Media i internet

Warszawski maraton P&G Central Europe Open Data Hackathon

P&G Central Europe Open Data Hackathon
matriały prasowe
Ponad 50 uczestników, dziewięć zespołów, jedno zdanie oraz 19,5 godziny, by przygotować odpowiedź. Jednym zdaniem - P&G Central Europe Open Data Hackathon.

Za nami pierwszy w historii Polski Hackathon dotyczący Big Data, podczas którego zebrane zespoły składające się z programistów, grafików, projektantów aplikacji czy systemów UI , wspólnie głowili się nad postawionymi przed nim wyzwaniem. Tym razem dosyć nietypowym. Standardem jest sytuacja, gdy przed uczestnikami stawiany jest konkretny problem czy produkt oraz konkretne pytanie, co z nim możemy zrobić.

Organizatorzy P&G Central Europe Open Data Hackathon zdecydowali się na nieco inne podejście. Uczestnicy z jednej strony dostali dostęp do powszechnie dostępnych danych zbieranych przez urzędy statystyczne krajów, w których działa spółka, a z drugiej dostęp do statystyk z mediów społecznościowych marek należących do P&G. Zadanie jakie przed nimi postawione, tylko pozornie było proste. Jesteście specjalistami od Big Data, a oto część naszego Big Data. Pokażcie, co możecie z nim zrobić, na co możliwe, że my jeszcze nie wpadliśmy. Koncepcja zdająca się być odzwierciedleniem samej firmy, posiadającej dziesiątki marek, tysiące produktów i miliony klientów.

Okazja do nauki

- Celem takich spotkań jak Hackaton, jest poszukiwanie innowacji poprzez spotkanie dwóch różnych sposobów myślenia. Z jednej strony mamy wielką firmę z ugruntowaną strategią biznesową. Z drugiej mamy osoby, które na co dzień zajmują się analizą danych i nie przesiąkły jeszcze korporacyjną mentalnością. Dzięki temu mogą z czystym umysłem zupełnie inaczej spojrzeć na zagadnienia, którymi zajmujemy się na co dzień i przedstawić nowe innowacyjne podejście – wyjaśnia Małgorzata Mejer, manager ds. komunikacji korporacyjnej na Europe Centralną w P&G.

Kwestia nauki działa w obie strony. Dla organizatora to szansa na poznanie nowego, świeżego podejścia to spotykanych codziennie problemów. Dla uczestników, reprezentujących uczelniane koła naukowe, start-upy, czy firmy z sektora IT, to okazja by dowiedzieć się jak myśli „wielki biznes" i jakie są jego potrzeby. Wiedza niezbędna dla każdego, kto chciałby w przyszłości rozwijać swoją firmę i współpracować z największymi. Tak zdobyte doświadczenie pozwoli im w przyszłości tworzyć lepsze rozwiązania, bardziej pasujące do potrzeb rynkowych.

- Dla ludzi, którzy przychodzą i uczestniczą w Hackatonie z jednej strony to to szansa na nawiązanie współpracy z międzynarodową firmą i wspólne tworzenie innowacyjnych rozwiązań. Z drugiej, jest to nauka rozumienia potrzeb biznesu, która być może sprawi, że będą w stanie lepiej ten biznes zrozumieć. To nie musi stać się od razu i dzisiejsza prezentacja i dzisiejszy pomysł wcale nie muszą być przełomowe. Zdobyte doświadczenie podczas spotkania będzie procentowało i być może pozwoli w przyszłości stworzyć rozwiązania, które idealnie wpasują się w potrzeby rynku i przyniosą korzyści nam wszystkim – tłumaczy Mejer.

Analizy i aplikacje

Efekty całej imprezy? Po 19,5 godziny od startu zegar wybił godzinę zero. Skończył się czas przeznaczony na programowanie, a zaczął czas na prezentacje efektów wielogodzinnej pracy.

Pierwsza propozycja okazała się być aplikacją, której podstawowym zadaniem jest analiza komentarzy zamieszczanych przez firmę oraz użytkowników na mediach społecznościowych. Przygotowany przez ekipę z AGH w Krakowie program miał sprawić, by korporacje nauczyły się mówić językiem swoich klientów. Jakich słów używają aktywni na Facebooku użytkownicy i jak w oparciu o tę analizę możemy zmienić nasze przyzwyczajenia, by być mniej korporacyjni, a bardziej ludzcy. Jaki słów używać, a czego się wystrzegać, gdyż zgodnie z opracowaną analizą, w zależności od użytych słów możemy się spodziewać, z danym prawdopodobieństwem, różnych reakcji.

Kolejna propozycja to próba znalezienia odpowiedzi na pytanie, co zrobić by P&G była w stanie dotrzeć do jak największej ilości klientów na Twitterze i Facebooku. Całość w oparciu o analizę sentymentów z podziałem postów na pozytywne, negatywne i neutralne z poprawką na wywołaną przez nas aktywność ze strony użytkowników.

Inna drużyna postanowiła opracować aplikację, która ma zadanie analizę tego, co klient myśli o marce. Podczas prezentacji zwracano przy tym uwagę, że chodzi przede wszystkim o wizerunek marki, a nie np. wyniki sprzedaży, gdyż na te dane ma wpływ znacznie więcej czynników takich jak np. promocje. Odejmując ten czynnik i dodając do układanki nastawienie komentujących na mediach społecznościowych znajdziemy poszukiwaną odpowiedź.

Kolejna ekipa i następna propozycja. Tym razem pod lupę wzięty został wpływ tzw. influancerów, czyli ambasadorów marki oraz ich wpływ na potencjalnych nabywców. Robert Lewandowski goli się określoną maszynką, ale czy to oznacza, że teraz cała Polska też po nią sięgnie? Czy rzeczywiście Robert ma aż taki wpływ na konsumentów? Odpowiedzi na to pytanie szukano poprzez sprawdzenie, jak duża jest reakcja użytkowników na mediach społecznościowych w odpowiedzi na aktywność związaną z ambasadorami w porównaniu z codzienną aktywnością szeregowego użytkownika mediów społecznościowych.

Wszystkie przedstawione propozycje, których łącznie zaprezentowano dziewięć, analizowane były przez jury. Ocenione były pomysłowość, kreatywność, oryginalność, użyteczność oraz unikalność zaprezentowanych rozwiązań.

Pierwsza nagroda ostatecznie trafiła do zespołu, który zaproponował aplikację do analizy języka komentarzy na mediach społecznościowych. Pomysł zdobył uznanie przede wszystkim dzięki temu, że prezentująca je drużyna była w stanie zaprezentować gotową propozycję rozwiązania oraz narzędzie, które stworzyła do osiągnięcia założonego celu.

Dodatkowo przyznano także nagrodę specjalną. Drugie wyróżnienie powędrowało do grupy, która stworzyła algorytm analizujący wpływ influancerów oraz ich skuteczność przy promowaniu danej marki.

Spełnione oczekiwania

P&G Central Europe Open Data Hackathon miał być przede wszystkim okazją do nauki tak dla biznesu, jak i dla samych uczestników. Obie strony przyznają, że te założenia udało się zrealizować.

- Jechałem tutaj z myślą, że poznam fajnych ludzi, będę mógł fajnie spełnić czas oraz nauczę się czegoś nowego. Dodatkowo jeszcze, że pierwszy raz w życiu nie prześpię nocy kodując. Muszę powiedzieć, że wszystkie moje oczekiwania zostały spełnione – mówi jeden z uczestników imprezy.

- Poznałem mnóstwo młodych ludzi, którzy podobnie jak ja przyjechali po doświadczenie, jakie można tylko zdobyć wspólnie szukając odpowiedzi i rozwiązania konkretnego problemu. Poznałem wiele teorii z jakimi dotąd nie miałem styczności i dostrzegłem rzeczy, na które już wiem, że będę musiał zwrócić w przyszłości uwagę – dodaje.

- To był mój pierwszy Hackaton, ale na pewno nie ostatni – mówił.

Czy można uznać imprezę za udaną?

- Od każdego z kim rozmawiamy słyszymy, że nauczyłem się nowych rzeczy, spróbowałem nowych rzeczy, spotkałem ludzi potrafiących inne rzeczy niż ja i nauczyliśmy się czegoś od siebie wzajemnie – mówi Małgorzata Mejer, manager ds. komunikacji korporacyjnej na Europe Centralną w P&G. - Dla nas, była to okazja spotkania ludzi, z którymi być może już niedługo będziemy tworzyć innowacje, które nam pozwolą wychodzić naprzeciw potrzebom konsumentów, a im wypłynąć na międzynarodowy rynek, dzięki pomysłom, które wspólnie rozwiniemy.

- Na bazie tego co słyszymy oceniam, że była to udana impreza. Możliwe więc, że nie ostatnia tego typu jaką zorganizuje P&G – podsumowała.

P&G Central Europe Open Data Hackathon w Warszawie

 

Materiał partnera

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL