fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Salon lotniczy w Paryżu. Wielka wygrana Airbusa

Bloomberg
Dla Boeinga tegoroczny Międzynarodowy Salon Lotniczy w Paryżu był najgorszy w historii. Dla Airbusa to pokaz siły i technologii. Zamówień podczas paryskiej wystawy było mniej, niż w dwóch ostatnich latach, ale i tak więcej, niż oczekiwano przed jej rozpoczęciem.

Światowa wystawa lotnicza kończy się 23 czerwca. Podczas jej trwania Airbus robił wszystko, żeby zebrać jak najwięcej zamówień. Boeing skupił się natomiast na przekonywaniu kogo tylko się dało, że B737 MAX, to bezpieczny samolot. I, że w tej chwili ta właśnie maszyna jest najważniejsza w ich portfelu zamówień. Czy im się udało? Częściowo tak, kiedy prezes International Airlines Group (IAG), Willie Walsh, który sam jest pilotem powiedział, że jest gotów już teraz wsiąść do tej maszyny. Na wsparcie tych słów zamówił dla IAG 200 MAX.

Czytaj także: Boeing i Airbus mają nowych rywali

Nie zmienia to faktu, że 380 MAXów, które już zostały dostarczone klientom stoją uziemione, bo po ponad 3 miesiącach od katastrofy MAXa Ethiopian Airlines, Boeing nie dostarczył jeszcze materiałów, które umożliwią światowym regulatorom ruchu lotniczego ponowną certyfikację tych maszyn. Kiedy dostarczy? „Naprawdę wkrótce" - mówił na konferencji prasowej Ihssane Mounir, wiceprezes Boeinga ds handlowych. I zapewnił, że jego firma rozmawia teraz na całym świecie z potencjalnymi klientami, którzy chcą latać MAXami.

Ostatecznie podczas paryskiego salonu Airbus sprzedał, bądź podpisał listy intencyjne na dostawy 595 samolotów za 43,6 mld dolarów. Boeing zdobył chętnych na 234 maszyny za 33,9 mld. Strach pomyśleć co by było, gdyby Willie Walsh nie przyszedł z odsieczą podpisując list intencyjny wart 24 mld dol. Natomiast przedstawiciele Airbusa jeszcze w sobotę, 22 czerwca sygnalizowali, że kolejne kontrakty są dopinane. Europejskie konsorcjum sprzedawało przede wszystkim swój nowy hit rynkowy: konkurenta MAXa – Airbusa 321XLR, ale również najmniejsze A220, oraz szerokokadłubowy A330neo. Jakby tego było mało, to jeszcze prezes Airbusa, Gauilleme Faury zapowiada, że powalczy o kontrakt Boeinga z IAG. Chyba jednak przyjdzie mu to trudno, bo nie ma wątpliwości, że ceny po jakich IAG chce kupić od Boeinga MAXy są bardzo promocyjne. Willie Walsh jest pierwszym prezesem , który od etiopskiej katastrofy zdecydował się udzielić MAXom publicznego wsparcia.

Jak zwykle w cieniu gigantów pozostał Embraer, który wkrótce zmieni się w Boeing Brazil po przejęciu przez Amerykanów cywilnej części brazylijskiego producenta. Ale Brazylijczycy zdołali podpisać dokumenty na dostawy 78 maszyn za łączną kwotę 4,6 mld dol. W przypadku tego producenta największym klientem okazał się holenderski KLM, który zamówił 20 EMB 195 E2 dla Cityhoppera z opcją na dostawę 20 kolejnych.

Z salonowych ciekawostek wiadomo, że japoński Mitsubishi poważnie rozmawia z którymś z amerykańskich przewoźników o dostawach SpaceJet M100, a Izraelczycy ze start-upa Eviation już znalazły nabywcę na elektryczny, napędzany bateriami samolot, który kosztuje 4 mln dolarów, weźmie na pokład 9 pasażerów i na rynku pojawi się w 2022 roku. Jest nim amerykański przewoźnik, Cape Air.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA