fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Alkohol, narkotyki, agresja. Niesforny pasażer na pokładzie

123RF
Samolot British Airways, który leciał z Glasgow do Dallas musiał lądować lotnisko Heathrow. Powód? Niesubordynowany pasażer na pokładzie.

Młody Amerykanin wypił przynajmniej "o jednego za dużo", wydzierał się na całe gardło, obrażał pasażerów siedzących na sąsiednich fotelach. Ostatecznie personel pokładowy, który jak potem mówili pasażerowie wykazał się niebywale zimną krwią i cierpliwością, nie miał innego wyjścia, jak przykuć go kajdankami do fotela i zawiadomić służby lotniskowe, aby niesfornemu pasażerowi zorganizować na Heathrow odpowiednie powitanie. Na Boże Narodzenie do Austin z pewnością już nie zdąży.

Czytaj także: Niesforne dzieci, pijani dorośli. Nerwowo w samolotach

— Niestety jeden z pasażerów zachowuje się w sposób niebezpieczny. Nie lekceważymy takich sytuacji, mimo że zdajemy sobie sprawę jak jest ona niedogodna dla pozostałych pasażerów. Ale ze względu na bezpieczeństwo naszego rejsu, które jest bezwzględnym priorytetem British Airways i dla mnie, jako dla kapitana tego samolotu nie mamy innego wyjścia i za godzinę wylądujemy w Glasgow — mówił kapitan.

Potem okazało się, że jednak lepsze warunki dla lądowania dla rejsu BA 139 są na londyńskim Heathrow. Tam 21-letniego Jeffreya Libby aresztowała brytyjska policja, zarzucając mu atakowanie pasażerów na pokładzie, nadużywanie alkoholu i obrażanie personelu pokładowego, który nie był w stanie uspokoić go w ciągu godziny.

A skąd wzięły się kajdanki na pokładzie? To nic nadzwyczajnego. Znajdują się w wyposażeniu personelu pokładowego większości linii lotniczych, bo przypadków nieodpowiedniego zachowania pasażerów podczas podróży jest coraz więcej. Przyczynami są najczęściej lęki przed lataniem (wiele osób wsiada do samolotu po raz pierwszy w życiu) , nadmierne spożywanie alkoholu, zwłaszcza na pokładzie samolotu, a tam działa on szybciej i mocniej. Przy tym o ile personel pokładowy zazwyczaj potrafi dobrze ocenić to kto i ile wypił i komu kolejnego drinka podać już nie można, o tyle zwłaszcza podczas lotów czarterowych pasażerowie często mają własny alkohol i tego już raczej nikt nie kontroluje.

Prezes Ryanaira, Michael O'Leary apelował już do Komisji Europejskiej o zakaz, a w każdym razie ograniczenie sprzedaży alkoholu na lotniskach. Bezskutecznie, bo tak jak w Ryanairze sprzedaż pokładowa stanowi znaczące źródło przychodów, tak samo jest w sklepach lotniskowych i alkohol kupowany jest często. Ale skoro znacząca część incydentów dotyczyła pijanych Brytyjczyków, władze tego kraju mocno zaostrzyły przepisy. Teraz jeśli okaże się, że w samolocie startującym bądź lądującym w Wielkiej Brytanii jest pijany pasażer, grozi mu grzywna w wysokości 5 tys. funtów, albo 2 lata więzienia. Do kampanii „One Too Many" (czyli o jednego za dużo) włączyły się także sklepy wolnocłowe działające w brytyjskich portach, które skrupulatnie przestrzegają zaklejania toreb z zakupami wolnocłowymi i to niezależnie od tego dokąd leci pasażer. Na lotniskach np. hiszpańskich takiego zwyczaju nie ma jeśli pasażer leci do któregoś z krajów UE.

Przesłanie kampanii jest było następujące: „Lecisz na wakacje? Wspaniale, nie chcemy ci psuć radości z urlopu, ale z rozpoczęciem świętowania urlopu poczekaj aż wylądujesz". Jednocześnie Brytyjczycy sugerują wprowadzenie takich samych zasad wobec pasażerów odlatujących z hiszpańskich Balearów.

Przyczyną również ciasnota w samolotach, bo przewoźnicy bardzo dbają o maksymalizację zysków. W tej chwili, właśnie chcąc zapobiec napięciom między pasażerami, linie czarterowe znacznie ograniczyły możliwość odchylenia do tyłu fotela. Zdarzało się również, kiedy wśród pasażerów wybuchała awantura, bo dla kogoś zabrakło koca, czy poduszki. Często winni są również rodzice niesfornych dzieci, których nie potrafią zająć podczas czasami nawet kilkunastogodzinnej podróży. Zdarza się, że zwykłe, ale regularne i intensywne kopanie w fotel, czy też bieganie z radosnymi okrzykami wzdłuż korytarza potrafi wywołać naprawdę trudne do kontrolowania reakcje współpasażerów i awantura gotowa. Co bardziej wrażliwych pasażerów irytuje nawet sam płacz dziecka, stąd np. malezyjskie linie Malaysian Airlines mają w swojej ofercie rejsy tylko dla dorosłych pasażerów.

Rok temu — jak wynika z danych zebranych przez Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników powietrznych (IATA)— zanotowano na świecie 8731 przypadków, kiedy kapitan samolotu decydował się na nieplanowane lądowanie, bo musiał wysadzić niesfornego pasażera. Czyli taki przypadek zdarzał się raz na nieco ponad tysiąc lotów. —Tych incydentów jest jednak więcej, bo nie wszystkie linie informują o takich wydarzeniach – mówi Tim Colehan, dyrektor w IATA. Według zebranych danych ponad jedna czwarta przypadków (27 proc. ) wynika z nadużywania alkoholu bądź narkotyków, 24 proc. to trudności z powstrzymywaniem się od palenia tytoniu, a 49 proc., to inne przyczyny powodujące zachowanie niezgodne z zasadami bezpieczeństwa na pokładzie. Dochodzi wtedy do słownej agresji, używania przemocy fizycznej, kopania, bicia, plucia, bądź też niszczenia wnętrza samolotu. W skrajnych wypadkach niesforny pasażer rzeczywiście staje się groźny, kiedy np. usiłuje otworzyć drzwi samolotu – to akurat najczęściej zdarza się w Chinach. Dla awanturników taka przygoda może się okazać bardzo kosztowna. Dodatkowe, nieplanowane lądowanie samolotu, jego start , opóźnienie, utrata tzw. slotów (działek czasowych) często konieczność zrzucenia i ponownego tankowania paliwa wiąże się z potężnymi wydatkami dla przewoźnika, które w niektórych przypadkach potrafią wynieść nawet kilkaset tysięcy dolarów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA