fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

CNN: Trump nie chce wojny z Iranem, chce rozmawiać

AFP
Prezydent Donald Trump jest zirytowany powstającym wrażeniem, iż jego doradcy ds. bezpieczeństwa narodowego z Johnem Boltonem na czele, przybliżają USA do wojny z Iranem - twierdzi CNN powołując się na osoby z otoczenia prezydenta USA.

Sam Trump ma sygnalizować wolę rozmów z Irańczykami w czasie, gdy napięcie w Zatoce Perskiej rośnie. Współpracownicy Trumpa mieli już podjąć kroki zmierzające do "nowego dyplomatycznego otwarcia" z Iranem - pisze CNN.

Prezydent USA ma obawiać się, że konflikt na dużą skalę z Iranem wymagający interwencji wojsk USA będzie dla niego "dewastujący politycznie".

Trump miał powiedzieć doradcom, że rozpoczęcie nowego konfliktu będzie równoznaczne ze złamaniem jego wyborczej obietnicy dotyczącej zmniejszenia zaangażowania USA w interwencje poza granicami Stanów.

Prezydenta mają drażnić sugestie, że jego doradcy - z Johnem Boltonem na czele - w jakiś sposób prowadzą go do wojny na Bliskim Wschodzie.

Trump ma być zirytowany tym, że Bolton doprowadził relacje z Iranem do sytuacji, w której wydaje się, że zbrojny konflikt na Bliskim Wschodzie z udziałem USA jest możliwy. Podobne pretensje miał mieć do Boltona w związku z jego polityką wobec Wenezueli.

W środę Trump napisał na Twitterze, że jest przekonany, iż Iran wkrótce usiądzie do rozmów z USA.

Rzeczniczka Białego Domu, Sarah Sanders oświadczyła w czwartek, że w administracji prezydenckiej nie ma żadnych sporów co do polityki wobec Iranu. Dodała, że ostateczne decyzje w takich kwestiach podejmuje Trump. - Tylko jedna osoba zostałą wybrana, aby podejmować te decyzje, i jest to prezydent - dodała Sanders.

W sytuacji, w której sankcje ekonomiczne nałożone jesienią 2018 roku na Teheran tylko usztywniły stanowisko Iranu, Trump chce obecnie doprowadzić do "otwarcia kanałów dyplomatycznych" - pisze CNN. W kontaktach między Iranem a USA miałaby pomóc Szwajcaria - twierdzi osoba znająca kulisy dyskusji o polityce wobec Iranu w Białym Domu.

USA i Iran nie utrzymują relacji dyplomatycznych. To właśnie Szwajcaria dba o interesy obywateli USA w Iranie - przypomina CNN.

Źródłem napięć w relacjach między USA a Iranem jest jednostronne wypowiedzenie przez USA porozumienia nuklearnego zawartego przez mocarstwa Zachodnie z Iranem w 2015 roku. Donald Trump wypowiedział to porozumienie w maju 2018 roku domagając się wynegocjowania nowej umowy dotyczącej irańskiego programu nuklearnego, a także programu rakietowego.

Jesienią 2018 roku USA nałożyły sankcje na Iran, wprowadzając m.in. embargo na import irańskiej ropy. Początkowo osiem krajów (w tym m.in. Chiny i Turcja) korzystały z wyłączenia spod sankcji, ale od maja 2019 roku embargo ma charakter bezwzględny. Celem USA jest doprowadzenie do spadku eksportu ropy przez Iran do zera, tak aby wywrzeć ekonomiczną presję na Teheran i zmusić Iran do rozpoczęcia negocjacji z USA.

W odpowiedzi na rozszerzenie sankcji przez USA Iran zagroził m.in. blokadą strategicznej cieśniny Ormuz, co mogłoby zakłócić transport ropy z innych krajów Zatoki Perskiej. Z kolei USA zdecydowały się na wysłanie w rejon Iranu grupy bojowej lotniskowca Abraham Lincoln i grupy zadaniowej bombowców B-52, a także baterii Patriotów, w związku ze zdobytymi przez amerykański wywiad informacjami, że siły amerykańskie stacjonujące na Bliskim Wschodzie mogą stać się celem ataku ze strony Iranu lub jego sojuszników.

"New York Times" ujawnił, że w przypadku ataku na siły USA, Waszyngton chce wysłać nawet 120 tys. żołnierzy do Iraku. Oficjalnie administracja Donalda Trumpa zdementowała te doniesienia.

Europejscy sojusznicy USA wyrażają zaniepokojenie możliwością eskalacji konfliktu, który - zdaniem szefa brytyjskiego MSZ, Jeremy'ego Hunta, może nawet doprowadzić do "przypadkowego wybuchu konfliktu". Zaniepokojenie rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie wyraziła też Rosja (prezydent Władimir Putin spotkał się w Soczi, 14 maja, z sekretarzem stanu USA Mike'm Pompeo).

Źródło: CNN
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA