fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikt Polska-Izrael

Czaputowicz: Izrael się skompromitował tymi wypowiedziami

AFP
- Liczymy na jakieś odcięcie się od tych słów. To, czego oczekujemy, to zdecydowane wycofanie się z tych określeń - niesprawiedliwych i nie do przyjęcia - powiedział minister spraw zagranicznych Jacek Czaputowicz, komentując wypowiedź Israela Katza, pełniącego funkcję ministra spraw zagranicznych Izraela, oskarżającego Polaków o to, że "wyssali antysemityzm z mlekiem matki".

Do kryzysu między Polską a Izraelem doszło po wypowiedzi premiera Izraela Benjamina Netanjahu w Warszawie, na marginesie konferencji bliskowschodniej. Netanjahu - cytowany przez izraelskie media - miał powiedzieć, że "Polacy współdziałali z nazistami przy Holokauście".

Potem kancelaria premiera Izraela sprecyzowała, że Netanjahu nie mówił o współpracy narodu polskiego z nazistami, lecz o tych Polakach, którzy takiej współpracy się dopuścili. Mimo tych wyjaśnień doszło do obniżenia rangi polskiej delegacji na szczycie Grupy Wyszehradzkiej w Izraelu - z wyjazdu do Izraela zrezygnował premier Morawiecki.

W poniedziałek doszło do dalszej eskalacji sporu, po tym jak szef MSZ Izraela, Israel Katz stwierdził na antenie radia, że Polacy "wyssali antysemityzm z mlekiem matki". Po tych słowach polski MSZ wezwał ambasador Izraela, a premier ogłosił decyzje o rezygnacji Polski z udziału w szczycie V4. Ostatecznie szczyt V4 w Izraelu został odwołany.

Jacek Czaputowicz, szef polskiej dyplomacji, ocenił w Polsat News, że wypowiedź Katza jest "zupełnie skandaliczna i nie do zaakceptowania". - Wypowiedź premiera Netanjahu miała miejsce po konferencji i nie łączyłbym jej z konferencją bliskwoschodnia, tylko z wizytą dwustronną, która się przy okazji odbyła. To było bardzo niefortunne i nie do zaakceptowania, ale zostało to wyjaśnione - tłumaczył.

- Netanjahu odwoływał się do funkcjonowania ustawy, że nikt nie jest karany, kiedy powie, że niektórzy Polacy pomagali nazistom w czasie Holokaustu i to w zasadzie z literą prawa byłoby właściwe, ale moim zdaniem nie powinien tego mówić w ogóle w tym kontekście polskim - dodał szef polskiego MSZ.

Czaputowicz zauważył, że w reakcji na słowa Netanjahu obniżona została ranga polskiej delegacji na szczyt V4 w Jerozolimie, ale wyjazd nie został odwołany. Zamiast premiera do Izraela miał polecieć właśnie minister spraw zagranicznych. - Tłumaczenia Netanjahu nie były na tyle nie do przyjęcia, żeby premier chciał odwołania szczytu. Wyznaczył mnie do reprezentowania Polski, ale wypowiedź Katza była skandaliczna - mówił. - Trzeba było odłożyć szczyt Grupy Wyszehradzkiej na później, żeby była lepsza atmosfera - dodał.

- Gdyby nie było tych wypowiedzi, pewnie szczyt V4 by się odbył w Izraelu. Bardzo na nim zależało Netanjahu, bardzo o to zabiegał. Jest proces wyborczy, chciał pokazać, że ma poparcie części państw UE. Widzę ubolewanie po stronie izraelskiej, to dużo porażka Netanjahu - ocenił Czaputowicz.

Szef polskiej dyplomacji ocenił, że premier Izraela poniósł porażkę. - Izrael się skompromitował tymi wypowiedziami. Każdy widzi, że to jest rasistowski głos. Nas to boli, bo nas to uraża. Pokazaliśmy, że nie damy sobie wejść na głowę i nie będzie żadnego szczytu, jak będziemy tak traktowani - powiedział.

- Strona izraelska musi to przemyśleć, widzi, że są pewne koszty. Poczekajmy, potrzeba czasu, żeby to przemyśleć. Liczymy na jakieś odcięcie się od tych słów. To, czego oczekujemy, to zdecydowane wycofanie się z tych określeń - niesprawiedliwych i nie do przyjęcia - wezwał Czaputowicz.

Źródło: rp.pl/ Polsat News
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA