fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Michał Szułdrzyński: Duda vs. Żulczyk. Prokuratura pogrąża prezydenta

Fotorzepa, Jakub Czermiński
Oskarżenie pisarza funduje obozowi władzy kolejny kryzys wizerunkowy. Andrzej Duda gdyby chciał, mógłby jednak te problemy załagodzić.

Prokurator, który skierował do sądu akt oskarżenia przeciw Jakubowi Żulczykowi z powodu znieważenia głowy państwa, sam powinien mieć postawiony zarzut znieważenia głowy państwa. Zgodnie ze Słownikiem języka polskiego znieważanie to czynność polegająca na naruszaniu czyjejś godności. Decyzja prokuratury ośmiesza głowę państwa, dopuszcza się więc naruszenia jej godności, a więc jej znieważenia.

Czytaj także:

Jakub Żulczyk oskarżony o znieważenie prezydenta Dudy

Widząc jak szybko w nie tylko w polskiej sieci, ale i w światowych mediach rozprzestrzenia się informacja o postawieniu Żulczyka przed sądem, trudno stwierdzić, by wizerunek Andrzeja Dudy albo polskiego państwa dzięki temu zyskał. Będzie przecież przeciwnie. Polska w zagranicznych mediach pojawia się najczęściej przy okazji doniesień o prześladowaniu społeczności LGBT albo zamachu władz państwowych na wolności obywatelskie i sądownictwo. W tym kontekście nikt nie będzie pytał, czy przepis pozwalający zamknąć do więzienia osobę znieważającą głowę państwa funkcjonuje w polskim kodeksie karnym od dekad. Kontekst będzie jasny – autorytarna władza najpierw przejęła prokuratury, potem sądy, a teraz chce karać pisarzy krytycznych wobec władzy.

Nie, nie podoba mi się słowo „debil”, którego użył Jakub Żulczyk. Z jednej strony ludziom pióra wolno więcej, ponieważ to oni współtworzą współczesną polszczyznę, ale z drugiej spoczywa na nich znacznie większa odpowiedzialność za kulturę języka, ponieważ ich słowa są czytane przez znacznie większą liczbę odbiorców niż komentarze anonimowych internautów. Nasza debata publiczna jest i tak głęboko podzielona, że pisarze nie powinni się do tej bipolaryzacji dokładać brutalizując język. Pytanie tylko czy chcemy rzeczywiście, by naszą ostrą debatę tępiły wyroki sądowe skazujące pisarzy z kodeksu karnego?

Niemniej – jak zauważył na Twitterze szef Działu Zagranicznego „Rzeczpospolitej” Jerzy Haszczyński – od strony merytorycznej Żulczyk miał rację. Użycie słowa debil odnosiło się do wpisu prezydenta Dudy po wyborach w USA, gdy pogratulował Joe Bidenowi... udanej kampanii wyborczej zwlekając z gratulacjami wygranej do dnia formalnej czysto decyzji Kolegium Elektorskiego. Żulczyk miał rację, że to było działanie szkodliwe dla polskiej racji stanu, a późniejsze wypadki – ze szturmem wyznających spiskowe teorie zwolenników Trumpa na Kapitol włącznie – tylko podkreśliły słuszność krytyki ze strony pisarza. Dziś polska dyplomacja robi wszystko, by doprowadzić do rozmowy Duda-Biden, by tym samym przywrócić wagę wzajemnym relacjom, po tygodniach zwlekania z prawdziwymi gratulacjami, co było jawnym opowiedzeniem się po stronie Trumpa i jego teorii o sfałszowanych wyborach. Z pewnością informacja o tym, że w pisowskiej Polsce chcą zamknąć na trzy lata więzienia pisarza za krytykę zachowania Dudy po wyborze Bidena, nie pomoże zabiegom dyplomatycznym w tej sprawie.

A jest jeszcze i inny kontekst tej sprawy. Sprawa ta jeszcze pogorszy wizerunek władzy nie tylko zagranicą, ale też i w kraju. Akt oskarżenia przeciw pisarzowi stał się tematem numer jeden zainteresowania w sieci, przebił popularność haseł #Obajtek i #Grodzki, w komentarzach dominuje negatywny sentyment wobec prezydenta Andrzeja Dudy. Najpopularniejszym hasłem na polskim twitterze jest hasło „dudajestdebilem”. Ta historia uderza nie tylko w wizerunek prezydenta, ale też i PiS, które od pięciu lat ma kontrolę nad prokuraturą. Sprawia, że poczucie „obciachowości” PiS tylko się zwiększa, sprawiając że partia rządząca jeszcze bardziej traci młode pokolenie. Być może twardy elektorat PiS przyklaśnie działaniom prokuratury, wszak partia ta obiecywała rozliczenie się z „elitami III RP”, więc poczują satysfakcję, gdy znany pisarz krytyczny wobec władzy stanie przed sądem. Ale zyski z utwardzenia elektoratu będą znacznie mniejsze niż straty wizerunkowe.

Prezydent Duda ma jednak szansę wyjścia z tej sytuacji. Może natychmiast złożyć wniosek o zmianę art. 135 kodeksu karnego. I albo zaproponować zniesienie paragrafu o znieważeniu głowy państwa, albo doprecyzować, że ściganie podejrzanego o to przestępstwo – tak jak ma to miejsce w Niemczech – odbywać się będzie wyłącznie na wniosek Kancelarii Prezydenta. Szybkie przeprowadzenie nowelizacji sprawi, że czyn, o który prokuratura oskarża pisarza przestanie być przestępstwem, bądź będzie ścigany na wniosek głowy państwa, więc w przypadku braku takiego wniosku, sprawa się zakończy.

Duda mógłby w ten sposób nie tylko podreperować swój wizerunek, pokazać, że jest gotowy na krytykę, ale też oszczędzić pisarzowi kłopotów. A przy okazji uratować los prokuratora, który ośmieszył prezydenta ściganiem Jakuba Żulczyka.

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA