fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Zandberg: Kuriozalny protest pana w góralskim kapeluszu

Adrian Zandberg
Fotorzepa/ Jakub Czermiński
- Jesteśmy w takiej sytuacji, w której zwiększenie aktywności społecznej może się skończyć bardzo paskudnie, jeżeli chodzi o to, czy nie będziemy mieli za chwileczkę przeładowanych szpitali - powiedział Adrian Zandberg z partii Razem, apelując o odpowiedzialne podejście do obostrzeń, wprowadzonych w związku z pandemią koronawirusa.

Zandberg pytany w czwartek w Polsat News o to, czy Polska powinna poszukać innych dróg dostaw szczepionek przeciw Covid-19, niż zamówienia Unii Europejskiej, ocenił, że „powinniśmy szukać wszystkich możliwości, które pozwolą na to, żeby przyspieszyć akcję szczepień w Polsce”. - Natomiast moja obawa jest też taka, że nasz proces logistyki tych szczepień jest niedopracowany, więc patrząc na rezerwy magazynowe tego się obawiam. Dzisiaj kupienie pół miliona szczepionek więcej będzie oznaczało, że pół miliona szczepionek więcej może wylądować w lodówkach Agencji Rezerw Materiałowych. To byłoby bardzo kłopotliwe - mówił.

- Problem polega na tym, że jeżeli ta trzecia fala uderzy i to w te kraje, które są gorzej przygotowane, a w mniejszym stopniu w te kraje, które szybciej przejdą proces szczepień, to tamte kraje po prostu będą sobie radziły gospodarczo dużo lepiej w kolejnych miesiącach, a pewnie nawet i w latach - zauważył poseł Lewicy.

Polityk Razem zaapelował o odpowiedzialność w dobie pandemii, zarówno ze strony rządzących, jak i „tych, którzy często czują się w tym momencie zagonieni w bardzo niekomfortową sytuację”. - To dotyczy np. wielu małych restauracji - wyjaśnił. - Myślę, że wszyscy musimy być świadomi tego, w jakiej sytuacji się dzisiaj znajdujemy. To nie jest dobra sytuacja. Jeżeli te prognozy, dotyczące trzeciej fali, się zmaterializują, to będziemy mieli bardzo poważne problemy i dobrze, żebyśmy się do tych problemów nie dokładali - dodał.

Zdaniem Zandberga „jest oczywiste, że obowiązujące zasady powinny być przestrzegane”. - Ale jestem nie z tych polityków, którzy lubią wygrażać obywatelom, tylko raczej z tych, którzy woleliby z tymi obywatelami uczciwie rozmawiać. Jesteśmy w takiej sytuacji, w której zwiększenie aktywności społecznej może się skończyć bardzo paskudnie, jeżeli chodzi o to, czy nie będziemy mieli za chwileczkę przeładowanych szpitali - powiedział, nawiązując do zapowiadanego przez przedsiębiorców wznowienia działalności. Coraz więcej firm buntuje się bowiem przeciw obecnej polityce walki z pandemią. Szykują pozwy i zapowiadają otwarcie biznesów niezależnie od decyzji rządu. 

Dowiedz się więcej: „Góralskie veto”. Lawina firm przyłącza się do buntu

- Psim obowiązkiem rządu jest w chwili, kiedy wprowadzamy takie zaostrzenia, zadbać o pomoc dla ludzi, którzy tracą źródło dochodu. I to trzeba zmienić. Natomiast drogą do tego nie jest na pewno kuriozalny protest tego nieszczęsnego pana w góralskim kapeluszu, który wygłasza jakieś szalone zupełnie tezy z pogranicza teorii spiskowych - dodał Zandberg, komentując wywiad, jakiego Radiu Zet udzielił Sebastian Pitoń, inicjator akcji „Góralskie Veto”. We wtorek przekonywał on, że „żadnej pandemii nie ma” a Covid-19 to „lekka, przyjemna choroba”.

Źródło: rp.pl/ Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA