fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Koronawirus: Dla kogo darmowe testy

Fotorzepa, Robert Gardziński
Osoby wracające z Włoch lub Chin mogą robić badania diagnostyczne tylko za własne pieniądze. Bezpłatne są dla tych, którzy mają objawy choroby.

Osoby, które wróciły z północnych Włoch lub Azji, ale nie mają objawów choroby, badania na obecność wirusa mogą zrobić wyłącznie za własne pieniądze. Są one refundowane tylko tym turystom, którzy mają kaszel i gorączkę. We wtorek media społecznościowe obiegło zarządzenie dyrektora Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie, z którego wynika, że badania związane z identyfikacją RNA 2019-nCoV są płatne (500 zł).

– Spotkałem się z dyrektor szpitala zakaźnego w Warszawie i ustaliliśmy, że każdy, kto tego potrzebuje, będzie miał wykonane badania bezpłatnie – zapewnia minister zdrowia Łukasz Szumowski.

Dziennikarze „Rzeczpospolitej" we wtorek sprawdzili to w wybranych przychodniach i szpitalach w całym kraju. Dopytywaliśmy, jak mają się zachować osoby wracające z północnych Włoch. Zazwyczaj pytano o objawy choroby, a kiedy padała odpowiedź, że ich nie ma, doradzano obserwację i unikanie dużych skupisk ludzi. Proponowano także płatne badania w prywatnych laboratoriach. Tylko w jednym ze śląskich sanepidów uznano, że osoba, która właśnie wróciła z Mediolanu, powinna być natychmiast objęta nadzorem epidemiologicznym.

– Nie ma potrzeby kierowania na szczegółowe badania tysięcy osób, które wróciły z Włoch czy Chin. Badamy tylko wtedy, gdy jest uzasadnione podejrzenie koronawirusa – tłumaczy minister zdrowia.

Tymczasem według ustawy o chorobach zakaźnych prawo do bezpłatnych badań sanitarno-epidemiologicznych mają nie tylko podejrzani i chorzy na chorobę zakaźną, ale także „osoby, które były narażone na zakażenie przez styczność z osobami zakażonymi, chorymi lub materiałem zakaźnym". Oznacza to, że każdy, kto wróci z zagrożonego kierunku, powinien mieć zrobione badania – nawet jeśli nie jest ubezpieczony.

– To bardzo nieostre przepisy, które mogą być traktowane uznaniowo. Resort zdrowia może je interpretować na swój sposób w zależności od posiadanego budżetu. Ale to nie zapewni Polakom bezpieczeństwa – tłumaczy Arkadiusz Tetela, poznański adwokat.

I tak właśnie się dzieje.

We wtorek ruszyły kontrole na lotniskach. Podróżni wracający z Włoch i Chin mają mierzoną temperaturę. Procedury zostały wdrożone ok. godz. 11, więc nie zbadano osób, które wróciły wcześnie rano. Od środy wszyscy wracający do Polski dostaną też esemesy z informacjami o postępowaniu w razie zauważenia objawów choroby. Szpitale mają mieć łatwiejszy dostęp do środków ochrony osobistej.

We Włoszech koronawirusa stwierdzono już u blisko 300 osób, głównie na północy kraju, ale pojedyncze przypadki zanotowano także w Toskanii (Florencja) oraz Lacjum (Rzym). Do wtorkowego popołudnia zmarło dziesięć osób. Wirus obecny jest także m.in. w Hiszpanii, Austrii, Chorwacji, Niemczech, Wielkiej Brytanii, Szwecji, Finlandii i Rosji. — blik

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA