Reklama

Ukraina rozpoczęła ćwiczenia rakietowe mimo protestów Rosji

Wbrew protestom Rosji Ukraina rozpoczęła ćwiczenia rakietowe przy granicy z Krymem.

Aktualizacja: 02.12.2016 20:59 Publikacja: 01.12.2016 17:56

Ukraina rozpoczęła ćwiczenia rakietowe mimo protestów Rosji

Foto: 123RF

Władze w Kijowie coraz bardziej uświadamiają sobie, że w konfrontacji militarnej z Moskwą mogą liczyć wyłącznie na siebie. Tym razem to działania Ukrainy zaniepokoiły Rosję.

W czwartek ukraińska armia rozpoczęła dwudniowe ćwiczenia rakietowe w obwodzie chersońskim, niedaleko od granicy anektowanego Krymu. W ćwiczeniach biorą udział samoloty transportowe i bojowe ukraińskich sił powietrznych, oddziały wojsk rakietowych, jednostki łączności oraz drony. Zaangażowane są również radzieckie jeszcze systemy rakietowe S-300.

– W ramach ćwiczeń będą sprawdzane rakiety średniego zasięgu, ponieważ są przestarzałe i często remontowane przez nasze zakłady zbrojeniowe – mówi „Rz" rzecznik dowództwa ukraińskiego lotnictwa Wołodymyr Kryżanowski. – Wcześniej wykorzystywaliśmy poligon na Krymie, ponieważ rakiety potrzebują dużo miejsca i właśnie po to było potrzebne morze. Teraz wybraliśmy najbardziej odpowiednie miejsce, żeby nikomu nie zagrażać. Specjalnie odsunęliśmy się od Krymu, by nie prowokować Rosjan, wiemy, jaka mogłaby być reakcja – dodaje.

O swoich planach Kijów wcześniej poinformował Międzynarodową Organizację Lotnictwa Cywilnego (ICAO), gdyż oznaczały one ograniczenie lotów w strefie objętej ćwiczeniami. Mimo to ukraińscy dyplomaci w Moskwie otrzymali notę protestacyjną, w której Kreml ostrzega, że w przypadku ewentualnego zagrożenia odpowie zestrzeleniem ukraińskich rakiet i uderzeniem w znajdujące się na terenie Ukrainy systemy rakietowe. Rosyjskie media, powołując się na źródło w rosyjskiej armii, podają, że wyposażona w broń przeciwlotniczą Flota Czarnomorska zacumowała przy zachodnim brzegu półwyspu.

– Jest to wojskowo-polityczna prowokacja Ukrainy. Wystrzeliwują przestarzałe radzieckie rakiety, których wcale nie naprawiali. To jest bardzo niebezpieczne – mówi „Rz" płk Igor Korotczenko, redaktor naczelny czasopisma „Nacjonalna Oborona", związanego z rosyjskim resortem obrony. – W Kijowie czekają na naszą odpowiedź, by później wrzeszczeć na cały świat, że są ofiarami agresji, i w ten sposób zwrócić na siebie uwagę nowej administracji Białego Domu – twierdzi.

Reklama
Reklama

Nerwowa reakcja Moskwy wiąże się z tym, że od momentu aneksji Krymu Rosja uznaje za swoje przestrzeń powietrzną oraz wody terytorialne półwyspu. W świetle prawa międzynarodowego pozostają one jednak częścią Ukrainy. – Nie robimy ćwiczeń, by denerwować Rosjan, ale po to, by nasza armia zdobywała doświadczenie – dodaje Kryżanowski.

Wydarzenia
Nowy START podpisany
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Wydarzenia
USA idą na rękę Rosji
Wydarzenia
Szpiegu, szpiegu, chodź na tortury!
Wydarzenia
Poznaliśmy nazwiska laureatów konkursu T-Mobile Voice Impact Award!
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama