fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Mistrzowie jednej książki

Francesca Mantovani / Gallimard
„Stara historia. Nowa wersja" Jonathana Littella na tle jego arcydzieła „Łaskawe" jest literacką katastrofą.

Jonathan Littell (1967), syn Roberta, twórcy amerykańskich powieści szpiegowskich, jest autorem tysiąca stron arcydzieła „Łaskawe" wydanego we Francji w 2006 r. Kontrowersyjnego, ale słusznie nagrodzonego prestiżową Nagrodą Goncourtów, bo to jedna z najwybitniejszych pozycji powojennej literatury.

Szaleństwo nazizmu

Littell poprzez historię SS-mana Maximiliana Aue opisał absurdalność zła III Rzeszy, która dając swoim przedstawicielom prawo do eksterminacji Żydów i innych narodów, jednocześnie ściga Aue, podejrzewanego o morderstwo znienawidzonej matki i ojczyma, ukrywającego homoseksualną tożsamość.

Littell, pisząc klasycyzującym, wyrafinowanym stylem, stworzył przerażającą panoramę przemocy XX w., eskalującej od homoseksualnego gwałtu w szkolnym internacie, gdzie każdy musi mieć „opiekuna", poprzez gwałt na rodzinie, a na gwałcących się narodach i ludzkości kończąc.

O braku sprawiedliwości świadczy to, że Aue po wojnie uniknął sprawiedliwości jak wielu zbrodniarzy. Zakamuflował się jako producent koronek, założył nawet rodzinę. I wspomina ultrakafkowski świat, oparty na chorej biurokratyczno-biznesowej machinie śmierci, w tym Auschwitz, gdzie Niemcy zarabiali miliony.

Paradoksalnie koronkowy jest każdy detal: opisy zbrodni na Ukrainie, bitwy o Stalingrad, gdy ze stygnących na mrozie ciał nazistów uciekają wszy; a także drzew na Kaukazie, w cieniu których niemieccy oficerowie spierają się godzinami, czy Bergjuden, czyli lud, który przeszedł na judaizm – to Żydzi, a może nie. Warto sięgnąć po „Łaskawe", bo właśnie ukazało się wznowienie.

Niestety, inne książki przynosiły zawód. Nijaka „Czeczenia. Rok III" nie wnosiła nic do naszej wiedzy o rosyjskiej agresji, tak jak „Zapiski z Homs" do wiedzy o bombardowanej Syrii. Co gorsza, amatorski wręcz język reportaży kazał wątpić, czy ich autor byłby w stanie napisać stylistycznie genialne „Łaskawe".

Najnowsza powieść „Stara historia. Nowa wersja", która jest poprawioną wersją wcześniejszego opowiadania, budzi podobną niewiarę. To ponad 400 stron grafomanii, którą mógłby wyprodukować nastolatek bezkrytyczny wobec swoich fantazji. Rzecz zaczyna się w domu z basenem, gdzie na mężczyznę oczekuje żona z dzieckiem, a potem jest już tylko pełna przemocy, a przecież w gruncie rzeczy banalna, seksualna odyseja.

Mutujący główny bohater – jako heteroseksualista, homoseksualista, transseksualista – gna przez inne ciała w pejzażu, w którym rozgrywa się jakaś rewolucja czy powstanie.

Biblia zabójców

Jonathan Littell ma więc szansę, by przejść do historii literatury jako autor jednego książkowego szlagieru. Ale nie będzie przecież pierwszy! Emily Brontë wydała tylko „Wichrowe wzgórza" w 1847 r., a krytyka i czytelnicy nie zostawili na autorce suchej nitki, zarzucając jej depresyjność i niemoralność. Dziś powieść jest uznaną pozycją anglosaskiego gotyku, zaś historia Katarzyny synonimem nieprzewidywalności miłości wrogo wcześniej nastawionych do siebie ludzi. Powieść, której autorstwo przypisywane jest również rodzinie Brontë, doczekała się aż czterech ekranizacji. Ta z Timothy Daltonem (1970) zainspirowała przebój Kate Bush, ale największy sukces odniosła wersja z udziałem Juliette Binoche (1992).

W 1936 r. Margaret Mitchell napisała „Przeminęło z wiatrem" o amerykańskiej wojnie domowej lat 1861–1865. Powieść, której bohaterką jest Scarlett O'Hara, córka bogatego plantatora bawełny, zapewniła autorce nagrodę Pulitzera, a rok później została zekranizowana z Vivien Leigh i Clarkiem Gable'em.

Film – laureat ośmiu Oscarów – przyniósł, jeśli uwzględnić inflację, 1,5 mld dol. i jest hitem wszech czasów. A Mitchell, zamiast pisać dalej, zajęła się pomocą charytatywną, m.in. dla Afroamerykanów. Zmarła, gdy potrącił ją pijany taksówkarz. Po długiej walce o uzyskanie praw ciąg dalszy książki napisali inni autorzy: „Scarlett" – Alexandra Ripley, „Rhett Butler" – Donald McCaig.

J.D. Salinger wydał w 1951 r. „Buszującego w zbożu" o uciekinierze z prywatnej szkoły, który błąka się po Nowym Jorku. Na początku napiętnowano książkę za opisywanie seksualności nastolatków i epatowanie wulgaryzmami. Teraz jest lekturą, która co roku rozchodzi się w 250 tys. egzemplarzy. Od premiery kupiono ponad 60 mln.

Bohater stał się ikoną buntowników i prowokatorów. Książkę czytał zabójca Johna Lennona. Gdy ekranizacja wczesnego opowiadana Salingera „Moje zwariowane serce" padła ofiarą krytyki, autor postanowił nie współpracować z Hollywood, a brata, który tam pracował, nazwał „prostytutką".

Przez długie lata autorką jednej książki, jednego hitu „Zabić drozda" (1960) była Harper Lee. Córka prawnika z Alabamy napisała o miasteczku na południu Ameryki. Jej bohaterami byli zbuntowany chłopak, nad którym znęca się ojciec sadysta i Afroamerykanin bezpodstawnie oskarżony o gwałt na białej dziewczynie.

Książka rok po premierze doczekała się Pulitzera, zaś w kolejnym – ekranizacji z rolą Gregory'ego Pecka w roli prawnika Fincha. Ku zaskoczeniu czytelników – po 55 latach przerwy Lee wydała kontynuację debiutu – „Idź, postaw wartownika", sprzedając w kilka dni milion egzemplarzy.

Śmiertelna choroba

Arthur Golden w 1997 r. napisał „Wyznania gejszy" na podstawie autentycznej historii dziewięcioletniej córki rybaka, której matka zachorowała na nowotwór, ona zaś po sprzedaniu do szkoły gejsz, gdzie nauczono ją uwodzić bogatych mężczyzn, przeżyła miłość z prezesem koncernu. Rękopis był poprawiany trzy razy, uległa zmianie perspektywa narracji, zaś japońska premiera zakończyła się procesem, autor naruszył bowiem anonimowość gejszy, która zdradziła mu tajniki zawodu. Jednak ekranizacja z 2005 r. otrzymała trzy Oscary.

Poetka Sylvia Plath jest dziś klasyczną postacią nurtu poetów wyklętych. Przekładał ją m.in. Zbigniew Herbert. W autobiograficznej prozie „Szklany klosz" opisała pierwszy rok studiów i pierwszą próbę samobójczą. Drugiej nie przeżyła. Zmarła miesiąc po premierze książki w 1963 r. Na podstawie biografii poetki powstał film „Sylvia" z Gwyneth Paltrow.

Są także wielcy polscy pisarze, których pojedynczy sukces powinien dopingować do napisania kolejnego literackiego dzieła. Tomek Tryzna zasłynął demoniczną „Panną Nikt" (1994) – o okrucieństwie młodych ludzi, ale i schizofrenii. Powieść z mniejszym powodzeniem ekranizował Andrzej Wajda.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA