fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Przez koronawirusa Ukraińcy masowo wyjeżdżają z Polski

Ukraińcy mogą wyjechać jedynie przez przejście graniczne w Korczowej. Pozostałe są zamknięte
Darek Delmanowicz / PAP
Exodus Ukraińców - koronawirus „zabrał” im pracę, masowo uciekają z Polski. Przyjeżdżają nieliczni.

Od połowy marca, kiedy wprowadzono ograniczenia w związku z pandemią, z Polski wyjechało przez wschodnią granicę ponad 118 tys. cudzoziemców, z tego większość, bo 89 tys. stanowili Ukraińcy. W tym samym czasie przybyło z tego kierunku zaledwie 32 tys. obcokrajowców.

– To prawdziwy exodus o niespotykanej dotychczas skali – twierdzą funkcjonariusze Straży Granicznej, zabezpieczający wschodnią granicę. Ich zdaniem wyjeżdżają osoby, które dotąd legalnie, mając wszystkie pozwolenia, pracowały w Polsce, a także ludzie młodzi, w tym studenci.

Szturm granicy

Tłumy Ukraińców już od kilku dni ustawiały się na przejściach, by zdążyć dostać się do swojego kraju na czas – chcieli zdążyć zanim Ukraina, jak wcześniej zapowiedziały władze tego kraju, zamknie swoje granice (co miało nastąpić w piątek o północy). W nocy z czwartku na piątek nastąpiło apogeum.

– Podczas 12-godzinnej nocnej zmiany odprawiliśmy w ruchu pieszym 5 tys. osób. To rekordowo dużo – przyznaje Dariusz Sienicki, rzecznik Nadbużańskiego Oddziału SG. – W tym samym czasie wjeżdżający do kraju cudzoziemcy to były pojedyncze przypadki – zaznacza.

Podobne oblężenie miało miejsce na przejściu w Korczowej, które ma pod kontrolą Bieszczadzki Oddział Straży Granicznej. Tu z kolei w piątek do godzin południowych odprawiono ponad 3 tys. udających się na Ukrainę. – Takie nasilenie powracających obywateli Ukrainy obserwujemy już od kilku dni. To osoby, które czasowo przebywały w Polsce, legalnie tu pracujące, a teraz wracają do siebie – mówi nam Elżbieta Pikor, rzeczniczka Bieszczadzkiego Oddziału SG.

Średnio przez ostatnie dni w Korczowej SG odprawiała od 3 do 5 tys. obywateli Ukrainy w ciągu doby. W tym czasie przyjeżdża do Polski ok. 500 osób. – Odprawy trwały na wszystkich stanowiskach, a praca na wysokich obrotach i na maksymalnych możliwościach infrastrukturalnych przejścia w Korczowej. Jednak napływ był tak duży, że tworzyły się kolejki – mówi Pikor.

Ukraina wprowadziła zasadę, że przejście w Korczowej mogą pokonać tylko pojazdy. Po polskiej stronie ustawiały się długie kolejki do autobusów, które podjeżdżały, by przewieźć chętnych na stronę ukraińską. – Średnio w ciągu doby wykonywały 50 kursów, przewożąc ok. 2 tys. obywateli Ukrainy – opisuje Pikor.

90 proc. wyjeżdżających to Ukraińcy, którzy pracowali w Polsce w gastronomii, hotelarstwie, usługach. Te zostały czasowo zawieszone ze względu na pandemię. – Jedna z kobiet mówi, że nie stać jej na utrzymywanie dwóch gospodarstw. Tu nie ma pracy, a na Ukrainie są jej dzieci, wraca do nich. Takich osób jest wiele – mówi nam jeden z pograniczników.

Problemy administracyjne

Dodatkowym problemem stał się fakt, że większość urzędów zamknęła siedziby, w tym wydziały do spraw cudzoziemców. A wielu pracującym w Polsce emigrantom kończy się karta pobytu, wiza lub okres bezwizowy.

Jak wskazuje Michał Wysłocki, dyrektor działu prawa imigracyjnego Kancelarii Sadkowski i Wspólnicy oraz ekspert Business Centre Club ds. legalizacji pobytu i pracy cudzoziemców w Polsce, pojawiły się pierwsze problemy z wjazdem cudzoziemców do Polski (mogą przekroczyć tylko, jeśli legalnie pracują).

– Praktyka pokazuje, że dokumenty cudzoziemców są kwestionowane i np. absolwent polskich studiów stacjonarnych posiadający w Polsce prawo do pracy i pracę tę faktycznie wykonujący nie został wpuszczony. Choć powoływał się na stosowne przepisy mówiące o tym, że jest cudzoziemcem zwolnionym z obowiązku posiadania zezwolenia na pracę - mówi nam Wysłocki, który w tym przypadku podjął interwencję. Osoba ta pokazała umowę o pracę.

Agnieszka Golias, rzeczniczka Komendy Głównej Straży Granicznej zapewnia, że „każda osoba, która spełnia warunki wjazdu, otrzymuje zgodę na przekroczenie polskiej granic”.

– Cudzoziemiec nie otrzymuje zgody na przekroczenie granicy, jeśli nie przeszedł pozytywnie kontroli sanitarnej, nie posiada dokumentów potwierdzających zatrudnienie, lub gdy sam pracodawca nie potwierdza faktu zatrudnienia cudzoziemca, np. wycofuje się z uwagi na konieczność ograniczenia zatrudnienia w swojej firmie – zaznacza.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA