fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Konserwator był bezczynny, ale kary nie dostanie

Przed sądy trafiają sprawy wywołane przez sytuację pandemiczną. W tym przypadku spór dotyczył budowy garażu kubaturowego
shutterstock
W sytuacji pandemicznej i związanych z nią problemów karowych urzędnikom trudno przypisać złą wolę w wydawaniu decyzji niezbędnej do realizacji inwestycji. Zwłaszcza że mimo opóźnienia próbowali działać.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gdańsku uwzględnił skargę spółki na wojewódzkiego konserwatora zabytków. Zgodził się, że konserwator dopuścił się bezczynności i przewlekłości w sprawie wydania pozwolenia na prowadzenie badań archeologicznych. Jednak z uwagi m.in. na pandemiczne okoliczności uznał, że nie miały one miejsca z rażącym naruszeniem prawa. Nie zastosował też grzywny.

W sprawie chodziło o formalności związane z budową parkingu. W marcu 2019 r. kontrahent spółki na jej prośbę wniósł o wydanie decyzji o pozwoleniu na prowadzenie ratowniczych badań archeologicznych. Było to niezbędne do wykonania przez spółkę jako inwestora i partnera prywatnego oraz generalnego wykonawcę budowy parkingu kubaturowego. Inwestycja była realizowana w formule partnerstwa publiczno-prawnego. Partnerem publicznym miało być miasto.

W grudniu 2019 r. konserwator odmówił udzielenia pozwolenia, ale w kwietniu 2020 r. jego decyzja została uchylona przez ministra kultury i dziedzictwa narodowego.

Zniecierpliwieni partnerzy oczekiwali szybkiego załatwienia sprawy, ale się nie doczekali. Mijały kolejne miesiące i pomimo kolejnych ponagleń pozwolenia nie było. Cierpliwość spółki skończyła się w październiku 2020 r. W skardze do WSA przekonywała, że konserwator dopuścił się przewlekłego prowadzenia postępowania, które miało charakter rażącego naruszenia prawa. Żądała też przyznania 25 tys. zł. W ocenie spółki organ konserwatorski jedynie symulował dokonanie rozstrzygnięcia sprawy, a w uzasadnieniu decyzji przedstawił tylko swój personalny i negatywny stosunek do całego zamierzenia inwestycyjnego.

Firma podkreślała, że jako partner prywatny inwestycji prowadzonej w formule partnerstwa publiczno-prywatnego nie może rozpocząć budowy obiektu. Perspektywa pobierania korzyści z wybudowanego parkingu się oddala. Tymczasem ona i jej spółka matka cały czas ponoszą koszty utrzymania biura i personelu, czyli każdego dnia doznają wymiernej szkody.

Gdański WSA uznał, że skarga spółki jest zasadna zarówno w zakresie bezczynności, jak i przewlekłości postępowania. Jednak dopatrzył się też pewnych okoliczności „łagodzących" dla opieszałych urzędników.

Co prawda sąd podkreślił, że problemy kadrowe organu nie mają znaczenia dla stwierdzenia bezczynności czy przewlekłości. Właściwa organizacja zadań i zapewnienie odpowiedniej kadry należy bowiem do zdań publicznych, które nie mogą być realizowane ze szkodą dla jednostki. Za to już przy ocenie rangi naruszenia problemy kadrowe wynikające z pandemii okazały się ważne.

Zdaniem WSA zwłoka w rozpatrzeniu wniosku skarżącej wynikała z okoliczności częściowo niezależnych od organu, związanych bez wątpienia ze światowym stanem pandemii Covid-19. W tej sytuacji nie zgodził się, że urzędnicy dopuścili się rażącego naruszenia prawa. Jak zauważył sąd, konserwator pozostawał w bezczynności w stosunkowo krótkim czasie. Od dnia przekazania mu akt przez organ wyższego stopnia do chwili wniesienia skargi przez skarżącą minęły około cztery miesiące. Trudno też przypisać mu „złą wolę", gdyż mimo opóźnienia, problemów kadrowych powiązanych ze stanem pandemii, próbował podejmować czynności w sprawie, a skarżąca ze swojej strony podejmowała czynności, które wymagały weryfikacji.

Co do grzywny sąd przypomniał, że jej zasądzenie ma charakter fakultatywny. W spornej sprawie WSA uznał za zbędne dyscyplinowanie organu w ten sposób.

Sygn. akt: II SAB/Gd 106/20

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA