fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

Pakistan-Indie: Konflikt eskaluje, ale wojny nie będzie

Szczątki jednego z indyjskich samolotów zestrzelonych w czasie środowej walki nad Kaszmirem
AFP
Pomimo eskalacji konfliktu w Kaszmirze nie wydaje się, aby dwa mocarstwa atomowe zmierzały do wojny na szeroką skalę.

Sukces obu stron

Na konferencji prasowej Ministerstwa Informacji w Islamabadzie wyjaśniono, że pakistańskie samoloty zaatakowały z terytorium Pakistanu wybrane cele po indyjskiej stronie linii granicznej w Kaszmirze. Nikt na ziemi nie ucierpiał, co miało być efektem zamierzonym. Doszło jednak do walki powietrznej, w czasie której Pakistańczycy zestrzelili dwa samoloty indyjskie, a uratowani piloci dostali się do niewoli.

W Delhi udowadniano, że pakistański atak został skutecznie odparty dzięki czujności odpowiednich służb. Indyjski MiG-21 zestrzelić miał pakistański F-16. Indie mówią, że straciły jeden myśliwiec, a jego pilot jest w niewoli.

Prezentowanie diametralnie różnych wersji wydarzeń towarzyszących indyjsko-pakistańskiemu konfliktowi o Kaszmir jest od dawna standardem. Nigdy nie wiadomo, jaki przebieg miał kolejny incydent na linii kontrolnej będącej de facto granicą pomiędzy oboma państwami.

– Obie strony udowadniają, że odniosły sukces, dając nauczkę drugiej, co pozwala sądzić, że jednak nie dojdzie do wojny na wielką skalę. Wiele zależy obecnie od reakcji Delhi, ale wydaje się, że sytuacja jest pod kontrolą – tłumaczy „Rzeczpospolitej" Gareth Price z londyńskiego think tanku Chatham House.

Zresztą z propozycją rozmów pokojowych wystąpił premier Pakistanu Imran Khan: – Udowodniliśmy, że jeżeli wy możecie nas zaatakować, to i my możemy to zrobić. Pytam Indie, czy przy posiadanej przez nas broni możemy sobie pozwolić na złą ocenę sytuacji. Usiądźmy i porozmawiajmy – powiedział w wystąpieniu telewizyjnym.

Gra Islamabadu

W Delhi ocenia się sytuację inaczej. Celem wtorkowego ataku indyjskiego lotnictwa miał być obóz szkoleniowy terrorystycznej organizacji Jaish-e-Mohammad (Armia Mahometa – JeM), która przyznała się do samobójczego zamachu na indyjski konwój wojskowy 14 lutego po indyjskiej stronie Kaszmiru. Zginęło wtedy 49 żołnierzy. Delhi udowadnia, że wtorkowy atak na obóz terrorystów Balakot miał charakter prewencyjny. Lotnicza wyprawa 12 indyjskich Mirage 2000 do Balakot w Pakistanie (poza terytorium pakistańskiego Kaszmiru) była największym przedsięwzięciem militarnym od 1971 roku.

Problem w tym, że ataku na obóz najprawdopodobniej nie było. Indyjskie maszyny dotarły prawdopodobnie w rejon Balakot, ich rakiety czy bomby nie wyrządziły praktycznie żadnych szkód. To rodzi pytanie, czy akcja nie miała wyłącznie charakteru pokazowego.

W maju w Indiach odbędą się wybory parlamentarne, a eskalacja konfliktu z największym wrogiem, jakim jest Pakistan, przynosi zawsze określone dywidendy polityczne. JeM walcząca o przyłączenie indyjskiej części Kaszmiru do Pakistanu jest organizacją, która dokonała już wielu zamachów terrorystycznych w Indiach. Ma kontakty z Al-Kaidą oraz talibami i jej działalność jest w Pakistanie oficjalnie zakazana.

Jej przywódca Masood Azhar nie ma jednak żadnych problemów z władzami, mimo że deklarował w przeszłości, iż ma do dyspozycji 300 bojowników gotowych do akcji samobójczych, także przeciwko premierowi Indii Narendrze Modiemu.

– JeM korzysta z ochrony pakistańskiej armii, a szczególnie służby specjalnej ISI, i nic nie wskazuje na to, aby coś miało się tu zmienić – mówi „Rzeczpospolitej" Tara Varma z European Council on Foreign Relations. Taki stan rzeczy czyni pokojową ofertę premiera Khana bezprzedmiotową. Nie ma on bezpośredniego wpływu na ISI, a warunkiem wstępnym jakichkolwiek rozmów z Pakistanem jest wycofanie wsparcia dla terrorystów z JeM.

Nie oznacza to jednak, że Delhi zdecyduje się na dalszą eskalację konfliktu. Dyplomacje wielu krajów podejmują starania mediacyjne, aby załagodzić sytuację. Udało się to w 2008 roku po ataku przybyłych z Pakistanu terrorystów w Mumbaju. Zginęły wtedy 172 osoby. Indyjskie media wzywały wówczas do wojny. Dzisiaj są znacznie bardziej ostrożne.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA