fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Literatura

Niezależne i pragnące zmian. Kobiety z niedosytem

materiały prasowe
Kręglicka, Ochojska, Łebkowska, Shazza, Segda. Niezależne, odważne, pragnące zmian – takie są bohaterki frapującej książki „Kobiety przełomu”.

Starannie przemyślane portrety znanych Polek, które opowiadają swoje historie przygotowały Katarzyna Jurkowska i Katarzyna Kościelak. Każdej bohaterce przypisany został jeden rok z przedziału 1989-2000, czasu transformacji ustrojowo-gospodarczej bogatej w wydarzenia. Rozpoczyna Aneta Kręglicka, dalej pojawiają się Katarzyna Groniec, Nina Kowalewska-Motlik, Janina Ochojska, a stawkę zamyka Ilona Łepkowska.

Autorki książki piszą: „Jedno jest pewne – nowa Polka nie boi się wolności i chce wykorzystać szansę otrzymaną od losu. Bohaterki tej książki właśnie w czasach przełomu podejmowały najważniejsze dla siebie decyzje. Zaskakiwały odwagą, aktywnością przedsiębiorczością i determinacją”.

Reprezentują różne obszary aktywności – są wśród nich aktorki, sportsmenka, projektantka mody, piosenkarka. Każda miała swoje pięć minut, ale czas pokazał, że był to tylko początkowy, albo istotny etap, dający rozpęd na kolejne lata.

Każda bohaterka opowiada swoją historię jak barwne curriculum vitae. Wszystkie opowieści rozpoczynają się od domu rodzinnego, bo ten zazwyczaj waży na późniejszych wyborach. Nie brakuje bardzo osobistych wyznań z dramatycznymi epizodami – z mężczyznami  nieradzącymi sobie z alkoholem, opuszczającymi rodziny, z ratowaniem domowych ognisk. Wszystkie łączy walka z przeciwnościom losu i podążanie ku swoim marzeniom. Nie stronią od realiów minionych lat czasów. Często pojawiają się takie wspomnienia: „Po szynkę na święta stałam z mamą w kolejce od piątej rano” (Aneta Kręglicka o latach 80.) Lub przypomnienie „szczęka”, w których sprzedawało się pokątnie nagrywane kasety (Shazza).

Interesująca jest możliwość porównania aktorskich doświadczeń trzech uznanych przedstawicielek tego zawodu, czyli Doroty Segdy, Katarzyny Figury i Jolanty Fraszyńskiej – to trzy różne spojrzenia życie.

Dorota Segda, pierwsza rektorka w historii krakowskiej szkoły teatralnej, w 1995 r. odebrała prestiżową Złotą Kaczkę dla najlepszej aktorki. A choć zagrała w filmie rolę św. Faustynę, za którą dostała na festiwalu w Rydze nagrodę z rąk samej Giny Lolllobrigidy, i pamiętną psychopatkę w „Tacie” - to jednak teatr był i jest dla niej najistotniejszy. „Kiedy w drugiej połowie lat 90. przyszedł czas Grzegorza Jarzyny, a jego „Bzik tropikalny” czy „Magnetyzm serca” okrzyknięto rewolucją, to nie mogę powiedzieć, by to było coś dla mnie innowacyjnego albo, że oglądanie ich uświadomiło mi nagle własną konserwę, bo ja też tworzyłam awangardę teatralną, tylko inaczej i z innymi reżyserami” – podkreśla, wymieniając Andrzeja Wajdę i Jerzego Grzegorzewskiego.

Z kolei Jolanta Fraszyńska uznana pod koniec lat 90. za jeden z symboli pokoleniowej zmiany aktorskiej, m.in. dzięki roli lesbijki Jerri w „Niezidentyfikowanych szczątkach ludzkich…” w reżyserii Grzegorza Jarzyny, deklaruje, ze jej mistrzami byli Jerzy Jarocki i Krystian Lupa. Opowiada, jak wiele nauczyła się od nich, ale też jak wiele musiała od dzieciństwa uczyć się od życia.
Całkiem inne podejście do zawodu i życia deklaruje Katarzyna Figura, laureatka Złotej Kaczki z 1997 r. i najważniejsza seksbomba tamtego czasu. Dla niej podstawą jest deklaracja: „To mój czas”, a nieodłącznym atrybutem - status „gwiazdy”. Z jej opowieści dowiedzieć się można, że pierwszą stacją do Hollywood był dla niej Paryż. Dostała oferty pracy przy produkcjach francuskich, francusko-hiszpańskich czy francusko-brytyjskich, ale wiele z tych projektów nie zostało zrealizowanych. Tak też jest w przypadku historii przyjaźni z Robertem Altmanem, u którego zagrała w końcu w „Pret-a-porter”. Przyznała, że „rola była malutka, a nazwisko pojawiło się jako przedostatnie w napisach końcowych. Jednak w moim poczuciu to był mój wielki triumf”.

Katarzyna Groniec, licealistka z Gliwic, „marzyła, by stał się cud, żeby się wyrwać gdzieś dalej, do świata innego niż ten, który znała i w którym czuła, że się udusi”. I cud się stał wraz z jej debiutem w słynnym musicalu „Metro” w styczniu 1991. Zresztą jej opowieść jest jedną z najciekawszych. Z dystansem, subtelnie i celnie portretuje najbliższych i współpracowników - Olafa Lubaszenko i Janusza Józefowicza. Przełomem było dla Groniec Grand Prix na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej. Nagroda dała jej siłę, by z Anki z „Metra” stać się Katarzyną Groniec na własny rachunek.
Jedną z „bohaterek przełomu” jest Ilona Łepkowska, „królowa polskich seriali”. W 2000 r. padł na planie pierwszy klaps „M jak miłość”, a ona opowieść rozpoczyna tak: „W dzieciństwie nie wychowywałam się na serialach. Z prostego powodu – w moim domu rodzinnym nie było telewizora”. Scenariusze zaczęła pisać najpierw do szuflady, gdy siedziała w domu wychowując dziecko. Do studium scenariuszowego przy łódzkiej Filmówce – się nie dostała!
Kreatywną bizneswoman jest w książce Nina Kowalewska, która w 1991 r., mając niewiele ponad 30 lat, stanęła na czele polskiego oddziału kanadyjskiego wydawnictwa Harlequin. I choć odniosła sukces (500 wydanych tytułów i 50 mln sprzedanych egzemplarzy w cztery lata, to był to jedynie krok w pełnej niezwykłych zdarzeń karierze założycielki i prezeski firmy New Communications. „Doświadczenie nauczyło mnie, że zamknięcie jednych drzwi oznacza często otwarcie następnych” – deklaruje Kowalewska.

Gdy Aneta Kręglicka zdobyła tytuły Miss Polonia i Miss Świata’89, był 24-letnią studentką Wydziału Ekonomiki Produkcji z Gdańska. Mówi o sobie m.in. że „od zawsze była: niezależna i bardziej dojrzała, niż wskazywałby na to wiek”. W nagrodę jako Miss Polonia dostała m.in.: samochód, antenę satelitarną i wyjazd do Egiptu, ale ważniejsze była dla niej własna działalność gospodarcza. Nie poprzestała tylko na planach – od 30 lat prowadzi firmy reklamowe i PR.
Kobietą – instytucją jest lat Janina Ochojska (Kobieta Europy 1993), która niezmiennie deklaruje: „Przyświecała nam jedna idea – pomóc drugiemu człowiekowi” oraz „Ja politykę rozumiem jako tworzenie wspólnego dobra”. Początek stworzonej przez nią Polskiej Akcji Humanitarnej to składający się z 12 ciężarówek konwój pokoju, który udał się do Sarajewa z pomocą humanitarną w grudniu 1992 roku.

Ciekawą postacią w tym zestawie jest Shazza, czyli w cywilu Magda Pańkowska, zwana królową disco-polo. W 1994 roku Polsat rozpoczął emisję programu „Disco Relax”, który miał gigantyczną 8-milionową nawet oglądalność, ona zaś była jego mega-gwiazdą. Kasety z jej piosenkami rozchodziły się w milionowych nakładach. „Kapłanka Shazza jest jak ziarnko piasku, które toczy historia – łączy przeszłość z teraźniejszością” – wyjaśnia Shazza. Z goryczą wspomina, że gdy Michael Jackson planował koncert Polsce, zażyczył sobie, by jego show otwierała piosenkarka, która sprzedaje w Polsce największą liczbę płyt. Ale branża do tego nie dopuściła.
Grono kobiet związanych ze światem kultury i biznesu uzupełnia przedstawicielka świata sportu -

Iwona Guzowska, pierwsza kobieta w polskim boksie zawodowym. Ale zanim zdobywała w tej dziedzinie tytuły mistrzowskie w Polsce i na świecie – niegorzej radziła sobie w taekwondo, a potem kick-boxingu. Jeszcze później – jak to kobieta podejmująca ciągle nowe wyzwania – była posłanką, a obecnie zajmuje się działalnością biznesową. Inspirujące historie skłaniające do refleksji.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA