fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Krzyżak: Flaga, która – paradoksalnie – łączy

Fotorzepa, Marian Zubrzycki
Skoro nigdzie nie określono wzoru unijnej flagi, nie stworzono też żadnych zasad wykorzystywania symbolu, który zwyczajowo za taką flagę uznano, to nie ma czego chronić. Wszystkie dyskusje wydają się być bezcelowe.

Dyskusja o objęciu ochroną prawną unijnej flagi nie jest nowa. Co jakiś czas temat powraca do publicznej debaty. A to za sprawą narodowców, którzy niebieską flagę z 12 gwiazdami spalą, a to za sprawą posłanki, która określi ją mianem szmaty lub uzna za „symbol unijnej kolonizacji". Narodowców będzie szukała policja, posłankę zaś upomni Komisja Etyki.

Czasem unijna flaga staje się przedmiotem zażartego sporu politycznego. Tak było przecież jesienią 2015 r., gdy premier Beata Szydło oznajmiła, że po posiedzeniu rządu będzie występować wyłącznie na tle flag biało-czerwonych. Wielu polityków PO tamta decyzja dotknęła do żywego i była też głośno komentowana w Brukseli. „A więc nie życzycie sobie unijnych flag, ale ciągle chcecie unijnych pieniędzy?" – pytał na Twitterze Guy Verhofstadt, były belgijski premier.

Ale bywają też chwile, jak choćby w trakcie ostatniej kampanii do europarlamentu, że unijna flaga wraca na salony, a premier i najważniejsi polscy politycy ochoczo fotografują się na jej tle. Fakt ten, co zrozumiałe, nie umyka uwadze opozycji.

Unijna flaga niby dzieli, ale – i tu paradoks – również łączy. Prawdą jest bowiem – co podkreśla Bogdan Święczkowski, pierwszy zastępca prokuratora generalnego – że flaga UE w zasadzie nie istnieje, bo sama Unia nigdzie nie uregulowała statusu swoich symboli. Dokładnie tych samych argumentów w 2014 r. używał Donald Tusk, gdy w Sejmie pojawił się projekt nowelizacji kodeksu karnego, przewidujący kary za znieważenie lub niszczenie flagi UE. I na to samo w odpowiedzi na interpelację europosła Adama Szejnfelda zwracał uwagę rok temu przewodniczący KE Jean-Claude Juncker.

Skoro nigdzie nie określono wzoru unijnej flagi, nie stworzono też żadnych zasad wykorzystywania symbolu, który zwyczajowo za taką flagę uznano, to nie ma czego chronić. Wszystkie dyskusje wydają się być bezcelowe. A w sytuacji, gdy UE stworzyła różne przedziwne regulacje – np. określiła liczbę szczebli w drabinie – brak przepisów dotyczących flagi wygląda na poważne niedopatrzenie.

Nie można się jednak zgodzić co do tego, że Polacy identyfikują się z UE wyłącznie w zakresie celów, dla których została ona powołana. Badania opinii publicznej co rusz pokazują, że nie idzie tylko o interesy gospodarcze, ale łączą nas z innymi narodami także wspólne wartości. Uważamy Europę za nasz wspólny dom i nie damy się z niego łatwo wypchnąć.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA