We wtorek Ministerstwo Zdrowia podało, że za pomocą testów obecność SARS-CoV-2 stwierdzono u kolejnych 13 227 osób. Zmarły 644 zakażone osoby, w tym 216 z powodu COVID-19.
Liczba nowych przypadków jest o 4 982 wyższa niż przed tygodniem i o 7 643 niższa niż dwa tygodnie temu.
- Zwracam uwagę, że tydzień temu odnotowaliśmy wynik poświąteczny, to jest po poniedziałku wielkanocnym, więc w żaden sposób nie możemy porównywać tego dzisiejszego wyniku z wynikiem sprzed tygodnia - powiedział na konferencji prasowej rzecznik resortu zdrowia.
Czytaj także:
Wiceminister zdrowia przyznaje: Po lockdownie więcej chorych na raka
Według Wojciecha Andrusiewicza, "miarodajny obraz skali epidemii" będzie można ocenić na podstawie danych o liczbie testów i zakażeń, które zostaną przed Ministerstwo Zdrowia podane jutro.
Rzecznik mówił, że w ostatnim tygodniu odnotowano ok. 15-proc. spadek odnotowywanych zakażeń, mniej osób zgłasza się także do lekarzy rodzinnych po zlecenie na wykonanie testu na koronawirusa. - Co świadczy o tym, że możemy mówić o pewnej tendencji spadkowej, ale za wcześnie mówić o tym, że to już jest stały trend - ocenił.
- 78-79 proc. respiratorów zajętych - to obraz, w jak trudnej sytuacji nadal jesteśmy - mówił. - Możemy rzec, że stan jest poniekąd stabilny, ale ustabilizował się w dość krytycznym, ciężkim momencie - podkreślił.
Czytaj także:
Powrót dzieci do przedszkoli i uczniów do szkół. Minister Czarnek podał możliwe daty
- To nie jest tak, że już dzisiaj możemy się cieszyć, że skala epidemii w Polsce spada - stwierdził rzecznik.
- Jeżeli zwrócimy uwagę na obłożenie łóżek szpitalnych, na obłożenie respiratorów i na skalę zgonów, którą notujemy codziennie - wyjąwszy z tego weekendy - to sytuacja nadal jest bardzo trudna - dodał.
Wojciech Andrusiewicz przekazał, że "dość duża grupa osób" hospitalizowanych osób zakażonych koronawirusem "jest potem przekierowywana na łóżka respiratorowe". - A niestety trafienie pod respirator w dużej części przypadków kończy się tą najgorszą z możliwych ewentualności - powiedział.
Rzecznik Ministerstwa Zdrowia zaapelował, by nie leczyć się samodzielnie. Wskazał, że istnieje program domowej opieki medycznej.
- Niestety, pacjenci do szpitala w tej trzeciej fali trafiają za późno, a trafienie do szpitala za późno jest niestety najprostszą drogą do tego, żeby pacjenta nie dało się uratować - powiedział.