fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Norwegian na stałe żegna się z długimi lotami

Norwegian
Bloomberg
Norweski niskokosztowy Norwegian jest przewoźnikiem, który najbardziej ucierpiał podczas kryzysu wywołanego pandemią koronawirusa. W tej chwili linia zredukowała siatkę o 95 proc. I na stałe rezygnuje z rejsów długiego zasięgu.

Norwegian był pierwszą linią europejską, która woziła dość tanio z Europy do Azji i Ameryki. W tym celu powiększyła swoją flotę o Dreamlinery B787. Teraz te maszyny już odleciały do firm leasingowych, bo linia ich już nie potrzebuje i zaczęła właśnie restrukturyzację, która być może zostanie wsparta nową pomocą publiczną. W każdym razie linia zamierza skupić się na lotach europejskich krótkiego i średniego zasięgu.

Jak wynika z informacji przewoźnika, zamierza ona operować jedynie 50 samolotami w 2021 roku, a w 2022 chce tę liczbę zwiększyć maksymalnie do 70.

— Nasza siatka lotów krótkiego zasięgu zawsze była trzonem operacji. Teraz to ona właśnie stworzy bazę do odbudowy biznesu. Jestem bardzo zadowolony, że dzisiaj mogę przedstawić wiarygodny plan restrukturyzacji, który pozwoli na nowy start naszej firmy. Skupiając się na siatce rejsów krótkiego zasięgu mamy nadzieję przekonać naszych inwestorów, pasażerów i branżę transportową w Norwegii, krajach nordyckich i w Europie — powiedział prezes linii, Jacob Schram cytowany w komunikacie.

Norwegian planuje teraz uzyskać ok. 420 mln euro dzięki emisji nowych akcji. Cały proces restrukturyzacji odbywa się zgodnie z irlandzkim prawem upadłościowym. To w Irlandii jest zarejestrowana część biznesu Norwegiana.

Mniejsza siatka i mniejsza flota oznaczają także mniejsze zatrudnienie. Wiadomo, że pracę stracą brytyjscy, francuscy, włoscy, hiszpańscy i amerykańscy pracownicy Norwegiana. Według wyliczeń brytyjskiego „Independenta”, łącznie w tych krajach pracę straci przynajmniej 1,1 tys. osób i drugie tyle w pozostałych, gdzie linia bezpośrednio zatrudniała.

Według Schrama, skoncentrowanie się na zyskownym biznesie umożliwi ochronę miejsc pracy, ale zwolnienia są nieuchronne.

— Niestety nie mamy nadziei, że odbuduje się szybko popyt na rejsy długodystansowe. Dlatego właśnie musimy skupić się na lotach krótkich, jeśli rzeczywiście chcemy wyjść z procesu restrukturyzacji. Dlatego z bardzo ciężkim sercem musimy zaakceptować fakt, że ta sytuacja będzie miała wpływ na sytuację niektórych naszych kolegów we wszystkich działach firmy. Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim, których dotknie ta decyzja, za ich wkład, jaki wnieśli przez ostatnie lata w rozwój Norwegiana – mówił Schram.

Do niedawna Norwegian oferował najtańsze bilety na lotach długodystansowych Dreamlinerami z londyńskiego lotniska Gatwick do portów w USA, w tym między innymi do Nowego Jorku i Los Angeles. Norweski przewoźnik zachęcił także konkurencję do zaoferowania takich połączeń — WOW i Primerę, która jednak zaprzestały działalności jeszcze przed pandemią COVID-19.

Koniec marzeń Norwegiana o lotach długodystansowych dowodzi, że taka strategia w Europie się nie sprawdza. To dlatego norweska linia teraz wraca do korzeni.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA