Czy w czasie II wojny światowej Dolny Śląsk stał się swoistym sezamem, jak z „Baśni tysiąca i jednej nocy”?
Można tak powiedzieć. Ze względu na swoją lokalizację i sytuację geopolityczną, już na początku wojny ten region III Rzeszy został uznany przez służby konserwatorskie i Ministerstwo Nauki, Wychowania i Oświaty Rzeszy za bezpieczny dla operacji zabezpieczenia zbiorów kulturalnych. W pierwszej fazie wojny stał się takim sezamem dla zbiorów publicznych i prywatnych pochodzących głównie z Berlina, które trzeba było ewakuować, aby chronić je przed bombardowaniami.