fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Gdy są rachunki, a nie ma pieniędzy, zostaje tylko upadłość

Adobe Stock
Skutki pandemii zaczynają coraz bardziej doskwierać. Wiele osób wpadło w spiralę długów i zastanawia się nad ogłoszeniem upadłości konsumenckiej.

Prawnicy nie mają wątpliwości, że jednym z głównych powodów zwiększonego zainteresowania upadłościami konsumenckimi jest pandemia. Gdy tylko ruszą pełną parą sądy, wniosków o tego typu upadłość może wpłynąć wiele.

– Coraz więcej osób pyta o procedury, mają obecnie kłopoty finansowe, z którymi sobie nie radzą – twierdzi Tomasz Konieczny, radca prawny z Kancelarii Prawnej Konieczny Polak, Partnerzy.

Podobnie uważa Piotr Zimmerman, radca prawny, partner w Kancelarii Prawnej Zimmerman i Wspólnicy sp.k.

– Coraz więcej osób jest zainteresowanych ogłoszeniem upadłości konsumenckiej z powodu pandemii. Przychodzą do mnie przede wszystkim prowadzący działalność gospodarczą. Musieli z dnia na dzień zamknąć firmy. Nie otrzymali wsparcia od rządu, a rachunki trzeba było płacić. Dług narósł. Zawieszają działalność i szukają wyjścia z sytuacji. Jednym z nich może być upadłość – wyjaśnia mec. Zimmerman.

Longina Kaczmarek, rzecznik konsumentów w Szczecinie, przyznaje, że wpływają do niej zapytania w tej sprawie.

– Ale teraz nie przyjmujemy osobiście nikogo, można jedynie przysłać e-maila lub zadzwonić, a tak ważnej decyzji nie podejmuje się na odległość za pomocą komputera czy telefonu. Wymaga analiz, rozmów etc. Myślę, że gdy minie ten najgorszy okres i będzie już możliwy kontakt osobisty, przyjdzie wiele osób – mówi Longina Kaczmarek.

Na razie upadłości konsumenckich ogłasza się mało. W kwietniu 2020 r. zaledwie 295. Dla porównania miesiąc wcześniej było ich 673, w lutym 747, w styczniu 651, w grudniu 2019 r. 826, a w listopadzie 753.

To efekt ograniczenia pracy sądów w kwietniu.

– Myślę, że gdy zaczną normalnie funkcjonować, będzie wysyp wniosków. Tym bardziej że w marcu zmieniły się przepisy i o wiele prościej ogłosić upadłość – twierdzi mec. Tomasz Konieczny.

24 marca zaczęły obowiązywać nowe przepisy o upadłości konsumenckiej ułatwiające skorzystanie z tej instytucji.

Na czym polega taka upadłość? Mogą ją ogłosić osoby fizyczne, które nigdy nie prowadziły działalności gospodarczej, oraz byli przedsiębiorcy (wykreśleni z rejestru). Wyłączeni są natomiast wspólnicy osobowych spółek handlowych ponoszący odpowiedzialność za zobowiązania spółki bez ograniczenia całym swoim majątkiem oraz wspólnicy spółek partnerskich.

Osoba, która chce skorzystać z upadłości, musi utracić zdolność do regulowania swoich zobowiązań finansowych. Oznacza to, że nie płaci rachunków za mieszkanie, media, rat kredytowych, podatków etc. Wystarczy mieć jednego wierzyciela i jeden dług, by zdecydować się na ogłoszenie upadłości.

Warto przypomnieć, że prawo upadłościowe określa przesłanki ogłoszenia upadłości osoby fizycznej w sposób negatywny, tzn. wskazuje, kiedy zostanie oddalony wniosek w jej sprawie. Sąd odmówi orzeczenia upadłości, jeśli się okaże, że konsument ma zdolność do spłaty swoich bieżących należności.

Bankructwo mogą ogłosić też ci, którzy doprowadzili do swojego zadłużenia z premedytacją – a ocena ich zachowania będzie dokonywana dopiero na etapie ustalania planu spłat przez syndyka.

W wypadku upadłości trzeba oddać wszystko. Nie tylko mieszkanie, ale i samochód, cenne pamiątki rodzinne, udziały w spółce, wierzytelności czy inne prawa. Wejdą one w skład masy upadłościowej, z której syndyk będzie spłacał wierzycieli.

Jeżeli małżonków łączy ustrój wspólności majątkowej, z chwilą ogłoszenia upadłości powstaje między nimi rozdzielność majątkowa. Majątek wspólny wchodzi do masy upadłości, a jego podział jest niedopuszczalny.

Małżonek upadłego może dochodzić w postępowaniu upadłościowym należności z tytułu udziału w majątku wspólnym, zgłaszając tę wierzytelność w postępowaniu. W praktyce oznacza to tyle, że małżonek ze swoim roszczeniem dotyczącym połowy majątku staje w kolejce razem z innymi wierzycielami. Dlatego tak ważne jest, by jeszcze przed ogłoszeniem upadłości małżonkowie wprowadzili rozdzielność majątkową.

Nowe przepisy wprowadziły tzw. procedurę uproszczonej upadłości konsumenckiej. Dzięki nim szybciej można ogłosić upadłość. Nie każdy jednak może z tego skorzystać. Za każdym razem zdecyduje o tym sąd. Jest to procedura dla tych, w których masie upadłości nie ma znaczącego majątku pozwalającego na zaspokojenie wierzycieli w drodze jego sprzedaży i wykonania planu podziału. Chodzi również o sytuacje, w których nie przewiduje się powstania sporów dotyczących wysokości zadłużenia, jego struktury lub trudności z likwidacją masy upadłości.

Na czym polegają uproszczenia w postępowaniu upadłościowym? Przede wszystkim nie ma sędziego komisarza. Sąd ustanawia natomiast syndyka, który poprowadzi postępowanie upadłościowe. Zgłoszenie wierzytelności ma się odbywać bezpośrednio do kancelarii syndyka, a nie do sędziego komisarza.

Syndyk przygotuje również majątek do likwidacji, tzn. opisze i oszacuje jego wartość, przygotuje plan likwidacji masy upadłościowej, zawiadomi wierzycieli, przyjmie zgłoszenia wierzytelności, a ponadto zdecyduje, czy i w jakim zakresie je uwzględnić.

Na koniec syndyk – gdy już doprowadzi do likwidacji całego majątku – przygotuje jeden dokument, który obejmie trzy obecne, tj. listę wierzycieli, plan podziału kwot uzyskanych ze sprzedaży majątku oraz plan spłat.

Nie zawsze też trzeba się decydować na upadłość. Osoba, która nie chce się pozbywać całego majątku, może zawrzeć z wierzycielem układ. To dobre rozwiązanie np. dla frankowiczów, którzy nie chcą stracić mieszkania ani wikłać się w wieloletni spór sądowy z bankiem. Ten, nawet po orzeczeniu Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie polskich frankowiczów, nadal jest kosztowny, a jego rozstrzygnięcie nie musi być korzystne dla kredytobiorcy.

Aby zawrzeć układ, trzeba złożyć wniosek do sądu upadłościowego wraz z wstępną propozycją układową. Konieczne jest zapłacenie zaliczki na wydatki postępowania (inaczej sąd zwróci wniosek). Sąd otworzy postępowanie i wyznaczy doradcę restrukturyzacyjnego do pełnienia funkcji nadzorcy sądowego.

A ten razem z upadającym, np. frankowiczem, może podjąć pertraktacje z bankiem lub innym wierzycielem, by rozłożył spłatę długu na dogodniejsze raty. Układ jest zawierany co do zasady na pięć lat.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA