Reklama

Nowy front wojny: tureckie porachunki z Kurdami

Interwencja Ankary w Syrii otwiera nowy front wojny domowej i grozi kolejną falą imigracji, także do Europy.

Aktualizacja: 11.10.2019 05:54 Publikacja: 10.10.2019 19:00

Wielu nowych uchodźców w Syrii nie wierzy w turecką strefę bezpieczeństwa

Wielu nowych uchodźców w Syrii nie wierzy w turecką strefę bezpieczeństwa

Foto: AFP

Lotnicze i artyleryjskie ataki na ponad 180 celów po syryjskiej stronie granicy rozpoczęły w środę wieczorem inwazję tureckich sił na obszar Syrii. W pierwszych godzinach operacji naliczono ponad 20 zabitych, w tym cywilów. Rannych zostało kilkakrotnie więcej. Ataki przeprowadzono przede wszystkim na cele znajdujące się w rękach Kurdów syryjskich.

Po nich do akcji wkroczyła doskonale wyszkolona i świetnie uzbrojona armia turecka, posuwając się z wolna na południe oraz wschód. Cała operacja nosi nazwę „Wiosna pokoju".

Groźby Erdogana

Na drogach pojawiła się natychmiast rzesza uchodźców. Ci ludzie nie zmierzają do Turcji, jednak destabilizacja w regionie stosunkowo spokojnym zamieszkanym przez 2–3 mln mieszkańców przywołała wspomnienia fali imigrantów do Europy sprzed czterech lat.

– Hej UE, obudź się! Powtarzam, że jeżeli będziecie próbowali przedstawić naszą operację jako inwazję, to otworzymy bramy i 3,6 mln ludzi przybędzie do was – odpowiedział na to prezydent Erdogan. Nieco wcześniej turecki ambasador w Paryżu został wezwany do francuskiego MSZ, gdzie usłyszał, sporo gorzkich słów o „Wiośnie pokoju".

Dla kogo strefa bezpieczeństwa?

Jak zapewnia prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, celem całej operacji jest ustanowienie strefy bezpieczeństwa po południowej stronie granicy. Miałaby mieć ponad 400 km szerokości i sięgać 30 km w głąb Syrii. To tam mieliby znaleźć schronienie uchodźcy syryjscy z terenów, gdzie nadal toczy się wojna domowa, jak i ci spośród 4 mln przybywających od lat w Turcji , którzy chcieliby wrócić do kraju. W dodatku przy finansowym wsparciu UE, jak postuluje Ankara.

Reklama
Reklama

Jednak nie tylko o dobro uchodźców w całej operacji chodzi. – Zasadniczym celem jest ograniczenie władzy na tych obszarach przez Kurdów syryjskich, którzy w ostatnich latach utworzyli w tym regionie quasi-państwo – tłumaczy „ Rzeczpospolitej" Gunther Mulack, szef Niemieckiego Instytutu Orientalnego w Berlinie.

Samozwańczą autonomią kurdyjską rządzi Partia Unii Demokratycznej (PYD), będąca w sojuszu z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK), z którą Turcja prowadzi wojnę od czterech dekad. Ten sojusz jest szczególnie niebezpieczny dla Turcji, podsycając w kraju nastroje separatystyczne w południowo-wschodnich regionach kraju.

Zbrojnym ramieniem PYD są Powszechne Jednostki  Ochrony (YPG) liczące kilkadziesiąt tysięcy bojowników.

Kontrolują obszar o powierzchni jednej piątej terytorium Syrii. Znaczna jego część była jeszcze niedawno we władaniu samozwańczego kalifatu ISIS ze stolicą w Rakce, zrównaną niemal z ziemią przez bojowników kurdyjskich. To oni byli głównym sojusznikiem USA oraz koalicji walczącej ze zbrodniczym kalifatem, za co zapłacili 11 tys. zabitych peszmergów, czyli bojowników.

Z tej racji znajdowali się pod szczególną ochroną Waszyngtonu, który utrzymywał na terenach kontrolowanych przez Kurdów początkowo 2,5 tys., a ostatnio ponad tysiąc żołnierzy mogących w każdej chwili liczyć na wsparcie z powietrza.

Zielone światło dla Ankary

Żadna interwencja Turcji przeciwko PYD nie była w tej sytuacji możliwa, co prowadziło do stałych napięć na linii Waszyngton–Ankara. Już w grudniu ubiegłego roku Donald Trump zapowiedział wycofanie amerykańskich oddziałów. Zmienił zdanie pod wpływem wojskowych. Kilka dni temu zmienił je jeszcze raz, wystawiając siły kurdyjskie na cel wojsk tureckich.

Reklama
Reklama

– Turcy zaatakowali, bo mają prawo niepokoić się o swoje bezpieczeństwo z powodu terrorystycznego zagrożenia południowych granic – tłumaczył Trump w czwartek. Dodał, że USA nie popierają ataku Turcji, „Kurdów lubimy" mimo „że nie pomogli nam w Normandii" w czasie II wojny światowej. Było to nawiązanie do treści jednego z artykułów w amerykańskich mediach.

– Nie ulega wątpliwości, że błędem amerykańskiej polityki było oparcie się na PYD, co sprawia, że porzucenie obecnie sojusznika jest jasnym sygnałem, zwłaszcza w regionie, że USA nie są wiarygodnym partnerem – mówi „Rzeczpospolitej" Nadim Shehadi.

Zwraca uwagę, że PYD nie reprezentuje bynajmniej wszystkich Kurdów syryjskich ani też całej ludności terenów, na których sprawuje faktyczną władzę. Poza tym jest to partia o proweniencji marksistowsko-leninowskiej i pozostaje w poprawnych relacjach z reżimem prezydenta Asada, a także z władzami irańskimi.

– Zdecydowanie ważniejszym sojusznikiem USA w regionie jest Turcja niż Kurdowie – tłumaczy Nadim Shehadi, dyrektor nowojorskiej filii Libańsko–Amerykańskiego Uniwersytetu w Bejrucie.

Niewykluczone, że Kurdowie z PYD szukać będą obecnie wsparcia w Damaszku i Teheranie. Mają jednak sporą kartę przetargową w postaci losu 1–12 tys. bojowników ISIS, którzy znajdują się w ich więzieniach przypominających obozy koncentracyjne. – Zostaliśmy zmuszeni do przerzucenia naszych żołnierzy z tych miejsc na front walki – poinformował rzecznik PYD. Oznacza to, że tysiące bojowników kalifatu może znaleźć się wkrótce na wolności i podjąć próbę odbudowy struktur samozwańczego państwa islamskiego.

– Najbardziej niebezpieczni z tych ludzi zostali już przetransportowani w bezpieczne miejsca – zapewnił w środę prezydent Trump.

Reklama
Reklama

Obawy co do odrodzenia się ISIS zgłosiła szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, zaznaczając, że UE nie będzie uczestniczyć finansowo w tworzeniu strefy bezpieczeństwa na północy Syrii.

Konflikty zbrojne
Rosja zaatakowała obwód lwowski pociskiem Oresznik
Konflikty zbrojne
Sondaż: Ukraińcy ufają Europie, coraz mniej Stanom Zjednoczonym
Konflikty zbrojne
Chińskie wojsko ćwiczyło wokół Tajwanu. Władze wyspy wskazały, jaki był cel
Konflikty zbrojne
Wasyl Maluk, szef Służby Bezpieczeństwa Ukrainy ogłosił rezygnację
Konflikty zbrojne
Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 1411
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama