fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Boeing MAX ma wrócić w USA już w czerwcu

Bloomberg
Koniec czerwca to możliwy termin powrotu boeingów 737 MAX do normalnych operacji. Ale tylko w Stanach Zjednoczonych. Amerykańska agencja Federal Aviation Agency (FAA) ma być pierwszą, która udzieli takiej zgody.

Takie informacje mieli nieoficjalnie przekazać przedstawiciele FAA podczas spotkania z regulatorami ruchu lotniczego w Fort Worth w Teksasie w ostatni czwartek, 23 maja. Wcześniej FAA zapewniała, że będzie robiła wszystko, co jest w jej mocy, aby Maxy na całym świecie zostały jednocześnie uwolnione od zakazu latania. W optymizm agencji nie wierzą jednak nawet przewoźnicy amerykańscy. Przewidują oni, że z tych maszyn nie będą mogli korzystać do końca sierpnia. Przy czym przedstawiciele United Continental, American Airlines i Southwest mówią otwarcie, co w amerykańskim świecie lotniczym wcześniej się nie zdarzało, że wątpią w reputację FAA.

— Kiedy sytuacja pozwoli, że będziemy mogli znieść zakaz wydany Maxom, zrobimy to niezwłocznie – zapewniał już oficjalnie w niedzielę, 26 maja p.o. prezes FAA Dan Elwell. Wyjaśnił jednocześnie, że skoro to jego agencja zatwierdziła do latania pierwszą wersję Maxa, to musi to znów jako pierwsza zrobić ponownie po zmianie oprogramowania, które doprowadziło do kłopotów w manewrowaniu maszynami Lion Air i Ethiopian Airlines. — Wszędzie indziej na świecie nasz certyfikat będzie uznany albo  niektóre kraje same dokonają analizy naszych decyzji, a nawet same będą chciały przyjrzeć się rozwiązaniom zaproponowanym przez Boeinga — mówił Elwell. 

Czytaj także:  Tłok na parkingu Boeinga. Nie ma już gdzie trzymać niechcianych 737 MAX 

Już teraz wiadomo, że stosunki FAA z innymi regulatorami ruchu lotniczego są bardzo napięte. Chińczycy i Europejczycy uziemili Maxy znacznie wcześniej, niż zrobili to Amerykanie, którzy nie chcieli przyznać, że wina za katastrofy leży po stronie Boeinga, a nie, jak zresztą sam producent przekonywał, po stronie pilotów Ethiopiana i Lion Aira.

— Musimy więc być przygotowani, że dojdzie do opóźnień, bo każdy kraj przestrzega własnych procedur, zamiast ślepo akceptować to, co robimy — mówił Eldwell.

Dyrektor generalny kanadyjskiego regulatora lotniczego ruchu cywilnego Transport Canada Nicolas Robinson, potwierdził, że dostał już do analiz cząstkową propozycję Boeinga, ale zastrzegł, że nie może podać żadnego terminu, kiedy mogłyby zostać one zakończone. Nie wykluczył jednocześnie, że niezbędne będzie nowe szkolenie pilotów na symulatorach z nowym oprogramowaniem. — Maszyna otrzyma ponowną certyfikację, kiedy poczujemy się komfortowo z tą decyzją — mówił Robison.

Nie należy również oczekiwać, że z przywróceniem Maxów będzie się spieszyć europejska EASA, dla której kwestie bezpieczeństwa nie podlegają dyskusjom, ani Chińczycy, którzy wpadkę Boeinga wykorzystują w wojnie handlowej z USA. 

Szef działu bezpieczeństwa w FAA Ali Bahrami przyznał, że kolejne kraje domagają się dodatkowych informacji, których nie zawierają analizy agencji amerykańskiej. Przy tym jeszcze żadna z agencji nie dostała ostatecznej propozycji Boeinga, a jedynie rozwiązania cząstkowe. — Kiedy będziemy mieli kolejne propozycje Boeinga, nasza praca nie potrwa dłużej niż dwa, trzy tygodnie — zapewnił Dan Eldwell.

Producent planuje dostarczenie do FAA kompletnych dokumentów do końca tego tygodnia. Wyraźnie stara się to zrobić przed  zgromadzeniem członków Międzynarodowego Zrzeszenia Przewoźników Powietrznych (IATA), zaplanowanego w Seulu na sobotę.

— Ostrzegam, że jeśli w propozycji Boeinga znajdziemy jakiekolwiek uchybienia, czy niejasności, to certyfikacja z pewnością się przedłuży. Mogę zapewnić opinię publiczną, że Maxy nie polecą, dopóki nie uznamy, że są one absolutnie bezpieczne — mówił Eldwell. Podkreślił jednocześnie, że transport lotniczy pozostaje nadal najbardziej bezpiecznym środkiem komunikacji na świecie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA