fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Episkopat na dywanik? Pilne wezwanie z Watykanu

Biskupi mają pojechać do Watykanu na przełomie września i października
Reporter, Łukasz Szeląg
Biskupów zaskoczyła informacja o wizycie „ad limina". W Watykanie mówi się, że wezwanie wynika z dużej liczby skarg na hierarchów, które trafiły za Spiżową Bramę.

Co pięć lat każdy biskup diecezjalny jest zobowiązany do złożenia w Rzymie wizyty „ad limina Apostolorum" (do progów Apostołów). W jej trakcie hierarchowie odwiedzają watykańskie dykasterie, spotkają się także z papieżem. Jesienią do Watykanu udadzą się także polscy biskupi. Tym razem – jak wynika z informacji „Rzeczpospolitej" – zostali wezwani w trybie pilnym, a na przygotowanie się do wizyty dostali bardzo mało czasu.

Niedobre sygnały

– Tak naprawdę mamy do czynienia z sytuacją podobną do tej z 2018 r., gdy po wizycie papieskiego przedstawiciela w Chile, który badał skandale pedofilskie w tamtejszym Kościele, Franciszek wezwał do siebie cały episkopat – mówi nasz rozmówca zza Spiżowej Bramy. – W przypadku polskich biskupów temu wezwaniu nadano nieco bardziej elegancką formę – dodaje i zwraca uwagę na to, że w ub.r. ze względu na pandemię Stolica Apostolska wstrzymała wizyty „ad limina" i do dziś nie zostały one wznowione. – W marcu 2020 r. swoich wizyt nie dokończyli biskupi francuscy i brazylijscy – zauważa.

Polscy biskupi ostatni raz taką wizytę składali w lutym 2014 r. Wcześniej byli w Watykanie na przełomie listopada i grudnia 2005 r. Mniej więcej w tym samym czasie jeździli do papieża biskupi czescy (listopad 2005, luty 2014), bułgarscy (listopad 2005, luty 2014), austriaccy (listopad 2005, styczeń 2014) meksykańscy (wrzesień 2005, maj 2014).

– O tych krajach nic się nawet nie wspomina i nagle wyskakują Polacy – mówi inny rozmówca „Rz" z Kongregacji ds. Biskupów, która koordynuje takie wizyty. – Faktem jest, że przyjazd waszych biskupów był planowany na ubiegły rok, ale „przeskoczenie" kolejki nie jest rzeczą normalną – dodaje.

Według kolejnego naszego źródła – tym razem z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej – decyzja o wezwaniu polskich biskupów zapadła po spotkaniu papieża z abp. Salvatore Pennacchio, do którego doszło 15 kwietnia. O rozmowę prosił Franciszka nuncjusz i jak relacjonuje informator „Rz", miał w jej trakcie przedstawić papieżowi dość krytyczną ocenę sytuacji Kościoła w Polsce. A zanim ogłoszono oficjalnie (14 maja), że polscy biskupi wybiorą się nad Tybr, u papieża dwukrotnie był prefekt Kongregacji ds. Biskupów kard. Marc Ouellet.

– Prefekci kongregacji spotkają się z Franciszkiem mniej więcej co tydzień, ale w trakcie tych dwóch spotkań sprawa polska była omawiana – przekonuje nasz rozmówca i dodaje, że do Watykanu napływa coraz więcej zgłoszeń wskazujących na zaniedbania polskich biskupów przy wyjaśnianiu spraw wykorzystywania seksualnego małoletnich przez część duchownych. – Jest tych spraw dość dużo. O wielu media pisały, ale o wielu nie – twierdzi źródło „Rz".

Nasi hierarchowie oficjalnie o „wezwaniu na dywanik" mówić nie chcą. Ci, z którymi rozmawialiśmy, przyznają jednak nieoficjalnie, że jesienny termin wizyty „ad limina" jest dla nich dużym zaskoczeniem.

Ustawić w pionie

– Temat był podnoszony na naszym zebraniu w marcu, ale raczej nikt nie spodziewał się tego, że decyzja zapadnie tak szybko – mówi „Rz" hierarcha, który kilka razy uczestniczył w wizytach „ad limina". – Zazwyczaj na przygotowanie szczegółowych sprawozdań, w których opisuje się m.in. życie diecezji, praktyki religijne, podaje się różne statystyki, wskazuje problemy duszpasterskie, opisuje stan ekonomiczny, mieliśmy co najmniej pół roku. Teraz dostaliśmy na to czas do końca czerwca – podkreśla.

Termin ten potwierdza „Rz" ks. Leszek Gęsiak, rzecznik KEP, precyzując, że pismo nuncjatury z informacją o wizycie, które dotarło do Sekretariatu KEP oraz wszystkich biskupów diecezjalnych, nosi datę 10 maja.

Inny biskup zauważa, że sprawozdania były w Watykanie analizowane, na ich podstawie przygotowywano m.in. tematy do rozmów z papieżem. – Lipiec i sierpień to w Watykanie czas wakacji. Wszystko pracuje na zwolnionych obrotach. Nie sądzę, by ktokolwiek wczytywał się w nasze raporty – mówi. – Podejrzewam, że ta wizyta ma nas ustawić w pionie – stwierdza i dodaje, że spodziewa się ze strony Franciszka gorzkich słów. – Na spotkaniu w 2014 r. było dość miło, po przemówieniu abp. Michalika papież powiedział parę słów, nie wygłosił do nas przesłania, ale dostaliśmy je do lektury własnej. Obawiam się, że teraz już tak miło nie będzie – stwierdza. – Spodziewam się nawet jakiś decyzji personalnych – konkluduje i dodaje, że temat pojawi się na posiedzeniu KEP w Krakowie (11–12 czerwca).

Termin jesiennej wizyty nie został jeszcze oficjalnie ustalony. Nasze watykańskie źródła wskazują, że może się ona odbyć w ostatnim tygodniu września lub pierwszym tygodniu października – pomiędzy Kongresem Eucharystycznym w Budapeszcie, na który wybiera się Franciszek (12 września), i spodziewaną wizytą na Słowacji (jej data jeszcze nie została podana do wiadomości) a inauguracją Synodu Biskupów w Rzymie, co ma nastąpić w dniach 9–10 października.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA