fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Kary nie tylko za brak maski, ale też za złe jej założenie?

W Polsce za brak masek w przestrzeni publicznej, poza wyjątkami, grozi 500 zł mandatu.
AFP
Policja powinna „sypać" mandaty nie tylko za brak masek, ale również za ich noszenie pod brodą – apeluje społeczne stowarzyszenie.

„Osoba z odsłoniętym nosem w przestrzeni publicznej może stanowić niemal identyczne zagrożenie jak osoba bez maseczki. Policja i straż miejska winny bezwzględnie, do czasu zakończenia pandemii, egzekwować nakaz zasłaniania nosa i ust" – wskazuje Stowarzyszenie Obywatele i Sprawiedliwość w złożonej petycji. I postuluje, by nasilić patrole policji i straży miejskiej na dworcach kolejowych i autobusowych, stacjach metra w Warszawie, centrach handlowych czy na przystankach komunikacji miejskiej „o dużej rotacji pasażerów", i egzekwować tam obowiązek noszenia maseczek.

Powód? Wciąż wiele osób zasłania tylko usta. Tymczasem „statystycznie około 90 proc. oddechów człowiek wykonuje nosem, patrole policji i straży miejskiej winny traktować osoby wadliwie noszące maseczkę tak samo jak osoby bez maseczki" – uważa stowarzyszenie.

Za brak masek w przestrzeni publicznej (poza nielicznymi wyjątkami) grozi 500 zł mandatu. W praktyce, wraz z luzowaniem obostrzeń przez rząd, część osób ten nakaz traktuje swobodniej.

– W ciągu trzech dni majówki w całym kraju policjanci wymierzyli ponad 10 tys. mandatów za brak maseczek, 6,5 tys. osób pouczyli i skierowali do sądu 1539 wniosków o ukaranie – mówi „Rz" Mariusz Ciarka, rzecznik Komendy Głównej Policji. Podkreśla, że jeśli ktoś zasłania tylko usta, to popełnia wykroczenie. – Czy taka osoba dostanie mandat, zależy od konkretnej sytuacji. Jeżeli ktoś na chwilę odsłoni maseczkę, żeby np. napić się wody, to nikt nie będzie robił problemu. Co innego, gdy tak nosi ją stale – zaznacza insp. Ciarka.

Jak w Zakopanem, które mimo zamkniętych hoteli i restauracji licznie odwiedzili turyści i na ulicach widok ludzi bez maseczek był nagminny.

– To chyba narodowa cecha, żeby robić na przekór. Tylko w ciągu trzech dni ujawniliśmy aż 203 wykroczenia polegające na nienoszeniu maseczek zasłaniających nos i usta – mówi nam Roman Wieczorek, rzecznik Komendy Powiatowej Policji w Zakopanem.

Internet obiegł filmik (opublikowany przez „Tygodnik Podhalański") pokazujący jak na Krupówkach kilkudziesięciu młodych ludzi, blisko siebie tańczyło bez maseczek.

W weekend tłoczniej było też w Sopocie. – 80 osób ukaraliśmy mandatami za nieprzestrzeganie obowiązku zasłaniania ust i nosa, 36 zostało pouczonych, a 2 wnioski o ukaranie za naruszenie obostrzeń zostaną skierowane do sądu – mówi Lucyna Rekowska, rzeczniczka Komendy Miejskiej Policji w Sopocie.

Reakcje po zwróceniu uwagi? Jedni twierdzili, że zapomnieli maseczki, inni, że na chwilę zsunęli ją pod brodę, a kolejni ostentacyjnie ich nie zakładali, kwestionując ich przydatność i obecność samego koronawirusa.

Mimo zakazów np. w Zakopanem otwarte były dwa lokale gastronomiczne. – Skierowaliśmy zawiadomienia do prokuratury. W jednym z lokali zastaliśmy około 50 osób w trakcie posiłków – wskazuje Roman Wieczorek.

Czy lekceważenie nakazu odbije się na skali zachorowań?

– Ostatnie podobne zachowania, m.in. w Zakopanem, się odbiły. Maski mają znaczenie tam, gdzie nie ma dystansu społecznego – podkreśla prof. Włodzimierz Gut, wirusolog. I zaznacza, że to w istocie samo społeczeństwo decyduje o tym, czy będą zamknięte galerie handlowe, restauracje, siłownie. – Rząd robi tylko to, co musi – wskazuje prof. Gut.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA