje się w ich organizmach i w jaki sposób mogą lepiej troszczyć się o siebie.

Materiał powstał we współpracy z Salonem Zdrowia Baylab

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA