fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Za żart o koronawirusie może trafić na lata do więzienia

Mieszkańcowi Kłobucka za żart o koronawirusie grozić może nawet do ośmiu lat więzienia.
materiały policji
Mieszkaniec Kłobucka po pijanemu straszył w sklepie innych klientów, że ma koronawirusa. Teraz odpowie za fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu lub bezprawne wywołanie alarmu.

Policja zapowiada, że tego typu nieodpowiedzialne żarty nie będą przez nią bagatelizowane, a sprawcy będą trafiać przed sąd, który zdecyduje o karze dla nich.

Do niecodziennej sytuacji doszło w jednym ze sklepów samoobsługowych w Kłobucku na Śląsku. Dyżurny z tamtejszej komendy policji otrzymał zgłoszenie, że jeden z klientów zachowuje się nieracjonalnie oraz twierdzi, że ma koronawirusa.

Na miejsce został skierowany policyjny patrol. Mundurowi potwierdzili zgłoszenie. - Mężczyzna do którego nas wezwano, zaczął mówić, że ma misję, która nakazuje mu zakazić jak największą liczbę ludzi – podaje śląska policja. Od klienta sklepu wyczuwalna była silna woń alkoholu, a jego mowa była bełkotliwa.

W asyście policjantów, mężczyzna został zabrany karetką pogotowia na konsultację medyczną do jednego z częstochowskich szpitali. Po badaniach okazało się, że zatrzymany nie ma objawów zakażenia koronawirusem, a lekarz skierował go na konsultację psychiatryczną.

Po kolejnym badaniu psychiatra nie widział przeciwwskazań do zatrzymania i osadzenia mężczyzny do wytrzeźwienia w policyjnym areszcie. Tam też on trafił. Po wytrzeźwieniu mężczyznę zwolniono. Ale to nie kończy sprawy.

Do czasu otrzymania wyniku z pobranego wcześniej wymazu, decyzją sanepidu mężczyzna powinien przebywać w izolacji, tak samo jak biorący udział w interwencji policjanci i ratownicy medyczni.

Na szczęście zlecone badania wykazały, że ani mężczyzna, ani osoby biorące udział w akcji nie są zakażeni koronawirusem.

Policja podaje, że klient kłobuckiego sklepu swoim zachowaniem wywołał niepotrzebne działania mundurowych, jak i ratowników medycznych.

- Z jego powodu interweniujący stróże prawa wykonali bardzo dużo niezbędnych czynności służbowych, a ich interwencja trwała ponad 10 godzin – informuje śląska komenda.

Zapowiada, że o karze dla mężczyzny zadecyduje teraz sąd, a grożą mu surowe konsekwencje, w tym wysoka grzywna, ograniczenie wolności, a nawet więzienie.

Za bezprawne wywołanie alarmu kodeks wykroczeń przewiduje karę do 1,5 tys. zł grzywny, areszt lub ograniczenie wolności, a także możliwość zasądzenia nawiązki do 1 tys. zł, jeżeli wykroczenie spowodowało niepotrzebne czynności służb.

Jeśli sprawa zostanie potraktowana jako przestępstwo wówczas mężczyzna może odpowiadać za fałszywe zawiadomienie o zagrożeniu, za co grozi nawet do ośmiu lat więzienia.

Policjanci zapowiadają, że nie będą pobłażliwi wobec osób, które zachowują się podobnie jak mieszkaniec Kłobucka. Każda taka sprawa trafi do sądu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA