fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Artur Bartkiewicz: Wicemarszałek Terlecki kontra polska racja stanu

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Jednym z najcięższych grzechów, jaki może obciążać polityka, jest podporządkowywanie polityki zagranicznej potrzebom polityki wewnętrznej. Jeśli ktoś tego nie rozumie, to być może powinien pomyśleć nad zmianą zawodu. Tak panie wicemarszałku Terlecki, do pana mówię.

„Jeżeli Cichanouska chce reklamować antydemokratyczną opozycję w Polsce i występować na mityngu Trzaskowskiego, to niech szuka pomocy w Moskwie. My popierajmy taką białoruską opozycję, która nie staje po stronie naszych przeciwników” – napisał Terlecki po tym jak Swietłana Cichanouska, symbol białoruskiego sprzeciwu wobec dyktatury wobec Aleksandra Łukaszenki, uznawana przez białoruską opozycję za zwyciężczynię sfałszowanych wyborów prezydenckich z sierpnia 2020 roku, walcząca na Zachodzie o wolną Białoruś spotkała się w Warszawie z prezydentem Andrzejem Dudą i prezydentem Warszawy Rafałem Trzaskowskim. Napisał to w czasie, gdy Polska na forum unijnym domaga się ostrzejszych sankcji wobec Mińska. Gdy reprezentujący mniejszość Polską działacze siedzą w aresztach reżimu Łukaszenki. Gdy dyktator zmusza zarejestrowany w Polsce samolot do lądowania w Mińsku, po czym wywleka z niego opozycjonistę, który ostatnie lata spędził m.in. w Polsce, po czym łamie go i zmusza do samokrytycznych wypowiedzi, którymi chwali się przed światem. Gdy inny opozycjonista, Sciapan Łatypau, próbuje zabić się na sali sądowej. Gdy miliony Białorusinów są zakładnikami jednego człowieka, który gotów w pełni podporządkować swój kraj Rosji – co automatycznie zbliży groźnego sąsiada do granic Polski.

I w tym czasie wicemarszałek polskiego Sejmu postanawia się obrazić, bo szukająca pomocy dla swojego narodu Cichanouska spotyka się nie tylko z przedstawicielami rządu, ale również opozycji w Polsce. Mało tego – na Twitterze odsyła ją do Moskwy w czasie, gdy polski rząd powinien zrobić wszystko co tylko można, by Białoruś przed faktyczną aneksją przez Rosję chronić. Ale i to nie koniec – bo Terlecki zarzuca, że upominająca się o demokrację na Białorusi Cichanouska spotyka się z niedemokratyczną opozycją, czym – gdyby ktoś na Zachodzie traktował wpisy wicemarszałka polskiego Sejmu poważnie (miejmy nadzieję, że tak nie jest) – osłabia jej mandat do reprezentowania wolnych Białorusinów. No bo jakże – u siebie chce demokracji, a tu w Polsce spotyka się z jakimiś ciemnymi siłami (nic to, że te „niedemokratyczne siły” to przedstawiciele największej zasiadającej w Sejmie partii opozycyjnej)? Na koniec marszałek wbija jeszcze klin w białoruską opozycję wyjaśniając, że jeśli o Warszawę chodzi, to my możemy pomóc opozycji, która popiera wyłącznie aktualny polski rząd.

I to wszystko – w imię czego? W imię podtrzymania korzystnej dla PiS polaryzacji na „naszych” i „onych”? W imię rytualnego wypomnienia opozycji, że nie może się pogodzić z przegraniem wyborów (tak jakby PiS w czasach zasiadania w opozycji siedział pokornie w sejmowych ławach)? W imię poklasku twitterowych pretorian, którzy każdy cios w opozycję uczczą gromkim „hurra, bić wroga!”.

Jeśli to wszystko – zdaniem wicemarszałka Sejmu – warte jest rosyjskich dywizji pod Mińskiem, Witebskiem i Brześciem – to znaczy, że wicemarszałkiem Sejmu nie powinien być ani chwilę dłużej. Nie w imię plemiennej wojny polsko-polskiej. W imię racji stanu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA