fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

#RZECZoPRAWIE - Hanna Zawistowska: Upadłość biura podróży nie musi martwić turysty

prof. Hanna Zawistowska z Katedry Turystyki SGH, gość Anny Wojdy w piątkowym programie #RZECZoPRAWIE
rp.pl
Czy sytuację klientów upadających biur podróży poprawi nowy fundusz gwarancyjny? Z całą pewnością – uważa prof. Hanna Zawistowska z Katedry Turystyki SGH, gość Anny Wojdy w piątkowym programie #RZECZoPRAWIE.

Prof. Zawistowska podkreśla, że nowy Turystyczny Fundusz Gwarancyjny będzie dodatkowo zabezpieczał roszczenia klientów biur podróży. Środki w nim zgromadzone zostaną uruchomione dopiero wtedy, gdy marszałkowi województwa zabraknie funduszy na sprowadzenie turystów do kraju lub zwrot pieniędzy za odwołaną imprezę turystyczną. Obecnie pieniądze na ten cel pochodzą z gwarancji bankowych lub ubezpieczeniowych, ale zdarzało się, że wypłacone kwoty nie były wystarczające na pokrycie wszystkich roszczeń i marszałkowie dopłacali z własnych budżetów. Natomiast klienci upadłych biur podróży, którzy nie odzyskali wszystkich pieniędzy z tytułu nieudanej lub niedoszłej imprezy, pozywają Skarb Państwa, gdyż prawo unijne zobowiązuje Polskę do pełnego zabezpieczenia roszczeń turystów. Zdaniem Hanny Zawistowskiej Turystyczny Fundusz Gwarancyjny pozwoli więc zwolnić państwo, a więc wszystkich podatników, z obowiązku dopłacania do roszczeń klientów upadłych biur podróży.

Na nowy fundusz biura podróży mają odprowadzać składkę od każdego klienta. - Wierzę w uczciwość tych przedsiębiorców i w to, że będą właściwie kalkulowali swoje zabezpieczenia. Wtedy nie zabraknie pieniędzy na roszczenia w razie upadłości – mówi prof. Zawistowska.

Jej zdaniem jest możliwe, że z nowych gwarancji klienci biur podróży skorzystają już w tym roku. – Nowelizacja zakłada, że prawo odzyskania pieniędzy będą mieli konsumenci, którzy zawarli umowy przed wejściem ustawy w życie. Trzeba jednak pamiętać, że to nadal jest projekt ustawy. Jej przepisy zadziałają dopiero po wejściu w życie – zastrzega prof. Zawistowska.

Do tego czasu obowiązują dotychczasowe zasady. Co ma robić klient, gdy upada biuro podróży?

- Zwykle sytuacja jest taka, że część jego klientów jest poza granicami kraju, a część w kraju. Marszałek koncentruje się najpierw na tym, by sprowadzić tych, co wyjechali, a dopiero potem zajmuje się resztą. Jednak każdy z klientów upadłego biura podróży, nawet jeśli nie wyjechał na wykupioną imprezę, powinien zgłosić swoje roszczenia marszałkowi. Musi udowodnić, że zawarł umowę z biurem podroży i wypełnić szereg formularzy. Potem pozostaje czekać, niekiedy nawet rok. Procedura jest niestety czasochłonna, bo podmioty, które udzieliły gwarancji upadłemu biuru, czekają aż zgłoszą się wszyscy poszkodowani, potem liczą, ile trzeba im wypłacić i czy starczy pieniędzy. Po wejściu nowelizacji w życie to ma się zmienić – roszczenia będą zaspokajane według kolejności zgłoszeń i w dużo krótszym czasie – mówi prof. Zawistowska.

Jak sprawdzić biuro podróży przed zawarciem umowy? Zdaniem ekspertki nie ma stuprocentowo skutecznej metody, ale czujność powinna wzbudzić wyjątkowo niska cena usługi.

Nie trzeba natomiast zabierać ze sobą za granicę zapasu gotówki na wypadek, gdyby pojawiły się problemy z powrotem do kraju. - Jeśli biuro zbankrutuje, marszałek musi ściągnąć wszystkich do kraju, zapłaci także hotel i posiłki, nie musimy się tym przejmować. Mamy w Polsce jeden z najlepszych systemów zabezpieczenia turystów na wypadek upadłości biura podróży, a jego siłą jest to, że turysta nie jest zostawiony sam sobie – mówi prof. Zawistowska.

Zobacz wideo: Zawistowska w #RZECZoPRAWIE

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA