fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Materiały Partnerów

15 minut na wagę zdrowia kobiety

Marcin Halicki
materiały prasowe
„Urządzenie Braster jest jedynym na świecie, które pozwala na badanie piersi w warunkach domowych. Wśród partnerów i lekarzy wywołujemy efekt „wow". Rozmowy o dystrybucji urządzenia prowadzimy z kilkunastoma krajami. Kolejne czekają w kolejce" – mówi Marcin Halicki, prezes zarządu Braster SA. Ta rozmowa to pierwsza odsłona inicjatywy BDO Polska - „Przedsiębiorca miesiąca", która będzie trwać przez cały 2018 rok.

Braster jest jedynym urządzeniem na świecie, które pozwala na badanie piersi w warunkach domowych. Jakie były pierwsze kroki firmy?

Firma Braster powstała w celu rozwoju pomysłu, który sprowadzał się do tego, że można wykorzystać ciekłe kryształy do badania termograficznego w celu wykrywania raka piersi.

Termografia większości osób kojarzy się ze zdalnymi urządzeniami, np. kamerami sprawdzającymi szczelność izolacji budynków.

To prawda. Jednak takie zdalne urządzenia termowizyjne są mało precyzyjne. My postawiliśmy na termografię kontaktową. Polega ona na tym, że uzyskujemy obraz tego, co dzieje się w ludzkim ciele, w naszym przypadku kobiecej piersi, poprzez przyłożenie urządzenia do skóry i odczytanie jej temperatury. Tworzymy tzw. termiczną mapę piersi. Na tej podstawie jesteśmy w stanie wnioskować, co się w niej dzieje i czy zachodzą niepokojące procesy.

Kontakt z piersią pozwala obrazować zjawiska niebezpieczne, które mogą w niej zachodzić, jak np. powstawanie guzów. Na jakiej zasadzie działa urządzenie?

Dostępne badania wskazują, że złośliwe guzy są silnie ukrwione. Tam, gdzie jest dodatkowy obieg krwi, tam mamy do czynienia z wyższą temperaturą. Podczas badania piersi widzimy w niej termiczne struktury. Dzięki naszej wiedzy zgromadzonej po przebadaniu 1500 kobiet możemy odróżnić ciepło wytworzone przez normalne procesy fizjologiczne od ciepła generowanego przez nietypowe, patologiczne tkanki. Te inne elementy możemy zinterpretować jako stan zapalny lub niepokojącą zmianę, silnie skorelowaną z występowaniem nowotworu złośliwego. Metoda zastosowana w Brasterze pozwala analizować ciepło wychodzące z piersi, a gdy pojawią się jego niepokojące źródła, kobieta może szybciej zgłosić się na pełną diagnostykę.

Badanie Brasterem zajmuje 15 minut. Wystarczy robić je raz w miesiącu. To raczej nie duży wysiłek.

Oczywiście, że nie, a daje kobietom możliwość samodzielnego zadbania o własne zdrowie. Jeśli w piersi dzieje się cokolwiek złego, to kobieta może wykryć u siebie zmianę na dużo wcześniejszym etapie, niż gdyby czekała do kolejnego badania USG czy mammograficznego.

Skoro Braster jest jedyny na świecie, muszą go chcieć w innych krajach. W których zainteresowanie jest największe?

Wszędzie, gdzie się pojawiamy,wywołujemy duże zainteresowanie.Teraz prowadzimy intensywne rozmowy z Japonią, Wielką Brytanią i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi.

Jakie problemy spotykacie przy wchodzeniu na rynki zagraniczne?

Ekspansja stawia przed nami różne wyzwania. W niektórych ważnych dla nas krajach procedura dopuszczenia do obrotu jest niezwykle czasochłonna. Przykładowo w Japonii certyfikacja urządzenia medycznego to proces trwający ok. 2 lat. Cieszymy się, że nas chcą i są zainteresowani, ale momentu uzyskania certyfikatu nie przyspieszymy. Podobnie jest w USA czy Chinach.

Każdy rynek ma swoje specyficzne uwarunkowania. Nie można przyjąć jednego modelu ekspansji zagranicznej. Który z kierunków okazał się największym wyzwaniem do tej pory?

Określiłbym to raczej mianem przygód, a nie wyzwań. Każdy kraj jest inny. Dużo zależy od lokalnego prawa i systemu opieki medycznej. Braster posiada Certyfikat CE (w klasie IIa jest urządzeniem medycznym),co pozwala nam na sprzedaż w krajach całej Unii Europejskiej. Certyfikat ten jest też rozpoznawany w wielu krajach na świecie, ale nie w tych największych, niestety.

Jeśli Certyfikat CE jest uznawany,procedura dopuszczenia do sprzedaży jest krótsza. Tak jest np.w Indiach czy Zjednoczonych Emiratach Arabskich, gdzie zajmuje to 3–4 miesiące. Dlatego od tych krajów zdecydowaliśmy się rozpocząć naszą ekspansję zagraniczną.

W RPA oczekiwanie też nie jest długie. W Brazylii certyfikat powinniśmy mieć w drugiej połowie roku. W USA trwa właśnie proces uzyskiwania zgody Food and Drug Administration.

Odrębną kwestią jest przechowywanie danych osobowych. Każdy kraj ma w tym obszarze inne regulacje. My jesteśmy firmą medyczną i świadczymy usługę telemedyczną. Aby przechowywać dane medyczne pacjentek, musimy spełnić wymagania wynikające z lokalnego prawa medycznego oraz ochrony danych osobowych. To czasem oznacza przeorganizowanie modelu biznesowego i np. założenie spółki-córki w danym kraju, umieszczenie tam serwerów i przechowywanie na nich danych. Wówczas do Polski są wysyłane zanonimizowane dane, bez danych pacjenta – tylko zdjęcia i dane medyczne opatrzone numerem.

W ilu krajach prowadzicie rozmowy?

W kilkunastu jednocześnie. Wielu innym nie jesteśmy w stanie odpowiedzieć na zainteresowanie.

Klęska urodzaju?

Tak. Wzbudzamy olbrzymie zainteresowanie.Efekt „wow" jest bardzo duży. Przekuwanie tego na rozpoczęcie sprzedaży to długi proces.

Rozmawiała Ewa Matyszewska

Materiał powstał we współpracy z BDO Polska.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA