fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Szwecja zaczyna się bać?

Ogrody Królewskie, park w centrum Sztokholmu. 1 kwietnia 2020
AFP
Trzeba zrobić wszystko, aby zatrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa. Nieprzestrzeganie oficjalnych zaleceń będzie karane - zapowiedział Johan Carlson, szef szwedzkiej Agencji Zdrowia Publicznego.

Szwecja, która słynęła do tej pory z wyjątkowo stoickiego podejścia do pandemii SARS-CoV-2, nie wprowadzając ostrych ograniczeń dla swoich obywateli, powoli zaczyna zmieniać podejście.

Choć dotychczas wprowadzono pewne zakazy, na przykład zakaz zgromadzeń powyżej 500 osób czy zalecono pracę zdalną, zamknięte zostały szkoły dla dorosłych - miały one charakter dobrowolny.

Jednak dziś na konferencji prasowej minister zdrowia i spraw społecznych Lena Hallengren oraz dyrektor generalny szwedzkiej Agencji Zdrowia Publicznego Johan Carlson oświadczyli, że każdy powinien się starać, aby uniemożliwić rozpowszechnianie się koronawirusa.

Zalecane jest obecnie ograniczenie kontaktów społecznych i niekorzystanie ze środków transportu publicznego w godzinach szczytu.

Zarządzający transportem publicznym z kolei mają ograniczyć liczbę osób, które jednorazowo mogą korzystać z autobusu czy pociągu. Nie mają jednak ograniczać liczby kursów.

Sklepy muszą wprowadzić ograniczenie dotyczących liczby klientów przebywających jednocześnie w sklepach, a w stojący w kolejkach muszą zachować między sobą bezpieczną odległość.

Nieprzestrzeganie tych zaleceń będzie karane - zapowiedział Carlson.

Szwedzki rząd nie zdecydował więc jeszcze ani o zamknięciu szkół, ani nie ograniczył możliwości wychodzenia z domów.

Na wcześniejszej konferencji minister Hallengren poinformowała, że władze zamierzają powstrzymać obywateli przed niekontrolowanym wykupem leków i gromadzeniem ich zapasów. Dozwolone będzie posiadanie lekarstw dostępnych na receptę w ilości wystarczającej na 3 miesiące.

Źródło: sverigesradio.se
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA