fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Robert Mazurek: Czytnik kolorystyczny

Robert Mazurek
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Ta szwedka była z Danii i była kurtką. Donaszałam ją z dumą po starszym koledze. Alik, jej pierwotny właściciel, miał takich cudów więcej, bo ojca miał na Zachodzie. Był to chłopak całkiem fajny, choć, jak mówiła mama, rozpuszczony jak dziadowski bicz. Dzięki niemu nasza szkoła była postępowa i światowa, bo Alik był – excusez le mot – Mulatem, tak się wtedy mówiło. I drugiego takiego w miasteczku nie uświadczyłeś.

Czasy się zmieniły, miasteczko i jego mieszkańcy również, wciąż jednak prowincja nie nadąża. To, co jeszcze kilkanaście lat temu było modą, potem palącą potrzebą, dziś staje się obowiązkiem. Tak, za brak różnorodności kary będą surowe. Nie jest to sen konserwatywnego histeryka, to realia. Za brak kobiet i gejów w filmie trzeba się – jak oficjalnie ogłoszono – pożegnać z marzeniami o Oscarach. Bo różnorodność oznacza nie tylko wielość i pluralizm. Różnorodność to przymus i są pałki, którymi cię do przestrzegania nowych reguł przymusimy.

Córka moich polskich znajomych z Waszyngtonu miała w przedszkolu najlepszą przyjaciółkę, dziewczynkę czarnoskórą. Rodzice są sąsiadami, polubili się, obie kilkuletnie damy miały pójść do tej samej, dobrej szkoły publicznej tuż obok, kilka minut spacerem. Niestety, małej Afroamerykanki nie przyjęto. Takie bowiem dzieci, o takiej pigmentacji, już w szkole mieli – no nie dziwota, chodzi tam starszy brat dziew...

Źródło: Plus Minus
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA