fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Błędy medyczne a pozbawienie lekarza prawa do wykonywania zawodu

www.sxc.hu
Przybywa skarg na medyków. Nie kończy się już na upomnieniach, tracą też prawo do wykonywania zawodu.

Pedofila, gwałt czy morderstwo – za takie czyny sądy lekarskie orzekają wobec członków korporacji lekarzy i lekarzy dentystów kary pozbawienia prawa do wykonywania zawodu.

W ciągu ostatnich 14 lat okręgowe sądy lekarskie uznały, że tę najcięższą spośród kar trzeba orzec wobec 13 medyków. Jedno takie orzeczenie Naczelny Sąd Lekarski uchylił, drugie zaś zmienił – zawiesił prawo wykonywania zawodu na pięć lat.

Przybywa odwagi

Sądom lekarskim zarzuca się, że są zbyt łagodne. Te jednak zaczynają wymierzać również surowsze kary. W 2014 r. na 292 orzeczenia 140 razy uznały, że lekarz powinien być upomniany, 45 razy orzekły naganę i raz karę pozbawienia prawa do wykonywania zawodu.

– Sąd lekarski, aby pozbawić lekarza prawa do wykonywania zawodu, musi być całkowicie pewien rażącego przewinienia, do którego popełnienia oskarżony wykorzystał swoją wiedzę. Rzadko kiedy tak się zdarza – mówi dr Grzegorz Wrona, naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej. Podkreśla jednak, że środowisko medyczne dyskutuje nad możliwością zaostrzenia kar w sądach zawodowych.

Najświeższa sprawa, w której pozbawiono lekarza prawa do wykonywania zawodu pochodzi z Lublina. Sąd lekarski orzekł ją wobec dentysty, który dopuścił się morderstwa. Sąd powszechny orzekł wobec niego 25 lat pozbawienia wolności.

Tracą prawo na kilka lat

Inny przypadek dotyczy lekarza, który okazał się pedofilem. Podawał dziewczynkom leki, aby pozbawić je świadomości, a później wykorzystywał seksualnie. Stracił prawo do wykonywania zawodu. Podobnie jak lekarz, który zgwałcił pacjentkę.

Częściej jednak sądy decydują się pozbawić prawa do wykonywania zawodu nie dożywotnio, tylko na określony czas. W 2014 r. na okres od roku do pięciu lat sądy zawiesiły je trzem lekarzom, w 2013 r. pięciu, podobnie w 2012 r.

– Takie kary orzekamy wobec np. lekarzy-alkoholików. Zobowiązujemy ich, by przez czas zawieszenia leczyli się w ośrodku psychiatrycznym –mówi Andrzej Stankiewicz, rzecznik prasowy Okręgowej Izby Lekarskiej w Lublinie. Podkreśla, że tu sądy korporacyjne są surowsze niż pracodawcy tych lekarzy. – Przełożeni w szpitalach przymykają oko na takie ekscesy, a niedopuszczalne jest przecież, aby lekarz przyjmował pacjenta pod wpływem alkoholu – dodaje Stankiewicz.

Oprócz nagany, upomnienia, zawieszenia czy pozbawienia prawa do wykonywania zawodu w palecie kar jest jeszcze zakaz pełnienia funkcji kierowniczych i kara pieniężna. Tę ostatnią orzeczono w 2014 r. 13 razy. Może ona wynosić czterokrotność przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia ogłaszanego przez GUS.

– Problem z karami nie dotyczy tylko tego, że są zbyt łagodne. Nie chodzi przecież o to, by lekarzom urywać głowy, ale by izby lekarskie nie tuszowały skarg, jakie ślą do nich poszkodowani pacjenci – mówi Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia Primum Non Nocere.

Jego zdaniem problem tkwi w tym, że izby umarzają większość spraw. Robią to rzecznicy odpowiedzialności zawodowej, kiedy pacjent wniesie skargę. Sprawy umarzają też okręgowe sądy lekarskie. W 2014 r. takich orzeczeń zapadło 40, a w 2013 r. – 34. Jak szacuje naczelny rzecznik odpowiedzialności zawodowej, średnio co roku do izb wpływa ok. 3,5 tys. skarg od pacjentów. Z tego większość rzecznicy odrzucają.

– Bo bywają niezasadne i zamiast opisywać zawodowy błąd lekarza, dotyczą np. tego, że lekarz był niegrzeczny w stosunku do chorego – mówi dr Wrona.

Innego zdania jest jednak radca prawny Katarzyna Przyborowska.

– Przychodzi do mnie pacjent, chce np. walczyć o odszkodowanie i dziwi się, że sąd lekarski umorzył sprawę, a prokurator wniósł akt oskarżenia wobec lekarza – mówi. Z drugiej strony orzeczenie, jakie zapada przed sądem korporacyjnym, może mieć wpływ na rozstrzygnięcie sądu karnego lub cywilnego, przed którym pacjent walczy o odszkodowanie.

– Jeśli kara sądu korporacyjnego była łagodna, to i sąd karny może wydać orzeczenie korzystne dla oskarżonego lekarza – mówi Przyborowska.

Nie boją się skarżyć

Faktem jest, że co roku wzrasta liczba wniosków o ukaranie, jakie lekarscy rzecznicy odpowiedzialności zawodowej kierują do okręgowych sądów lekarskich. W 2009 r. wniosków było 343, w 2011 r. – 704, a już w 2014 r. – 1102.

Chorzy najczęściej piszą skargi na kardiologów i internistów. W 2014 r. wpłynęło na nich 1165 skarg.

– Pacjenci uwierzyli, że przy takim rozwoju kardiologii mogą liczyć na nieśmiertelność, a tego się nie da im zapewnić – mówi dr Wrona.

Dużo skarg, bo aż 846, wpłynęło w 2014 r. także na ortopedów.

– To dlatego, że pacjenci są coraz bardziej świadomi swoich praw – mówi mec. Przyborowska.

Drogi dochodzenia sprawiedliwości

Pacjent ma dziś trzy drogi dochodzenia odpowiedzialności za błąd medyczny:

1. Może napisać skargę do izby lekarskiej na lekarza, wskazując, na czym polega jego zaniedbanie lub błąd. Okręgowy rzecznik odpowiedzialności zawodowej ma sześć miesięcy, aby zdecydować, czy kieruje przeciw lekarzowi wniosek o ukaranie do sądu lekarskiego. Sądy lekarskie nie przyznają odszkodowań.

2. Może też złożyć wniosek o odszkodowanie do wojewódzkiej komisji ds. orzekania o zdarzeniach medycznych. Jeśli przyjmie od niej odszkodowanie, nie może walczyć w sądzie cywilnym.

3. Może wreszcie wnieść przeciw lekarzowi pozew o odszkodowanie za błąd medyczny do sądu cywilnego. Może także złożyć do prokuratury zawiadomienie o popełnieniu przez lekarza przestępstwa polegającego na narażeniu życia lub zdrowia. Prokurator decyduje, czy przeciw lekarzowi wnieść akt oskarżenia do sądu karnego.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki k.nowosielska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA