fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt USA-Iran

Czekając na apokalipsę: Co może Teheran?

Ajatollah Ali Chamenei zapowiada zemstę
afp
USA wzmacniają swoje siły w bazach w pobliżu Iranu i zastanawiają się, jak, kogo i kiedy zaatakuje Iran

– Mocna zemsta nadejdzie – oświadczył już irański najwyższy przywódca ajatollah Ali Chamenei.

Zabicie przez Amerykanów dowódcy formacji Ghods Kasema Sulejmaniego wywołało wściekłość wśród rządzących Iranem, ale też części Irańczyków. Emocje są tak wielkie, że z okrzykami „Śmierć Ameryce” wielusettysięczny tłum na pogrzebie generała w jego rodzinnym mieście Karman zadeptał co najmniej 50 uczestników obrzędów, a ponad dwustu zostało rannych.

Ghods formalnie jest częścią Korpusu Strażników Rewolucji odpowiedzialną za prowadzenie operacji poza granicami Iranu, m.in. ataków terrorystycznych. Jednak faktycznie bezpośrednio podlega ajatollahowi Alemu Chamenei, prawdopodobnie wykonując jego osobiste rozkazy.

Przeczytaj także: Amerykanie jednoczą się wokół Trumpa w obliczu starcia z Iranem

– Rozważamy 13 scenariuszy zemsty – oświadczył sekretarz irańskiej Najwyższej Rady Bezpieczeństwa Narodowego Ali Shamhani.

Do ich wprowadzenia w życie Iran ma siły zbrojne liczące ponad pół miliona ludzi. W regularnej armii służy tam ponad 320 tys. żołnierzy, a w Korpusie Strażników – około 150 tys. (w tym prawdopodobnie 5 tys. w Ghods). Kolejnych kilkaset tysięcy grupuje utworzona 40 lat temu przez ajatollaha Chomeiniego ochotnicza organizacja paramilitarna Basidż (Związek Mobilizacji Uciemiężonych).

– Dni USA w regionie są policzone – zapewnił irański minister spraw zagranicznych Javed Zarif.

Armia posiada kilka rodzajów pocisków rakietowych, w tym Shahab-3 o zasięgu do dwóch tysięcy kilometrów (czyli mogą dolecieć z Iranu w pobliże Mińska, Moskwy czy Skopje). Ale wszystkie amerykańskie bazy na Bliskim i Środkowym Wschodzie znajdują się w zasięgu rażenia rakiet średniego, a nawet małego zasięgu. Amerykanie stacjonują bowiem głównie po drugiej stronie Zatoki Arabskiej, na jej południowo-zachodnim brzegu, nadzorując stamtąd poczynania Teheranu.

– Nasze pociski wycelowane są w 35 amerykańskich baz, najbliższe są w Bahrajnie – powiedział przedstawiciel Najwyższego Przywódcy w Korpusie Strażników Ali Saeedi.

Irańskie rakiety prawdopodobnie uzbrojone są w głowice konwencjonalne. Ale istnieją podejrzenia, że Teheran jednak jest zdolny w bardzo krótkim okresie czasu wyprodukować broń jądrową. Jeszcze przed zawarciem „porozumienia jądrowego” z Iranem administracja ówczesnego prezydenta Baracka Obamy w 2015 roku szacowała, że Teheran „potrzebuje jeszcze tylko dwóch–trzech miesięcy, by wyprodukować swój pierwszy ładunek jądrowy”.

Poza rakietami Iran posiada drony, w tym – jak się zdaje – te o dość dużym zasięgu. W każdym razie używał ich w Syrii od 2016 roku przeciw tzw. Państwu Islamskiemu, kilkakrotnie też wdzierały się one w izraelską przestrzeń powietrzną. Jednocześnie irańscy sojusznicy z Jemenu – Huti (których wspierał zabity generał Sulejmani) – kilkakrotnie dokonywali ataków dronami na tereny Arabii Saudyjskiej.

Spośród wszystkich amerykańskich baz rozmieszczonych wokół Iranu w samym tylko Afganistanie stacjonuje ok. 14 tys. żołnierzy. Ale największa baza jest w Katarze, a największy „hub wojskowy” w Kuwejcie. Do tego ostatniego może trafić większość z wysyłanych z USA 3 tys. żołnierzy. Na dalekim zapleczu, na Oceanie Indyjskim, pozostaje baza na wyspie San Diego i stacjonujące tam bombowce strategiczne B-52.

Jednak większość ekspertów (przynajmniej zachodnich) uważa, że Teheran nie zdecyduje się na otwartą konfrontację militarną, sięgnie za to po swe tradycyjne sposoby – ataki terrorystyczne. Przy tym najprawdopodobniej przy pomocy sojuszników, z których znaczną część finansował, szkolił, zaopatrywał w broń i sprzęt właśnie Ghods generała Sulejmaniego. Na jego pogrzebie w Kermen widziano na pewno przedstawicieli Hezbollahu i palestyńskiego Islamskiego Dżihadu, prawdopodobnie z powodu panującego tam chaosu nie zauważono członków innych ugrupowań.

Znawcy terrorystycznych obyczajów sądzą, że zamachy mogą być skierowane na duże grupy cywilnych Amerykanów. – Pytanie, czy ajatollahowie uznają, że stu zabitych to wystarczająca zemsta za Sulejmaniego – zastanawiał się jeden z nich. Kolejnym celem może być znaczący przedstawiciel amerykańskiego establishmentu: ambasador lub podróżujący po świecie kongresman albo senator.

– Ale im ważniejszy cel, tym większe prawdopodobieństwo poniesienia konsekwencji przez atakujących – dodał, wskazując, że USA na pewno brutalnie odpowiedzą na „irańską odpowiedź”.

Sami Irańczycy zasugerowali jednak inne cele. Jeden z doradców prezydenta Rouhaniego – Hesameddin Ashena – zamieścił na Twitterze link do artykułu „Forbesa” o nieruchomościach prezydenta Trumpa. – To jego duma – powiedział jeden z ekspertów w rozmowie z „Daily Beast” o … Trump Tower na Manhattanie, która właśnie zajmuje pierwsze miejsce na tej liście.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA