fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Naukowcy zniechęcają do diet, Coca-Cola płaci

Firma przekonuje, że można jeść i pić tyle co zwykle, wystarczy więcej ćwiczyć, aby pozostać szczupłym
123RF
Coca-Cola płaci badaczom, którzy podważają sens stosowania diet i ograniczania kaloryczności napojów.

Największy producent napojów gazowanych na świecie współpracuje z naukowcami promującymi ideę zwiększania aktywności fizycznej i niezmniejszania spożycia kalorii. Firma powołała nawet specjalną organizację Global Energy Balance Network, której celem jest przekonanie ludzi, że winne otyłości nie są batoniki i słodkie napoje, ale za mała ilość ruchu. Coca-Cola Company przekazała Global Energy Balance Network 1,5 mln dolarów na rozpoczęcie działalności – informuje „The New York Times".

Wypróbowany sposób

„Media popularne i naukowe koncentrują się na tym, że jesteśmy otyli, bo jemy za dużo. Winimy za to fast foody, słodkie napoje i tak dalej" – cytuje wiceprezesa GEBN dr. Stevena Blaira gazeta. „A w rzeczywistości nie ma przekonujących dowodów, że to jest przyczyną epidemii otyłości".

Taką samą metodę zaciemniania obrazu wielkie koncerny stosowały już wcześniej. Firmy tytoniowe przekonywały, że nie ma związku między paleniem a rakiem płuc, a później podważały wpływ tzw. biernego palenia na zdrowie osób przebywających w towarzystwie nałogowców. Sposób się sprawdził do pewnego stopnia w przypadku globalnego ocieplenia. Lobbyści finansowani przez firmy naftowe i energetyczne albo zaprzeczają jego istnieniu, albo przypisują jego powstanie naturalnym zjawiskom (byle nie uznać wpływu człowieka).

„The New York Times" przeprowadził w sprawie ekspertów od otyłości własne śledztwo. Dziennikarze odkryli, że od 2008 roku Coca-Cola Company przekazała ponad 4 mln dolarów wspomnianemu dr. Blairowi z Uniwersytetu Karoliny Południowej oraz prof. Gregory'emu Handowi, dziekanowi Wydziału Zdrowia Publicznego Uniwersytetu Zachodniej Wirginii. Pierwszy na prace badawcze otrzymał 3,5 mln dolarów. Drugi na jeden projekt ponad 800 tys. dolarów oraz ponad pół miliona na założenie Global Energy Balance Network. Prezes GEBN, prof. James Hill z Wydziału Medycznego Uniwersytetu Kolorado, otrzymał od Coca-Coli grant w wysokości ok. miliona dolarów, który można dowolnie wykorzystać – informuje gazeta. Pieniądze te poszły na utworzenie organizacji promującej ideę, że nie należy zmniejszać liczby zjadanych i wypijanych kalorii, ale więcej ćwiczyć.

Dr Steven Blair to ekspert doradzający rządowi federalnemu. Prof. Hill zasiadał w komisjach Światowej Organizacja Zdrowia (WHO) oraz amerykańskich National Institutes of Health.

Naukowcy nie pochwalili się dotacjami firmy na swojej stronie internetowej. Dopiero dr Yoni Freedhoff z Uniwersytetu w Ottawie, jeden z najlepszych kanadyjskich ekspertów ds. walki z otyłością, zdecydował się zapytać kolegów po fachu, skąd mają pieniądze na głoszenie dość kontrowersyjnych tez. Informacja o Coca-Coli pojawiła się wtedy na stronie, a dr Blair oświadczył, że jej brak był zwykłym przeoczeniem.

Samą stronę gebn.org założyła Coca-Cola. To firma ma prawa własności i administrowania treściami z „badań". Domenę i stronę internetową zarejestrowała firma, bo naukowcy nie wiedzieli, jak się do tego zabrać – tłumaczy prof. James Hill. Cytowana przez „The New York Times" prof. Marion Nestle z Uniwersytetu Nowego Jorku nie owija w bawełnę: „Global Energy Balance Network to prostu grupa reprezentująca Coca-Colę. Ich plan jest jasny: niech naukowcy namieszają i odwrócą uwagę od kaloryczności posiłków".

Tak samo uważa prof. Barry Popkin z Uniwersytetu Karoliny Północnej. – Podczas ćwiczeń spalamy mniej kalorii, niż nam się wydaje. Standardowa puszka coli zawiera 140 kalorii, około dziesięć łyżek cukru. Żeby to spalić, trzeba przejść prawie 5 kilometrów.

Cukrzyca w zestawie

Coca-Cola nie jest jedyną firmą przemysłu spożywczego, która finansuje badania lub publikacje dotyczące otyłości. W 2010 roku prestiżowy Uniwersytet Yale został skrytykowany za przyjęcie od PepsiCo grantu w wysokości 250 tys. dol. na studia nad dietą i otyłością. Nestle sfinansowało w 2014 roku specjalny dodatek do jednego z najpoważniejszych magazynów naukowych na świecie „Nature" poświęcony otyłości. Amerykańskie Towarzystwo Żywienia regularnie współpracuje z koncernami takimi jak Coca-Cola, PepsiCo, McDonald's czy Kraft Foods. Oczywiście naukowcy za każdym razem podkreślają, że mają pełną niezależność prowadzenia badań i formułowania wniosków.

W magazynie „PLoS Medicine" zbadano publikacje dotyczące diety i spożycia napojów gazowanych. Te finansowane przez Coca-Colę, PepsiCo i American Beverage Association wykazywały związek między słodzonymi napojami a tyciem pięć razy rzadziej niż te, których autorzy nie zgłaszali konfliktu interesów. Na przykład wyniki badań, na które powołują się eksperci GEBN, zostały sfinansowane przez Coca-Colę. Niezwiązani z przemysłem spożywczym naukowcy nie mają wątpliwości, że przy kontrolowaniu wagi dieta jest ważniejsza niż aktywność fizyczna, choć oczywiście ćwiczenia pomagają. Powołują się na eksperyment opisywany w magazynie „Obesity", w którym naukowcy poprosili 200 otyłych osób o prowadzenie wyjątkowo wymagających ćwiczeń (pięć–sześć godzin w tygodniu) i nie modyfikowanie nawyków żywieniowych. Po roku intensywnych ćwiczeń, ale bez diety, osoby te schudły zaledwie 1–1,5 kg.

Problem z napojami słodzącymi sygnalizował niedawno dr Dariush Mozaffarian z bostońskiego Tutfs University. Na łamach „Circulation" wyliczył, że każdego roku słodzone napoje przyczyniają się do śmierci 184 tys. dorosłych – powodują cukrzycę typu drugiego, choroby układu krążenia i niektóre nowotwory. Naukowiec przeanalizował dane pochodzące z 62 różnych badań prowadzonych od 1980 do 2010 roku. Brało w nich udział ponad 600 tysięcy osób w 51 krajach.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA