fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Groźba wielkiej wojny

Pogrzeb w Gazie 13 członków Hamasu zabitych w czasie izraelskich nalotów
AFP
Konflikt izraelsko-palestyński nasila się z każdą chwilą. Czy armia izraelska wkroczy do Strefy Gazy?

To może się przerodzić w wojnę w pełnej skali – przestrzega między innymi ONZ. Od poniedziałku z rządzonej przez radykalny Hamas Strefy Gazy dziennie wystrzeliwanych jest około 0,5 tys. rakiet. Izrael odpowiada setkami nalotów, których celem są dowódcy palestyńskiego Hamasu oraz „infrastruktura terrorystów". W czwartek pod wieczór armia izraelska podała, że zbombardowała ośrodek, w którym obradowała komórka hamasowskiego wywiadu.

Chwilę wcześniej rakieta wystrzelona ze Strefy Gazy przeleciała aż pod Ejlat, kurort nad Morzem Czerwonym. To 250 km, największy zasięg, jaki osiągnęła palestyńska rakieta. Do zamknięcia tego numeru „Rzeczpospolitej" liczba zabitych w konflikcie wynosiła co najmniej 87 w Strefie Gazy i siedem w Izraelu. Konflikt zaczął się tydzień temu od zamieszek w Jerozolimie, wywołanych próbą eksmisji kilku palestyńskich rodzin ze wschodniej części miasta.

Dowiedz się więcej: Wkroczą czy nie wkroczą do Gazy

Wojna na całego rozpoczęłaby się, gdyby do Strefy Gazy weszli izraelscy żołnierze. O ewentualnej operacji lądowej dyskutowała w nocy ze środy na czwartek rządowa rada bezpieczeństwa. Na razie wciąż jest to jedna z opcji, choć dziennikarze publicznej telewizji izraelskiej pisali w czwartek rano w mediach społecznościowych, że dowódcy armii mają lada moment przyjąć plany operacji lądowej. Na pogranicze ze Strefą Gazy przerzucano kolejne oddziały i ciężki sprzęt. Trwa mobilizacja żołnierzy rezerwy.

– Nie wiadomo jeszcze, jaka zapadnie ostatecznie decyzja. Ale mogę powiedzieć, że Izrael ma odpowiednie siły w kilku strategicznych miejscach na swoim terytorium do tego, by przeprowadzić operację lądową, jeżeli zostanie uznana za konieczną – mówił „Rzeczpospolitej" w nocy ze środy na czwartek Efraim Halevy, były szef Mosadu, izraelskiego wywiadu.

– Nie sądzę, żeby Izrael naprawdę do tego zmierzał. Bo trzeba mieć poparcie opinii publicznej. Społeczeństwo musi być gotowe na to, że wielu ludzi zginie w czasie operacji lądowej – podkreślił w rozmowie z „Rzeczpospolitą" Daud Kuttab, analityk palestyński, niezwiązany z Hamasem.

Podjęcie decyzji o wkroczeniu może utrudnić sytuacja wewnątrz Izraela – w miejscowościach, w których wśród Żydów mieszka wielu izraelskich Arabów, dochodzi do zamieszek, napadów na przedstawicieli zwaśnionych społeczności, na świątynie czy sklepy. Arabska młodzież zaatakowała samotnego chasyda, ortodoksyjnego Żyda w Jerozolimie, a tłum Żydów – co uchwyciła nadająca na żywo telewizja izraelska – bił i kopał mężczyznę uznanego za Araba w Bat Jam koło Tel Awiwu.

Do powstrzymania przemocy w miastach izraelskich już kierowana jest policja. Prawdopodobnie zajmie się tym również armia, co może mieć wpływ na decyzję o wkroczeniu do Gazy.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA