fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Szybkie testy już dostępne na polskich lotniskach

AFP
Sześć największych polskich lotnisk oferuje pasażerom możliwość wykonania szybkich testów antygenowych. To Gdańsk, Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław i Katowice.

To wielkie ułatwienie dla pasażerów. Ceny tej usługi nie są wyższe niż w mieście i wynoszą od 120 do ponad 200 złotych, a wynik testu jest opisany również w języku angielskim. Preferowana jest płatność kartą, a nie gotówką.

Jako pierwsze mobilne punkty testowania na COVID-19 zorganizowały porty we Wrocławiu i Poznaniu, niemal natychmiast po wprowadzeniu przez Holandię obowiązku posiadania takiego dokumentu przez wszystkich pasażerów rejsów lądujących w tym kraju. W poznaniu test antygenowy kosztuje 149 zł, a test genetyczny metodą RT LAMP 219 zł. We Wrocławiu zainteresowani wykonaniem testu zgłaszają się do obsługi lotniska, tuż przy wejściu na teren, w punkcie pomiaru temperatury. Koszt testu i dokumentu przetłumaczonego na angielski to 120 złotych.

Zróżnicowany cennik ma lotnisko w Gdańsku. W porcie im. Lecha Wałęsy po wcześniejszej mailowej bądź telefonicznej rezerwacji terminu testy można wykonać od poniedziałku do piątku od 3 do 6 rano (160 złotych), w soboty i niedziele od 3 do 10 rano (200 złotych). I pasażerowie automatycznie otrzymują wyniki badań w języku angielskim.

Test na krakowskim lotnisku w Balicach kosztuje 200 złotych i można go wykonać od 4 godzin do 40 minut przed godziną wylotu KLM do Amsterdamu i Ryanaira do Eindhoven. Na wynik poczekamy tam 20 minut i otrzymamy go w dwóch językach – polskim i angielskim.

Na pyrzowickim lotnisku w Katowicach test można wykonać od czterech godzin do 60 minut przed rozkładową godziną odlotu samolotów do Holandii. Z Katowice Airport do Eindhoven lata Wizz Air. Punkt badań mieści się w specjalnie dostosowanym kontenerze przed terminalem pasażerskim A, natomiast informację dotyczącą miejsca wykonywania testów antygenowych można uzyskać przy wejściu do terminalu A (w punkcie pomiaru temperatury) oraz w punkcie informacji lotniskowej.

Badanie, którego koszt to 120 zł, wykonuje Laboratorium Medyczne Lab-Med. A dokument w języku polskim bądź angielskim jest przekazywany drogą elektroniczną w ciągu 40 minut od pobrania materiału.

Od 28 stycznia, od 2 w nocy szybkie testy na COVID-19 można wykonać na warszawskim Lotnisku Chopina. Mobilny Punkt Pobrań (MOP) zorganizowany przez Centralny Szpital Kliniczny MSWiA mieści się w hotelu Courtyard by Marriott Warsaw Airport, który znajduje się przed budynkiem terminalu Lotniska Chopina w strefie odlotów.

W założeniu jest, że MOP będzie otwierany na 4 godziny przed odlotem rejsów do Holandii, a zamykany na 40 min przed ostatnim odlotem z Lotniska Chopina w danym dniu. Cena testu to 200 zł. Wynik uzyskiwany jest po 20 minutach, a zaświadczenie wydawane jest w języku angielskim. Każdy pozytywny wynik jest zgłaszany do Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

Otwieranie punktów testowania na COVID-19 na polskich lotniskach zostało przyspieszone po decyzji rządu holenderskiego o wpuszczaniu na teren tego kraju wyłącznie osób, które po ukończeniu 13 lat legitymują się negatywnymi wynikami szybkiego testu (nie wcześniej niż 4 godz. przed odlotem) oraz testu PCR przeprowadzonego nie wcześniej niż na 72 godz. przed wylotem. Ten obowiązek dotyczy także pasażerów transferowych, a KLM, który odwiesił wykonywanie rejsów długodystansowych, ma w tej chwili w Europie najbardziej rozbudowaną siatkę kierunków międzykontynentalnych.

Testowanie na lotniskach ułatwi także podróże do innych krajów, bo prędzej czy później takie zaświadczenia będą wymagane na świecie. Tym bardziej, że proces szczepienia jest długotrwały i małe jest prawdopodobieństwo, aby gdziekolwiek zakończył się do lata 2021. Ale kolejne rządy, w tym Polski i Łotwy apelują, aby osoby zaszczepione nie podlegały restrykcjom w podróżach. Taka sugestia jest w pełni wspierana przez Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA), które jednak w tej chwili sugeruje, że w obecnych warunkach testowanie jest najłatwiej dostępnym środkiem ułatwiającym restart lotnictwa cywilnego.

Szybkie testy na lotniskach niosą jednak ze sobą jeden problem. Kiedy na godzinę przed wylotem okaże się, że jednak wynik badania wskazuje na zakażenie COVID-19, trudno będzie zmienić datę podróży bądź ubiegać się o zwrot pieniędzy w sytuacji, kiedy samolot poleci, ale my nie zostaniemy wpuszczeni na pokład. Chociaż i tutaj „coś” zaczyna się dziać. Węgierski Wizz Air właśnie rozszerzył swoje ubezpieczenie na taką ewentualność. I zapewne, właśnie w ramach restartu, takie zabezpieczenie stanie się powszechne. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA