fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Coraz gorsze prognozy dla lotnictwa. IATA: odbudowa potrwa lata

AFP
Całkowita odbudowa lotniczych przewozów pasażerskich do poziomu sprzed pandemii COVID-19 może potrwać do 2024 roku — informuje w najnowszej publikacji Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA).

Są dwa powody tego pesymizmu: kłopoty z opanowaniem pandemii w Stanach Zjednoczonych i krajach rozwijających się oraz bardzo powolna odbudowa rynku podróży biznesowych. Zdaniem analityków IATA przed lataniem powstrzymuje brak koordynacji przepisów pomiędzy poszczególnymi krajami oraz wprowadzanie nowych restrykcji ograniczających podróżowanie. Jeszcze w kwietniu — zdaniem analityków IATA — spadek liczby przewiezionych w tym roku w porównaniu z rokiem 2019 miał wynieść 46 proc. Prognoza lipcowa mówi już o 55 proc.

Czytaj także: Pandemia: Star Alliance ujednolica zasady bezpieczeństwa

— Niestety jest tak, że odbudowa rynku idzie znacznie wolniej, niż początkowo nam się wydawało — przyznaje Brian Pearce, główny ekonomista IATA.

W czerwcu ten spadek wyniósł 86,5 proc. w porównaniu z rokiem 2019, podczas gdy w maju wyniósł aż 91 proc. Jego zdaniem mocno uderzają w nastroje konsumenckie takie posunięcia, na jakie zdecydował się ostatnio rząd brytyjski, który przywrócił kwarantanny dla wszystkich powracających do tego kraju z Hiszpanii, w tym nawet z Balearów i Wysp Kanaryjskich, mimo że wprawdzie w Hiszpanii kontynentalnej liczba zachorowań na Covid-19 rzeczywiście wzrosła, to na wyspach akurat spada.

— To wydarzenie będzie miało bardzo negatywny wpływ na rynek – uważa Brian Pearce. Niekorzystny wpływ na kondycję transportu lotniczego ma także sytuacja w Stanach Zjednoczonych, gdzie pandemia nie została jeszcze opanowana.

Czytaj także: Transport lotniczy w tarapatach

Z kolei według Subhasa Menona dyrektora generalnego Stowarzyszenia linii lotniczych Azji i Pacyfiku odbudowy ruchu nie będzie, dopóki na lotniskach nie pojawią się niedrogie testy, którymi będzie można badać pasażerów. — Na razie takie testy kosztują nawet po kilkaset dolarów za sztukę. A gdyby były dostatecznie tanie, pasażerowie, dla własnego komfortu chętnie by za nie zapłacili. Jednak, jeśli widzą obecne ceny, nawet nie chcą o nich myśleć, bo są szokujące — dodał.

Linie wykonujące połączenia długodystansowe też mają powody do zmartwienia. Ich pasażerami na takich rejsach byli przede wszystkim podróżujący służbowo. Brian Pearce uważa, że nie ma co się łudzić. Połączenia biznesowe raczej już nigdy nie odbudują się do poziomu sprzed pandemii COVID-19.

Ale nawet Wizz Air, który w Europie jako pierwszy powrócił z połączeniami nie ma powodów do optymizmu. Jego samoloty latają wypełnione w 70 proc., czyli znacznie poniżej poziomu sprzed kryzysu. Linia obsługuje dzisiaj 70 proc. swojej zeszłorocznej siatki, co i tak jest lepszym wynikiem, niż 40 proc. w przypadku Ryanaira. W I kwartale obecnego roku finansowego (kwiecień – czerwiec) linia zanotowała wynik operacyjny na poziomie 8,9 mln euro, rok temu za ten sam okres ten zysk wyniósł 187,7 mln euro. I Ryanairowi i Wizz Airowi bardzo zaszkodzi teraz zarządzenie Brytyjczyków o powrocie do kwarantanny dla powracających z Hiszpanii. — Dla nas to jest dzisiaj prawdziwy roller coaster – komentował prezes Wizz Aira Jozsef Varadi.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA