fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

"Politico" publikuje tekst "w obronie polskiej partii rządzącej"

AFP
"Polacy mają dość etykietowania ich jako skrajnie prawicowych ekstremistów tylko dlatego, że nie uważają iż patriotyzm jest nieprzyzwoitym słowem" - pisze Agnieszka Kołakowska w artykule "W obronie polskiej partii rządzącej" opublikowany w serwisie Politico.eu.

Autorka zastanawia się dlaczego tak wiele osób "w Brukseli i w USA chce zrobić z Polaków tych złych w Europie".

Przypomina przy tym, że partie ekstremistyczne funkcjonują w Niemczech, Grecji i Austrii, najbardziej popularna partia we Włoszech jest kierowana przez prawicowego, antyimigranckiego polityka (chodzi o Ligę Matteo Salviniego - red.), brytyjska główna partia opozycyjna jest kierowana przez antysemitę i twardogłowego marksistę (chodzi o Partię Pracy i Jeremy'ego Corbyna - red.). "Na Węgrzech istnienie niepokojący autorytaryzm, a antysemityzm rozpowszechnia się w całej UE" - dodaje.

"Jednocześnie w USA 'liberalna lewica" próbuje (...) wprowadzić cenzurę (w imię antydyskryminacji). A jednak wszyscy zdają się mieć obsesję na punkcie Polski" - podkreśla autorka.

Jej zdaniem Polska jest "zbyt często przedstawiana jako kraj bez (...) demokracji i wolności słowa oraz wolnych mediów". "Opisuje się ją jako nękaną cenzurą, korupcją i nepotyzmem pod rządami skrajnej prawicy" - dodaje.

Tymczasem - jak pisze - "żadne z tych oskarżeń nie jest prawdziwe".

Autorka podkreśla, że w Polsce nie ma więźniów politycznych, Polacy mogą organizować legalne demonstracje tak jak wszędzie indziej w UE, każdy ma prawo do procesu i jest równy wobec prawa. "Uczelnie są niezależne, tak jak sądy, i ani one, ani inne demokratyczne instytucje nie ulegają politycznej presji bardziej niż gdziekolwiek indziej" - ocenia.

W artykule czytamy, że "większość mediów w Polsce jest szczerze antyrządowa". "Ale nic z tego nie wpływa na europejskich komentatorów, którzy regularnie porównują Polskę do Turcji, Węgier a nawet nazistowskich Niemiec" - zaznacza autorka.

Kołakowska pisze następnie, że PiS nie jest szczególnie prawicową partią - i zwraca uwagę, że jej podejście do gospodarki jest socjalistyczne. Jak dodaje partia opowiada się za rozbudowaną administracją i szczodrym państwem dobrobytu.

Następnie autorka zwraca uwagę, że od 2015 roku w Polsce znacznie zmniejszyło się bezrobocie - i deficyt budżetowy. "Po raz pierwszy od 1989 roku zapomniani najubożsi mieszkańcy wsi poczuli, że ich sytuacja się poprawia i że są bezpieczni" - pisze. "Zaufanie do policji jest wysokie, tak jak wsparcie dla rządu" - dodaje.

Autorka zwraca też uwagę, że Polska nie ma problemu z antysemityzmem, którego przypadki są rzadsze niż "we Francji czy Holandii".

Jej zdaniem alarmistyczne sygnały na temat Polski płyną dlatego, że "Warszawa nadal opiera się próbom zastraszania jej przez UE i nalega na to, aby zachować kontrolę nad kwestiami związanymi z suwerennością - takimi jak polityka migracyjna czy zarządzanie granicami".

"Ale Polska jest też testem tego, czy można mieć (dość) liberalną demokrację bez uciekania się do polityki tożsamości i tego co jej towarzyszy? Jak dotąd odpowiedź brzmi 'tak'" - twierdzi.

Jak pisze "Polacy mają dość bycia etykietowanymi jako nieoświeceni, prymitywni, zabobonni, nacjonalistyczni, antysemiccy, skrajnie prawicowi tylko dlatego, że nie uważają słowa patriotyzm za obraźliwe".

"Polska, pomimo wszystkich błędów, zmaga się z ważnymi pytaniami. Jak głosić patriotyzm bez narażania się na zarzut nacjonalistycznej ksenofobii? Jak pogodzić liberalną demokrację z historycznymi tradycjami i wartościami? Jak znaleźć równowagę między równością wobec prawa, a wolnością religijną?" - czytamy w artykule.

Według autorki Polska jest na dobrej drodze do osiągnięcia równowagi w tej kwestii.

Źródło: politico.eu
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA