fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Koronawirus: Rosnący strach na świecie

AFP
W ciągu trzech dni gwałtownie zwiększyła się liczba chorych i zmarłych z powodu koronawirusa we Włoszech oraz w Iranie.

– Poza Chinami całkowita liczba chorych pozostaje stosunkowo nieduża – próbował uspokajać dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia Etiopczyk Tedros Adhanom.

Ale sytuacja w Iranie, Włoszech i Korei Południowej (gdzie też odnotowano szybki wzrost liczby chorych) „wywołuje niepokój; jak i to w jaki sposób wirus rozprzestrzenia się po świecie", dodał.

Zdenerwowanie wywołało dość nagłe pojawienie się nowych ognisk epidemii. O ile w Korei Południowej wcześniej znaleziono znaczną grupę zarażonych, o tyle we Włoszech, a przede wszystkim w Iranie, szerzenie się zachorowań stanowi zaskoczenie. Dosłownie w ciągu dwóch dni w tym ostatnim kraju zmarło osiem osób, co postawiło go na drugim miejscu (wraz z Koreą Południową) pod względem liczby zgonów. Na pierwszym miejscu są Chiny, gdzie umarło ponad 2,5 tys. chorych.

Centrum irańskiej epidemii okazało się Kom – święte miasto szyitów, gdzie znajdują się najważniejsze szkoły religijne tego odłamu islamu. Według szacunków rocznie odwiedza je około 12 mln pielgrzymów.

Sąsiednie kraje (Turcja, Afganistan, Pakistan) natychmiast zamknęły lądowe granice z nim lub wprowadziły ograniczenia podróży. Podobnie uczyniły państwa leżące po drugiej stronie Zatoki Perskiej: Arabia Saudyjska, Kuwejt, Bahrajn. Przejścia graniczne zamknęła nawet Armenia, dla której Iran jest prawie najważniejszym oknem na świat. Jedynymi krajami, które nie zamknęły swych granic z Iranem, są Azerbejdżan i Turkmenistan. Jednocześnie w przeciwieństwie do państw znad Zatoki Perskiej Rosja, która sąsiaduje z Iranem przez Morze Kaspijskie, nie wprowadziła żadnych ograniczeń na przyjazdy stamtąd.

Ale za to w samej Moskwie zaczęto inwigilować mieszkających tam Chińczyków. Używany do tego jest miejski system rozpoznawania twarzy, służący na co dzień do odnajdowania poszukiwanych przestępców. Jednak mieszkający w rosyjskiej stolicy Chińczycy nie skarżą się na nadzór służb policyjnych, lecz rosnące przejawy społecznej niechęci. – Wszyscy patrzą na mnie jak na zadżumionego, rozstępują się przede mną (...). W jednym ze sklepów sprzedawczyni najpierw włożyła rękawiczki, a dopiero potem zaczęła mnie obsługiwać – powiedział absolwent moskiewskiego uniwersytetu Wan Kim portalowi Meduza.

W samych Chinach zaś władze nieoficjalnie zaczęły mówić o ustępowaniu epidemii. W pięciu prowincjach kraju oraz Pekinie złagodzono restrykcje dotyczące poruszania się ich mieszkańców. Mimo to odwołano zaplanowane na 5 marca posiedzenie chińskiego Zgromadzenia Ludowego w Pekinie. W dodatku łagodzenie reżimu nie objęło prowincji Hubei, która jest epicentrum epidemii.

Podobnie jak w Iranie gwałtowny wzrost zachorowań w Korei Południowej związany jest z kultem religijnym. Głównymi ofiarami stali się członkowie chrześcijańskiej sekty Shincheonji (Kościół Chrystusa Świątynia Tabernakulum). Nie mniej niż 300 z nich zostało umieszczonych w kwarantannie. Kolejnych 600 jednak nie odnaleziono, mimo zaangażowania znacznych sił policji.

Dodatkowo zarażonych koronawirusem wykryto w południowokoreańskiej armii. Według niepotwierdzonych informacji na kwarantannę skierowano ponad 7 tysięcy żołnierzy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA