fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kraj

Prezes NIK przed sąd

Krzysztof Kwiatkowski chciał się zrzec immunitetu, ale prawo nie przewiduje takiej możliwości
Fotorzepa/Piotr Guzik
PiS wprowadza procedurę uchylenia immunitetu Krzysztofa Kwiatkowskiego. To wstęp do jego usunięcia.

– Nasza komisja nie jest władna, by zająć się tą sprawą – mówił jesienią Maciej Mroczek z Ruchu Palikota, szef Komisji Regulaminowej i Spraw Poselskich. Trafił do niej wniosek o uchylenie immunitetu prezesa NIK Krzysztofa Kwiatkowskiego. Komisja odpowiedziała, że nie ma kompetencji do jego rozpatrzenia.

Okazało się, że brakuje procedur, które teraz chce uszczegółowić PiS. Klub ten złożył projekt ustawy umożliwiający postawienie zarzutów Kwiatkowskiemu, a w dłuższej perspektywie zastąpienie go własnym nominatem. Projekt zakłada też, że łatwiej będzie uchylić immunitet innych urzędników, w tym rzecznika praw obywatelskich.

Układ z Burym

Prokuratura chce postawić prezesowi NIK zarzuty przekroczenia uprawnień. W tej sprawie zarzuty usłyszał też były poseł PSL Jan Bury. Chodzi o ustawianie konkursów na stanowiska kierownicze w NIK, m.in. w Rzeszowie, gdzie wicedyrektorem delegatury został były asystent Burego.

Wniosek o uchylenie immunitetu prokuratura skierowała już w sierpniu, a Kwiatkowski wysłał do Sejmu pismo z informacją, że sam się go zrzeka. Tu pojawił się pierwszy problem. – Zdaniem wielu prawników jest to niemożliwe – mówi Jerzy Budnik, wiceszef Komisji Regulaminowej w minionej kadencji. Tłumaczy, że konstytucja mówi o możliwości samodzielnego pozbawienia się immunitetu wyłącznie przez posłów i senatorów.

Brak zapisanej w przepisach procedury stanął z kolei na drodze do rozpatrzenia wniosku prokuratury przez komisję. – Nie wiedzieliśmy na przykład, czy możemy wezwać osobę objętą wnioskiem – tłumaczy Budnik. To dlatego komisja podjęła uchwałę, że wnioskiem się nie zajmie.

Podobny problem pojawił się w 2008 roku. Dwóch adwokatów próbowało uchylić immunitet rzecznika praw obywatelskich Janusza Kochanowskiego. Również wtedy sprawa utknęła w Sejmie. Przerwała ją jednak śmierć Kochanowskiego w katastrofie smoleńskiej.

Poseł PiS Andrzej Matusiewicz mówi, że już wtedy rozpoczął prace nad uszczegółowieniem procedur odebrania immunitetu. – Złożony w ubiegłym tygodniu projekt ustawy przeleżał kilka kadencji w tzw. zamrażarce – podkreśla. Wyjaśnia, że dlatego dotyczy on nie tylko uchylenia immunitetu prezesa NIK, ale też rzecznika praw obywatelskich i rzecznika praw dziecka, prezesa IPN oraz generalnego inspektora ochrony danych osobowych.

Tytuł projektu brzmi: „O zmianie ustawy o Rzeczniku Praw Obywatelskich oraz niektórych innych ustaw".

Zmiany w Izbie

Poseł PO Tomasz Głogowski uważa jednak, że nawet jeśli projekt powstał przed kilkoma laty, to teraz jest składany nieprzypadkowo. – Śpieszą się z powodu prezesa NIK – mówi.

Jeśli Krzysztof Kwiatkowski usłyszy wyrok, będzie musiał pożegnać się ze stanowiskiem, bo tej funkcji nie może pełnić osoba prawomocnie skazana. Jego następcę wyłoni wtedy Sejm, w którym rządzi PiS.

Jednak poseł Głogowski i tak uważa, że procedurę uchylania immunitetu trzeba jak najszybciej uszczegółowić. PiS chce sformułować ją niemal identycznie jak w przypadku posłów i senatorów.

Wniosek o pozbawienie immunitetu prokuratura ma kierować za pośrednictwem ministra sprawiedliwości. Trafi on następnie do komisji regulaminowej, a o ewentualnym pozbawieniu immunitetu prezesa NIK, rzecznika praw obywatelskich i innych urzędników będzie decydował Sejm.

Sprawa w Trybunale

Prezes NIK nie chce odnieść się do propozycji PiS. Mówi tylko „Rzeczpospolitej", że od początku deklarował chęć rezygnacji z immunitetu i zależy mu na jak najszybszym wyjaśnieniu sprawy. – Nie jest dla mnie istotne, czy swojej niewinności dowiodę przed sądem powszechnym czy przed Trybunałem Stanu – zaznacza.

Przed wyborami do Sejmu trafił bowiem również wniosek o postawienie prezesa NIK przed Trybunałem. Nie ulega on tzw. dyskontynuacji, więc będzie rozpatrywany w tej kadencji.

Podpisali się pod nim głównie posłowie PO, który twierdzili, że powinien być rozpatrywany w pierwszej kolejności, a wniosek prokuratury o pozbawienie immunitetu powinien poczekać. Z taką interpretacją nie musi się jednak zgodzić ani prokuratura, ani rządzące Sejmem PiS.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA