fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Jaworski: Po 13 grudnia na nowo czytano Conrada

Fotorzepa, Robert Gardziński
Rozmowa z Dariuszem Jaworskim, dyrektorem Instytutu Książki, filologiem i filozofem

Rzeczpospolita: Uroczysta gala w warszawskim Teatrze Polskim, transmitowana na żywo w TVP Kultura, oficjalnie rozpoczęła Rok Conrada. Czy można promować polską literaturę za pomocą dzieł pisanych po angielsku?

Dariusz Jaworski: Oczywiście, że można. Rok conradowski stwarza fantastyczną szansę promocji naszej literatury i kultury na świecie, a szczególnie w Wielkiej Brytanii. Warto pokazać, jak bardzo mentalność pisarza zakorzeniona była w polskiej kulturze i tradycji. Joseph Conrad w Polsce się wychował, pierwsze próby literackie podejmował po polsku, chyba zawsze po polsku myślał. Jako jeden z nielicznych Polaków pisał później wyłącznie po angielsku, ale niewątpliwie jest twórcą polsko-brytyjskim. Poprzez prozę Conrada możemy świetnie pokazać, co nas łączy z Brytyjczykami oraz w ogóle z Zachodem.

Polska wpłynęła na Conrada, a na ile Conrad wpłynął na Polskę?

Etos, który wyłania się z jego twórczości, miał w okresie peerelowskim znaczny wpływ na wiele postaw, również tych twórczych. Widać to choćby u Jana Józefa Szczepańskiego czy Zdzisława Najdera. Dla mnie Conrad jest osobą niezwykle ważną, swego czasu dużo się nim zajmowałem. To właśnie wypracowany przez niego zespół wartości był pewnym wyznacznikiem dla naszych działań opozycyjnych, dla kształtowania charakterów.

Jaki to zespół wartości?

Jego przesłanie etyczne można zawrzeć w fundamentalnych imponderabiliach, jakimi są prawda, wierność, honor, bohaterstwo oraz odwaga. To układa się w pewien absolutyzm moralny, który nie pozwala iść na kompromisy. Bohater conradowski zawsze stawiany jest w sytuacji granicznej, niezwykle trudnej. Przesłanie „Lorda Jima" zawiera się w cytacie: „Iść za marzeniem i znowu iść za marzeniem, i tak zawsze, aż do końca". Metafizyka Conrada ma korzenie chrześcijańskie, ale jednocześnie jest w niej coś mrocznego, nienazwanego, jakaś próba zastąpienia Boga inną rozumną, niezwykłą istotą. Pisał o tym Szczepański w eseju „W służbie Wielkiego Armatora".

Conrad jest polskim romantykiem?

On łączy naszą duszę romantyczną z typowym dla brytyjskiej mentalności kupieckim racjonalizmem. Bohater conradowski bardzo często przegrywa, nie idąc na kompromisy albo nie chcąc iść na kompromisy. Do Conrada, który dla Polaków był szalenie istotny w okresie międzywojennym, bardzo mocno powrócono w latach 80., czyli w trudnych czasach, gdy znowu powrócił nastrój beznadziei. Po 13 grudnia Conrada zaczęto czytać na nowo.

—rozmawiał Michał Płociński

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA