fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Personel medyczny nie może doczekać się bezpłatnych szczepień

Fotorzepa, Robert Gardziński
Medycy nie mogą się doczekać bezpłatnych szczepień. Według resortu placówki nie podpisały jeszcze umów.

Bezpłatne szczepionki dla wszystkich biorących udział w świadczeniach zdrowotnych obiecał na początku sierpnia były już wiceminister zdrowia Janusz Cieszyński. Krótko po objęciu urzędu obietnicę ponowił nowy minister zdrowia Adam Niedzielski. I na obietnicach się skończyło, bo szczepionki nie dotarły ani do przychodni, ani do szpitali.

Tylko dla etatowców

– Tymczasem to najwyższy czas na takie szczepienia. Jeśli szczepionek zabraknie dla pracowników medycznych, to problem będą mieli pacjenci, bo w przypadku ich zachorowania zamkną się przychodnie i apteki – mówi Michał Byliniak, wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej, były prezydent Grupy Farmaceutycznej Unii Europejskiej (PGEU).

Podobne obawy mają lekarze, którzy niemal bez przerwy wydzwaniają do Okręgowej Izby Lekarskiej (OIL) w Warszawie z pytaniem o szczepienia.

– Niestety, możemy tylko rozłożyć ręce, bo szczepionek wciąż nie ma, a niektóre szpitale już dziś zapowiadają, że pracownicy mogą na nie liczyć dopiero od stycznia – mówi prezes izby Łukasz Jankowski.

Czytaj także:

Nic dziwnego, że medycy postanowili wziąć sprawy w swoje ręce: – Do dziś nie doczekałam się informacji o szczepieniach organizowanych w szpitalu, więc zapisałam się do kolejki w aptece – mówi Renata Florek-Szymańska z Porozumienia Chirurgów „Skalpel", chirurg naczyniowa z Lublina. Farmaceuta ostrzegł ją jednak, że może liczyć na połowę dawek zamówionych dla całej rodziny, bo leku jest tak mało, że będzie musiał go reglamentować.

A anestezjolodzy z jednego z największych szpitali klinicznych w Polsce przestali czekać na ministerialny przydział, kiedy dyrekcja ostrzegła ich, że dawek wystarczy tylko dla zatrudnionych na etacie.

– Kontraktowcy będą musieli za nie zapłacić albo szczepić się na własną rękę. I nikogo nie obchodzi, że prawie wszyscy na oddziale intensywnej terapii pracują na kontrakcie – mówi nam jeden z lekarzy.

O obiecane szczepionki nie mogą doprosić się także lekarze podstawowej opieki zdrowotnej (POZ), którzy od połowy września mają największą styczność z podejrzewanymi o zakażenie Covid-19. To bowiem oni rozpoznają objawy i kierują pacjentów na testy.

– Od czasu ministerialnej zapowiedzi nie usłyszałem już o bezpłatnych szczepionkach. W przychodniach POZ nikt nie mówi nawet o listach chętnych. Tak jakby nas to nie dotyczyło – mówi Paweł Doczekalski z OIL w Warszawie, na co dzień przyjmujący w stołecznej poradni POZ.

Nie ma umów ani procedur

Resort zdrowia tłumaczy, że Narodowy Fundusz Zdrowia podpisuje właśnie umowy z podmiotami leczniczymi na wykonanie bezpłatnego szczepienia dla personelu medycznego oraz innego uczestniczącego w udzielaniu świadczeń, a także farmaceutów i techników farmaceutycznych zatrudnionych w aptekach ogólnodostępnych i punktach aptecznych. Według informacji resortu do wtorku nie wszystkie podmioty zdążyły podpisać umowy i odesłać je do NFZ.

– Prace nad harmonogramem dostaw ruszą po zebraniu niezbędnych danych o zapotrzebowaniu – informuje Agnieszka Pochrzęst-Motyczyńska z Ministerstwa Zdrowia.

Nie wiadomo jednak, czy i wówczas szczepionek wystarczy dla wszystkich.

– Nie jesteśmy szczęśliwe, że szczepionek nie ma, tym bardziej że pielęgniarki od lat regularnie szczepiły się przeciwko grypie w ramach akcji w zakładach pracy. Zdajemy sobie jednak sprawę, że leku brakuje na całym świecie i resort zdrowia może rzeczywiście nie być w stanie go zdobyć – mówi Krystyna Ptok, przewodnicząca Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych (OZZPiP).

Z kolei farmaceutów niepokoi brak jasnych procedur dotyczących zgłaszania się do punktów szczepień, przedstawionych przez NFZ.

– Jedno jest pewne: czas goni i powinno się dążyć, by personel medyczny zaszczepić jak najszybciej – podsumowuje mgr Byliniak.

Marek Posobkiewicz - były główny inspektor sanitarny, lekarz chorób wewnętrznych oraz medycyny morskiej i tropikalnej

W tej chwili rozpoczyna się sezon grypowy i wirusy grypy oraz Covid-19 mogą się spotkać w organizmie, a przebieg zachorowania może być znacznie cięższy, niż gdyby wystąpiła tylko jedna z tych chorób. Jeśli człowiek ciężej przechoruje grypę, to jego organizm będzie dochodził do siebie przez wiele tygodni, a układ odpornościowy będzie osłabiony. W takim przypadku koronawirus trafi na podatny grunt. To samo działa w drugą stronę – chory na koronawirusa łatwiej się zakazi i ciężej przejdzie grypę. Dlatego tak ważne jest, by zaszczepić się tak szybko, jak to tylko możliwe. Jest to szczególnie istotne w przypadku medyków, którzy mają większą styczność z zakażonymi zarówno grypą, jak i koronawirusem. To oni powinni zostać zaszczepieni w pierwszej kolejności.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA