Reklama

Niemcy: Mniej wiernych, więcej pieniędzy

Nie ustaje eksodus z niemieckich kościołów chrześcijańskich. Jedną z przyczyn jest „kościelny podatek”.

Aktualizacja: 22.01.2020 06:16 Publikacja: 21.01.2020 18:00

Niemcy: Mniej wiernych, więcej pieniędzy

Foto: adobestock

Niemieckie sądy administracyjne oraz urzędy lokalnych władz mają pełne ręce roboty z obywatelami zgłaszającymi chęć wystąpienia z kościołów. Procedura jest prosta i szybka. W rezultacie zostaje się wykreślonym z listy płacących podatek na rzecz swojej konfesji.

Nie jest to być może główna przyczyna odejścia z kościołów, ale jedna z ważnych. W zależności od landu podatek wynosi 8–9 proc. wartości podatku dochodowego. Problem w tym, że – jak pisze konserwatywna „Frankfurter Allgemeine Zeitung” – często się zdarza, że młodzi ludzie zgłaszający chęć wystąpienia z kościoła nie wiedzą nawet, do którego należą. Wątpliwości rozwiewa dopiero telefon do rodziców.

Od dawna trwa więc dyskusja, czy właściwe jest procedowanie decyzji o wyjściu z kościoła przez instytucje państwowe. Jak udowadnia Bernhard Schlink, profesor i pisarz – znany przede wszystkim ze słynnej powieści „Lektor”– konieczne jest zerwanie z XIX-wieczną tradycją pośrednictwa państwa w relacjach pomiędzy wiernymi a kościołem. Przynajmniej w sprawach wystąpień. Jego zdaniem przeniesienie całej procedury do instytucji kościelnych nie wpłynie w znaczącej mierze na liczbę osób opuszczających konfesje. Da jednak wreszcie szansę proboszczom na bezpośredni kontakt z występującymi, co może się okazać korzystne dla obu stron.

Przy tym przyczyny formalnych pożegnań z niemieckimi kościołami chrześcijańskimi nie mają wyłącznie podtekstu finansowego. Z badań przeprowadzonych na zlecenie diecezji Essen wynika, że niemal dwie trzecie młodych ludzi w Niemczech jest przekonanych, że Kościół katolicki nie daje odpowiedzi na ważne pytania egzystencjalne. Do tych pytań zalicza się takie problemy jak rola kobiet w społeczeństwie, celibat czy homoseksualizm. Niemały wpływ na decyzję o opuszczeniu Kościoła mają nadal skandale pedofilskie.

Dlatego w 2016 roku w diecezji Essen z 4300 katolików, którzy zdecydowali się na odejście, 40 proc. było w wieku 23–35 lat. Przy tym w wyniku każdego pożegnania diecezja traci 500 euro rocznie. Straty te równoważy jednak wzrost dochodów pozostałych podatników, płacących tym samym więcej na kościoły.

Reklama
Reklama

Liczba wiernych – a ściślej mówiąc, podatników – opuszczających kościoły rośnie od lat. W roku 2018 z Kościołem katolickim pożegnało się 216 tys. osób, a z ewangelickim – 220 tys. Do pierwszego z nich należy 23 mln obywateli, do drugiego – 21 mln. Pozostała część z 82 mln Niemców to ateiści oraz wyznawcy innych religii.

Co ciekawe, mimo odejść oba kościoły chrześcijańskie zanotowały w tym samym roku rekordowe wpływy podatkowe: katolicki – 6,64 mld euro, a ewangelicki – 5,79 mld. To historyczny rekord.

To jednak nie wszystko. – Oba kościoły otrzymały od państwa 584 mln euro na utrzymanie swoich funkcjonariuszy. W sumie tej znajdują się pensje proboszczów, pastorów, biskupów czy wikarych. Jest to rekompensata za mienie kościelne skonfiskowane w czasach napoleońskich. W zasadzie już dawno powinna zostać zniesiona, ale jak na razie nikt w Niemczech się tego nie domaga – tłumaczy „Rzeczpospolitej” dr Carsten Frerk, który od lat zajmuje się finansami kościelnymi.

Są jednak pewne środowiska domagające się skutecznego rozdziału kościoła od państwa. W Niemczech rozdział ten ma specyficzny charakter. To w imieniu kościoła państwo ściąga podatek od wiernych – i bierze za to 3 proc. prowizji. Biskupi otrzymują 8–12 tys euro miesięcznej pensji. Władze państwowe, a właściwie władze landów, finansują też mieszkania biskupów oraz ich samochody wraz z kierowcami. Proboszcz może liczyć na 3,7–4,5 tys. euro z państwowych funduszy. To jego osobisty dochód, nie musi go nawet wydawać na mieszkanie, finansowane w większej części z pieniędzy kościelnych podatników.

Na co idą kościelne pieniądze, do końca nie wiadomo. Sam kościół katolicki wspiera 22 tys. różnorakich fundacji, nie mówiąc już o 25 tys. budynków kościelnych oraz tysiącach obiektów zakonnych. Wspiera też szereg instytucji dobroczynnych na całym świecie. Biskup diecezji Limburg Tebartz van Elst znalazł kilka lat temu inny sposób na wydawanie pieniędzy i za 31 mln euro wybudował swą nową siedzibę. Tysiące euro zapłacił za włoską wannę.

Policja
Nietykalna sierżant „Doris”. Drugie życie tajnej policjantki
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kościół
Pożegnanie Marka Jędraszewskiego z kurią krakowską. Papież wskazał następcę
Kościół
Kolejny rekord fundacji ojca Tadeusza Rydzyka. Podatnicy hojni jak nigdy
Kościół
Z agencji towarzyskiej do klubokawiarni ewangelizacyjnej. Ksiądz otwiera lokal w centrum Warszawy
Materiał Promocyjny
Ikona miejskiego stylu życia w centrum Gdańska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama