fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Artur Bartkiewicz: Żyje się lepiej, więc afery w resorcie Ziobry nie ma?

Fotorzepa/ Robert Gardziński
Na życie Polaków nie ma wpływu to, że trzech idiotów pisało z jakąś kobietą, która wysyłała zdjęcia pornograficzne przez komunikator – tak aferę w Ministerstwie Sprawiedliwości widzi wiceszef MSWiA Paweł Szefernaker. Oryginalnie, biorąc pod uwagę fakt, że MSWiA, podobnie jak resort sprawiedliwości, stoją na straży przestrzegania prawa w Polsce.

A co ma wpływ na życie Polaków? Ano wiadomo: 500plus, 300plus, trzynasta emerytura, a dla spragnionych igrzysk – tropienie polityków opozycji pod rządami których przez osiem lat Polki i Polacy tych wszystkich świadczeń byli pozbawieni. - Polakom po czterech latach rządów Prawa i Sprawiedliwości żyje się lepiej – podsumował na antenie TVP Info Szefernaker. Żyje się lepiej towarzysze, żyje się weselej – więc całą resztę można skwitować uniwersalnym „oj tam, oj tam”.

Niestety ten sielski obrazek zakłóca nieco fakt, że wśród tych „trzech idiotów” był wiceminister sprawiedliwości i sędzia delegowany do resortu sprawiedliwości, „jakaś kobieta” to żona (wciąż, rozwód jest w toku) szefa wydziału prawnego powołanej przez obecną większość KRS, a konwersacje nie miały na celu wymieniania się zdjęciami pornograficznymi lecz były – mało subtelną – akcją dyskredytowania niechętnych władzy sędziów. Mało tego – w trakcie tych rozmów osoby związane z resortem sprawiedliwości udostępniały „jakiejś kobiecie” informacje wrażliwe na temat owych sędziów – ich adresy, numery telefonów, wymieniano się nawet szczegółami ich życia prywatnego. I to jeszcze nie wszystko – bo jak się okazuje „jakaś kobieta” zajmowała się potem inspirowaniem dziennikarzy do tworzenia materiałów w mediach uderzających w sędziów. Wreszcie – last but not least – wszystko działo się w czasie, gdy przedstawiciele władz, czasem nawet ze wsparciem billboardów Polskiej Fundacji Narodowej, publicznie dyskredytowali przedstawicieli środowiska sędziowskiego. Wszystko to układa się w niepokojącą całość, nad którą nie powinno się przechodzić do porządku dziennego tylko dlatego, że ogólnie „żyje się lepiej”.

Owszem można przyjąć, że syty i szczęśliwy obywatel może nie przejmować się już niczym, skoro ma pełną lodówkę, kolorowy telewizor w salonie, nowego smartfona w kieszeni i kartę do konta, na którym nie straszy debet. Jego ogólny poziom zadowolenia z pewnością się jednak zmniejszy jeśli – z jakiegoś powodu - jakaś kolejna Emilia, za którą będzie stało wsparcie dysponującego środkami aparatu państwa wiceministra, postanowi przyjrzeć się jego życiorysowi. Jeśli obywatel nie może być pewien, czy posiadające nad nim przewagę praktycznie na każdym polu państwo, nie postanowi tej przewagi wykorzystać w sposób pozainstytucjonalny, to ma to wpływ na jego życie. Nawet jeśli w danej chwili ten i ów obywatel wzrusza ramionami i mówi: to jakieś porachunki między sędziami, nie moja sprawa. Kiedy w końcu kolejna Emilia zagnie na niego parol to i zupa nie będzie smakować tak jak dotąd, i telewizor okaże się nieco mniej kolorowy.

A jeśli wiceszef MSWiA proponuje obywatelom układ: my wam 500plus, więc sprawa „trzech idiotów” nie musi was interesować, to każdy powinien zadać sobie pytanie: czy jest to aby na pewno atrakcyjna promocja. Żeby na koniec się nie okazało, że obywatelom jest już tak dobrze, że dobrze im tak.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA